Ewa Wolska, 24.08.02
W poprzednim liście napisałam: Zabrałam glos na liście dyskusyjnej choć nie wierzę aby wiele ta dyskusja wniosła, może niech to będzie miejsce do zwykłego wygadania się, kiedy w swojej bibliotece nie chcą człowieka słuchać. I też to rozumiem. Jedni nie zabierają głosu - bo są pewnie dyrektorami i nie wypada im tak po prostu napisać zwykły list do nieznanej bibliotekarki. Nie rozumiem tylko dlaczego tak mało jest głosów bibliotekarek i bibliotekarzy z dostępem do internetu.
Ja też nie mam dostępu do internetu, ani w bibliotece ani w domu, a jestem na tej liście dyskusyjnej bo korzystam z dostępu do komputera mojej przyjaciółki, która choć nie jest bibliotekarką to pozwoliła mi, gdy przychodzę do niej pogadać, skorzystać z komputera (tak naprawdę komputera jej syna). O tym jak niewiele bibliotek publicznych ma dostęp do internetu jest w Bibliotekarzu nr 7/8. A przecież dostęp do internetu w danej bibliotece to czasem jeden czy dwa komputery na których nie można zakładać poczty elektronicznej, jest tylko ogólna dla biblioteki, czy ma może dyrektor lub któryś z kierowników. A trudno
korzystać z kawiarenek internetowych obleganych przez nastoletnich graczy.
Stefan Kubów, 24.08.02
Mimo wolnego dnia siedzę w bibliotece, bo jest dużo pracy, którą po prostu kocham. Ale rzuciłem okiem na listę dyskusyjną i nie mogłem powstrzymać się od napisania do Pani [Ewy Wolskiej] (i przy okazji do innych osób na liście).
Jest zadanie dla całego SBP z Zarządem Głównym na czele: rozpętanie kampanii na rzecz "internetyzacji" całej sieci bibliotek publicznych. Takie hasło zgłoszone przeze mnie w
kwietniu br. na zjeździe okręgowym SBP poparli zebrani. Zgłosiliśmy do Zarządu Głównego, ujawniliśmy na liście i... nic. No, było parę głosów, że to będzie z naszych podatków, albo... kosztem zakupu zbiorów. Tu szło o poszukiwanie sponsorów, także
w samorządach lokalnych. A oczekiwać można było odzewu entuzjastycznego. Tak jest, czasem ręce opadają.
Piotr Bierczyński, 26.08.02
W liście z 24 sierpnia p. Stefan Kubów napisał m. in. o zadaniach "dla całego SBP z Zarządem Głównym na czele: rozpętanie kampanii na rzecz "internetyzacji" całej sieci
bibliotek publicznych. Takie hasło zgłoszone przeze mnie w kwietniu br. na zjeździe okręgowym SBP poparli zebrani. Zgłosiliśmy do Zarządu Głównego, ujawniliśmy na liście i... nic. No, było parę głosów, że to będzie z naszych podatków, albo...kosztem zakupu zbiorów. Tu szło o poszukiwanie sponsorów, także w samorządach lokalnych. A oczekiwać można było odzewu entuzjastycznego. Tak jest, czasem ręce opadają.
W związku z tym chciałbym poinformować, że może nie wszyscy są usatysfakcjonowani, czy może niewielu jest usatysfakcjonowanych, ale nieco się dzieje w sprawie komputeryzacji a w tym internetyzacji bibliotek publicznych. Zapewne owe NIECO to za mało, ale to więcej niż NIC o którym pisze p. S. Kubów. Jest to więc realizacja projektu INFOBIBNET po spotkaniu 12 kwietnia w BN (informacja o spotkaniu zamieszczona zarówno w Biuletynie EBIB jak i
na stronach serwisu SBP)
http://ebib.oss.wroc.pl/sbp/konsorcjum_bibl_publ.html
http://ebib.oss.wroc.pl/2002/33/konsorc.php
Myślę że więcej w tej sprawie, co się wydarzyło od 12 kwietnia, może przekazać p. dyrektor Teresa Szymorowska, która uczestniczy w dyskusjach na sbplist.
Zgłoszono uwagi do dokumentu ePolska
http://ebib.oss.wroc.pl/sbp/epolska.html
Podczas obrad Sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu dnia 4 czerwca 2002
dotyczącej stanu i planów skomputeryzowania instytucji kultury, przew. ZG SBP Jan Wołosz przedstawił stanowisko w tej sprawie (apis w Biuletynie Komisji Sejmowych, nr 36)
http://isip.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/fkskr?OpenForm&KSP
http://isip.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/0/A93DB308437CF3DBC1256BE500359A3D?Open
Miejscem dyskusji i opracowywania materiałów także na ten temat są Komisje: Automatyzacji oraz Wydawnictw Elektronicznych oraz spotkania i konferencje które już się odbyły lub które są przygotowywane.
Dla - w miarę pełnego obrazu - stanu komputeryzacji i tego co planują poszczególne biblioteki chyba warto byłoby udostępnić w internecie pełny tekst informacji "Stan i plany komputeryzacji bibliotek publicznych", opracowanej przez pp. E. Górską i Katarzynę Winogrodzką z Komisji Automatyzacji przy ZG SBP. Opublikowany tekst w Bibliotekarzu nr 7/8 dotyczy stanu tego co jest, a informacja dotyczyła również planów.
Niektóre tematy podjęte na liście dyskusyjnej dotyczyły komputeryzacji bibliotek publicznych, ale to na razie niewiele
http://ebib.oss.wroc.pl/sbp/anons.html
Tak wiec materiałów do dyskusji jest nieco. Z materiałów przedstawionych w Bibliotekarzu nr 7/8 wynika, z wypowiedzi J. Wołosza wynika jak wiele jest do zrobienia. Pytanie: ile zależy od funduszy przyznanych na ten cel dla bibliotek, ile od spójnego programu komputeryzacji bibliotek publicznych i czy taki program jest. Czy cos da się zmienić.
Niestety informacji mogłoby być więcej, pomysłów na rozwiązanie także więcej, ale dyskutantów na liście jest niewielu. Dlaczego?
Stefan Kubów, 26.08.02
Panie Piotrze, jak widać z Pańskiego tekstu, wypowiedziałem się zbyt kategorycznie, co spowodowane jest niedostatkiem moich informacji. Nie miałem jednak dotąd w ręku "Bibliotekarza" nr 7/8, bo przecież w sbplist czytam wszystko co jest napisane.
Upieram się jednak nad celowością głośnej kampanii na rzecz "internetyzacji" bibliotek publicznych, przede wszystkich tych w małych miastach i w gminach.
Pamiętam dokładnie przebieg zjazdu okręgowego w Legnicy. My, goście z Wrocławia, mówiliśmy o sbplist, o EBIB-ie, a koleżanki nie bardzo wiedziały o czym mówiliśmy. I widać było, że czuły się z tym fatalnie.
Ostatnio ukazała się i narobiła dużo hałasu w środowisku pedagogów książka prof. Z. Kwiecińskiego pt. "Wykluczanie", dotycząca zapóźnień istniejących w prowincjonalnych szkołach, na skutek czego ich absolwenci mają znacznie mniejsze szanse w kontynuacji kształcenia i tym samym wykluczani są ze społeczeństwa mającego szanse większe. To samo jest z niemożnością kontaktu ze światem przez Internet. To też jest wykluczanie - samych bibliotekarzy, jak i bywalców bibliotek prowincjonalnych.
Dyskusje w małych, zamkniętych gronach, są mniej skuteczne w dążeniach do celu i przy tym ich echa nie docierają do ogółu środowiska, co powoduje taką frustrację, jak we mnie. Bo
przecież nie jestem ani członkiem ZG SBP, ani Komisji Automatyzacji.
Spodziewam się wciąż, że w "Wyborczej" przeczytam, a "Wiadomościach" usłyszę i zobaczę, że ZG SBP wystąpił do rządu lub ministra lub "jeszcze wyżej", że biblioteki publiczne,
ich pracownicy i czytelnicy są wykluczani ze społeczeństwa przez niemożność korzystania z Internetu i że SBP ma na to pomysł i oczekuje tylko wsparcia - finansowego, rzeczowego, logistycznego itd. To moja wina, że nie wyzbyłem się idealizmu?
Aleksander Radwański, 26.08.02
Idealizm jest OK, szczególnie w bibliotekarstwie, ale teraz trochę realizmu. Od roku usilnie zajmuję się właśnie tym, żeby przełamać "mury getta" bibliotekarskiego i wyjść z problematyką komputeryzacji bibliotek "na zewnątrz". To co się udało, to umieścić biblioteki w porządku najbliższych obrad Forum ds. Społeczeństwa Informacyjnego, gdzie reprezentowane są wszystkie resorty na czele z Ministrem Nauki - prof. M.Kleiberem.
O aktywności bibliotekarzy wie rząd, choćby za sprawą Internetowej Biblioteki Narodowej, która żywo nas zainteresowała i która, być może, będzie tworzona z udziałem naszego środowiska.
Tylko pytanie - czy środowisko jest na to wszystko gotowe? Z wielkim trudem lansowaliśmy ideę INFOBIBnetu, chcąc przeciwstawić ją mało dojrzałym pomysłom (typu Biblionet) oraz stworzyć ramowy projekt będący współczesną propozycją dla bibliotek publicznych (nikogo nie wzruszają już hasła: komputeryzacja czy Internet i nikt na to nie da grosza - teraz można jeszcze włączyć się w budowę społeczeństwa informacyjnego i jest to ostatni moment!).
A tymczasem INFOBIBnet zanim jeszcze powstał już został negatywnie zaopiniowany (STANOWISKO nr 2 Zarządu Polskiego Związku Bibliotek z dnia 26 czerwca 2002r.w sprawie propozycji powołania porozumienia polskich bibliotek publicznych INFOBIBNET .
http://koszalin.biblioteka.tpnet.pl/pzb/
Czy uda się wypracować strategię komputeryzacji - nie wiadomo, bo kto pogodzi wszystkie wizje? I jak długo Ministerstwo Kultury będzie czekać zanim zwróci się do kogoś innego?
Generalnie jesteśmy o krok od przegrania szansy na znalezienie się w XXI wieku. I zrobimy to sobie sami na własne życzenie. Jeśli środowisko (cokolwiek to znaczy) nie nauczy się mówić jednym, silnym głosem, to nikt nas słuchać nie będzie. A ten jeden silny głos oznacza bezwarunkowe wsparcie dla JAKIEGOKOLWIEK realistycznego projektu (nie upieram się przy projektach w których "maczałem palce", choć wydaje mi się, że w przypadku INFOBIBnetu zrobiliśmy wszystko, by uchronić tą ideę od przynależności do jakiejś wąskiej
grupy).
Reasumując: od stanowisk wolałbym sensowny kontrprojekt, który mógłbym poprzeć. Bo jak na razie mamy ... no właśnie co? I jak to przedstawiać rządowi, parlamentowi czy komukolwiek?
Mam nadzieję, że Teresie Szymorowskiej uda się jeszcze "zwodować" INFOBIBnet
szczęśliwie, bo to jak na razie JEDYNA koncepcja, która ujrzała światło dzienne. A doprawdy, Koleżanki i Koledzy, nikogo nie interesuje, co tam bibliotekarze między sobą szemrzą...
Piotr Bierczyński, 26.08.02
Aleksander Radwański napisał o INFOBIBnecie: A tymczasem INFOBIBnet zanim jeszcze powstał już został negatywnie zaopiniowany (STANOWISKO nr 2 Zarządu Polskiego Związku Bibliotekz dnia 26 czerwca 2002r.w sprawie propozycji powołania porozumienia
polskich bibliotek publicznych INFOBIBNET.
http://koszalin.biblioteka.tpnet.pl/pzb/
Pewnie w sprawie tej negatywnej opinii było głosowanie w Ząrządzie Polskiego Związku Bibliotek i nie było może jednogłośnego NIE dla INFOBIBnetu. W składzie zarządu PZB jest p. Maria Bochan - dyrektor Powiatowej Biblioteki Publicznej w Pile, która była obecna 12 kwietnia na spotkaniu w BN i zgłosiła akces do Konsorcjum INFOBIBnetu
http://ebib.oss.wroc.pl/sbp/konsorcjum_bibl_publ.html
Stanowisko Zarządu PZB jest z 26 czerwca, a narada w BN była 12 kwietnia. Może coś się zmieniło, może obecni i będący na naradzie 12 kwietnia zmienili zdanie na NIE, może przybyło osób na TAK i są też pewnie pozostali dyrektorzy wojewódzkich i miejskich oraz powiatowych bibliotek publicznych którzy o niczym nie wiedzą. Tak czy inaczej, ciekawe będą informacje p. Teresy Szymorowskiej, która przewodniczy zespołowi (Konsorcjum) INFOBIBnet
Piotr Bierczyński, 26.08.02
W uzupełnieniu poprzedniego mojego listu nt INFOBIBnet i PZB chciałbym dodać, iż:
1) członkami Polskiego Związku Bibliotek są biblioteki, które reprezentuje dyrektor lub osoba upoważniona. Obecnie członków PZB jest 67 http://koszalin.biblioteka.tpnet.pl/pzb/
2) wśród członków PZB są dyrektorzy. którzy uczestniczyli w spotkaniu w BN w sprawie INFOBIBnetu 12 kwietnia.
3) Nie znam wielu nazwisk z tej listy, ale są tam również członkowie Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich, w tym osoby funkcyjne, nagradzani, zasłużeni itd.
4) poza p. Maria Bochan (dyr. PiMBP w Pile) , akces do Konsorcjum zgłosili 12 kwietnia przedstawiciele czyli dyrektorzy - członkowie PZB: MBP w Gdyni (Elżbieta Gniazdowska), MBP w Słupsku (Tadeusz Matyjaszek), MBP w Tarnowie (Janina Kania), WiMBP w Zielonej Górze (Maria Wasik), PBP w Sieradzu (Krystyna Brodowska). Tak wiec nie wiem, czy w okresie od 12 kwietnia do 26 czerwca w PZB była głęboka merytoryczna dyskusja, nastąpiła zmiana stanowisk i zarząd jednogłośnie to oznajmił w Stanowisku. Znając niektóre wymienione osoby aż nie chce mi się wierzyć aby utożsamiały się ze Stanowiskiem Zarządu.
Może warto aby Zarząd PZB przedstawił alternatywną koncepcję i program?
Taki program PZB przecież musi mieć skoro jest na NIE dla innego programu czyli INFOBIBnetu.
Jeżeli PZB nie ma takiego programu to takie Stanowisko - jest niewiele warte.
5) Sadze, ze od dyrektorów bibliotek zależy wiele, jak, w jakim czasie może być wdrożona koncepcja INFOBIBnetu. Czy może być ta koncepcja, ten program realizowany bez akceptacji dyrektorów bibliotek? Na początek nie musi być ich wielu, niech będzie
kilkunastu.
6) Jak należy ocenić stanowisko PZB w sprawie INFOBIBnetu - jest to reprezentacja bibliotek (jak na razie 67). Dla urzędników niechętnych projektowi i to pewnie wystarczy.
7) Nie wiem jakie jest stanowisko członków PZB - będących jednocześnie członkami SBP w sprawie Infobibnetu. W każdym razie wspieranie INFOBIBNETu jest w planie pracy ZG SBP. Chyba nie jest tak, że co innego mówi się na posiedzeniach SBP, co innego na posiedzeniach PZB. Takie rozdwojenie jaźni.
8) Bożena Michalska napisała dzisiaj: Wszyscy jesteśmy za to lobbowanie odpowiedzialni. Każdy z nas. I niech nikt nie zwala problemu na ONYCH, bo ONI to my. Codziennie pracujemy na swoja opinie - a jak pracujemy to każdy wie. Jeżeli jesteśmy dobrze postrzegani w lokalnym środowisku - to i pieniądze się znajdą na komputer. Znam wiele bibliotek, które ciężką pracą na rzecz lokalnej społeczności wypracowały sobie taką opinię i pozycję, że zachowują dobry standard funkcjonowania biblioteki.
Może osoby - dyrektorzy którzy są przeciwni INFOBIBnetowi na swoim terenie zrobili bardzo wiele, "ciężką praca na rzecz społeczności lokalnej wypracowały .... " ale mam skromną prośbę - nie przeszkadzajcie Panie i Panowie.
9) Nie jest to pierwszy przypadek kiedy środowisko nie może się dogadać. (przykład spotkania przedstawicieli organizacji z obszaru bibliotekarstwa i informacji naukowej, 1 lutego w BN - Bibliotekarz nr 4/2002).
Bożena Michalska, 26.08.02
Nie jest łatwo przekonać polityków i decydentów do tego, żeby zainteresowali się bibliotekami, a co dopiero żeby wprowadzili do swoich umysłów inne myślenie o nas.
Żeby przebić się do wielkiej polityki z programem "Internet w każdej bibliotece", to trzeba spełnić wiele warunków, o których nie będę pisała, bo państwo wszyscy wiecie jakie one są, ale przede wszystkim potrzebna jest silna intelektualnie grupa, która taki program nazwie, wyprodukuje i będzie lobbowała na jego korzyść gdzie trzeba (Parlament, rząd).
Staramy się w Stowarzyszeniu już coś robić w tym kierunku i być może, jeśli będziemy uparci coś osiągniemy, ale brakuje nam wsparcia intelektualnego środowiska, znajomości z ludźmi polityki, pieniędzy na profesjonalny lobbing. Ostatnio ze zdumieniem przeczytałam, ze są specjalni ludzie od lobbowania w każdym kraju i u nas też jest ich paru, ale są tak drodzy, że możemy sobie o nich pomarzyć. Zostaje więc nam praca od podstaw i uparte przypominanie politykom i decydentom: po co jesteśmy, dlaczego jesteśmy, dla kogo jesteśmy, co możemy zrobić, na co nas stać i jakie mamy cele.
Wszyscy jesteśmy za to lobbowanie odpowiedzialni. Każdy z nas. I niech nikt nie zwala problemu na ONYCH, bo ONI to my. Codziennie pracujemy na swoją opinię - a jak pracujemy to każdy wie. Jeżeli jesteśmy dobrze postrzegani w lokalnym środowisku - to i pieniądze się znajdą na komputer. Znam wiele bibliotek, które ciężką pracą na rzecz lokalnej społeczności wypracowały sobie taką opinię i pozycję, że zachowują dobry standard funkcjonowania biblioteki. Pewnie, że dobrze byłoby mieć ogólnopolski program dla wszystkich bibliotek - i tych zaradnych i tych niemrawych, ale na razie go nie ma i jesteśmy skazani na własną aktywność i zapobiegliwość, co nie jest wcale takie złe.
Stefan Kubów, 26.08.02
Pani Bożeno, niepodobna polemizować z pani sądem, że potrzebna jest tu praca u podstaw. Ale:
1. bez pomocy ZG i SBP każda biblioteka publiczna z osobna zdziała tyle, ile już zdziałała. Czyli jedno zyskali coś, inni nic
2. potrzebna jest edukacja bibliotekarzy. Część z nich wie, że Internet to coś dobrego, ale nie wie dlaczego. Część boi się, że znów trzeba będzie czegoś się uczyć Ja też jeszcze 2 - 3 lata temu obywałem się bez EBIB-u, innych internetowych źródeł wiedzy i nie odczuwałem z tego powodu dyskomfortu. Ale dłużej już mi nie było można, bo zostałbym w tyle. A przecież Internet nie jest dla mnie jako bibliotekarza, tylko jako narzędzie optymalizacji mojej pracy, także usługowej. A to już kwestia odpowiedzialności. Innymi słowy, potrzebna jest edukacja,
przekonywanie do Internetu tych naszych koleżanek i kolegów, którzy jeszcze nie odczuwają jego braku.
3. Uważam za celowe staranne przygotowanie przez ZG SBP we współpracy z ZO (oddziałów i okręgów) konferencji prasowej (w Warszawie, a dzień potem w terenie) i ogłoszenie, że rozpoczynamy kampanię pn. "Internet w każdej bibliotece publicznej" i zwracamy się o realizację idei przez: rząd, inne organy państwa i samorządu, kandydatów na radnych, wójtów, burmistrzów, starostów i prezydentów miast (niech się zdeklarują, czy chcą zdobyć głosy bibliotekarzy i klientów bibliotek - to 20 % elektoratu), fundacji, firm o wcielenie akcji w życie.
We Wrocławiu bym zaczął, ale w SBP jestem już nikt (tu jest potrzebny ktoś, kto się ładnie ubiera, a nie ktoś, komu się chce. Rysiek Turkiewicz [członek Zarządu Głównego SBP] potwierdzi)
Stefan Kubów, 26.08.02
Stanowisko PZB jest kuriozalne. Rozumiem, że czyjś projekt może się nie podobać (naprawdę nie rozumiem dlaczego, bo przecież nie z powodów podanych przez PZB!!!), ale nawet prywatnie nie ośmieliłbym się zanegować coś nie mając kontrpropozycji.
Boję się jednak, że ten projekt krąży już być może po urzędowych biurkach i komputerach (co i b. dobrze), ale nie jest znany większości środowiska zawodowego. I to chyba nie
tylko dlatego, że mało co jego znaczną część interesuje. A PZB to jednak nie całe polskie bibliotekarstwo publiczne (jak SBP to nie całe polskie bibliotekarstwo w ogóle).
Ja bym się tego INFO-BIB-NETU trzymał, nie zamykając dyskusji nad zgłoszonym projektem. Przeciwnie, zadbałbym, żeby zatoczyła jak najszersze kręgi.
Stefan Kubów, 26.08.02
Mnie się wydaje, że istotnie trzeba skłonić zarząd PZB do podania kontrrpropozycji. W przeciwnym razie ich negowanie projektu INFOBIBnetu jest zwykłym rozbijactwem.
Ale - jak już pisałem do Alka Radwańskiego, projekt wymaga upowszechnienia nie tylko w gabinetach i nie tylko w zarządach organizacji bibliotekarskich, lecz wśród tzw. "dołów", do
których (no, może do ich części oświeceńszej) chcąc nie chcąc muszę się zaliczyć.
Teresa Szymorowska, 27.08.02
Szanowni Państwo dyskutujący o komputeryzacji bibliotek publicznych i INFOBIBnet'cie. Przepraszam, że dopiero dzisiaj przeczytałam polemikę, ale jestem na urlopie i w moim miejscu pracy nie bywam zbyt często.Ponieważ jestem zamieszana w całą tę inicjatywę, przeto mogę dać kilka słów wyjaśnienia do toczącej się dyskusji.
1. Po kwietniowym spotkaniu w Bibliotece Narodowej, na którym nie tylko zgromadzeni (nie [mam] pojęcia według jakiego klucza) poparli projekt, wyłoniono grupę inicjatywną, której zadaniem było sporządzić dokumenty oraz uruchomić portal www.
W skład grupy weszli dyrektorzy następujących bibliotek: Sieradza, Słupska, Kolbuszowej, Zielonej Góry, Olsztyna i Torunia. Członkowie tej właśnie grupy powierzyli mi sporządzenie wstępnego dokumentu porozumienia dyrektorów bibliotek publicznych i uruchomienie
portalu internetowego. Z zadań tych wywiązałam się i rozesłałam członkom grupy materiał do dyskusji. Uwag właściwie nie było.
Następne spotkanie odbyło się w Poznaniu, 30 lipca. Zgromadzeni po szczegółowej dyskusji zdecydowali, że należy zmodyfikować gruntownie tekst porozumienia i zastanowić się nad ubraniem całości w ramy organizacyjne. Nawiasem mówiąc, stanowisko PZB dotyczy rzec można brudnopisu, bo była to wersja wstępna. Niestety, co wzbudziło moje zdziwienie, pojawiły się głosy, że portal internetowy tylko wzmoże szum informacyjny??? Natomiast ważną sprawą było stanowisko, że być może należy dla ułatwienia sobie egzystencji związać się z SBP. Następstwem tego stanowiska było spotkanie z p. Janem Wołoszem w Bibliotece
Narodowej w dniu 8 sierpnia. Obecni byli: pp. Brodowska i Ławrynowicz oraz ja. Była to tylko rozmowa wstępna i nie nastąpiły żadne wiążące ustalenia. Natomiast szef SBP wyraził zainteresowanie przyjęcia INFOBIBnet'u pod skrzydła SBP zgodnie z regulaminem jako komisję, sekcję lub zespół problemowy. Bieda w tym, że regulamin działania owych ciał
wyklucza ich samodzielność. Mają być tylko i wyłącznie gremiami opiniującymi Zarządu Głównego, a to o wiele za mało.
Taki jest stan na dzisiaj. Od początku września uruchomię jednak portal na serwerze Książnicy Kopernikańskiej i opublikuję końcowy dokument do dyskusji na szerokim forum bibliotekarzy. Prosić będę o uwagi co do treści dokumentu i strony organizacyjnej. jeśli bowiem nie wejdziemy pod skrzydła SBP, to trzeba będzie zarejestrować się w sądzie jako stowarzyszenie. Dlaczego to jest potrzebne? No bo potrzebne będą jakieś pieniądze ze składek lub dotacje. Bez rejestracji nie ma konta, jak nie ma NIPu, REGONu i konta, to w
Polsce się nie istnieje, a jeszcze przy założeniu że musimy wziąć się ostro za promocję i marketing, no to chyba się opłaci. Jak pokazują damskie pisma ilustrowane, nasz PAN MINISTER bywa i bryluje w wielkim świecie a to u pp. Niemczyckich, a to powiada, że jest w zażyłości z p.Kulczykiem. I to brylowanie to nie tylko snobizm, a staranie się o sponsoring. Nie sądzę, żeby bibliotekarzy nagle zaczęto zapraszać na rauty, ale finansiera powinna wiedzieć, że coś takiego jak biblioteki publiczne w ogóle istnieją. Mam nadzieję, ze uda się "zwodować" inicjatywę, bo nie sądzę, żeby miała utknąć na biurku jakiegoś urzędnika; rzecz w tym żebyśmy sami mogli się skonsolidować!
Stefan Kubów, 27.08.02
Do p. dyr. Szymorowskiej; No, nareszcie mam większą jasność. Ale i tak będę wciąż pytał i
dziwił się, bo taki jest los tzw. "doła sbp-owskiego" (we Wrocławiu usłyszałem od zdawało się mądrej kobiety, że nie jestem dość ładny i kokietliwy (w przeciwieństwie do naszej
koleżanki), żeby być wybranym na funkcję w zarządzie oddziału wrocławskiego.
Ale żebym nie pytał za często i nie dziwił się, można pomyśleć o szerokim informowaniu środowiska o stanie rzeczy. ZG SBP zmusza kolejne grupy bibliotekarzy do wychodzenia zeń i tworzenia nowych stowarzyszeń. Jako szef sekcji Bibliotek Niepaństwowych Szkół Wyższych w zeszłym roku omal nie doprowadziłem do dokonania secesji i nie rozstaję się z tą myślą. na razie napisałem artykuł, jak zreformować SBP. Może wzbudzi dyskusję.
Cóż, kiedy dwa tygodnie po jego wysłaniu nie dostałem odpowiedzi
a) czy tekst zostanie wydrukowany?
b) czy mogę jego wersję skróconą umieścić w EBIB-ie?
Że wakacje? No właśnie w czasie ich trwania tekst napisałem!
Więc i INFOBIBNET może będzie musiał wyjść poza struktury SBP. Co znaczy, statut nie pozwala? Zwołać zjazd nadzwyczajny i zmienić odpowiednie zapisy. Nie wydaje się to jednak konieczne. Wystarczy, żeby ZG chciał uznać tę sprawę za priorytetową, flagową w tej kadencji. Nikt nie przeszkodzi, żeby stworzyć subkonto w banku Ale osobowość prawną mają okręgi i mogą mieć oddziały. Byle np. toruński chciał to pilotować. We wrocławski nie wierzę. Tak czy owak, cieszę się, że istnieje silny w osobowości i fachowców ruch wokół idei internetyzacji bibliotek publicznych. Napisze konwencjonalny list do koleżanki prezeski ZO w Legnicy, że jej i jej koleżanek inicjatywa wprawdzie nie jest pionierska, ale idzie (trochę powoli, ale...) ku jej urzeczywistnieniu.
Aleksander Radwański, 28.08.02
[S. Kubów napisał: ZG SBP zmusza kolejne grupy bibliotekarzy do wychodzenia zeń i
tworzenia nowych stowarzyszeń. Jako szef sekcji Bibliotek Niepaństwowych Szkół Wyższych w zeszłym roku omal nie doprowadziłem do dokonania secesji i nie rozstaję się z tą myślą. Na razie napisałem artykuł, jak zreformować SBP. Może wzbudzi dyskusję.
Cóż, kiedy dwa tygodnie po jego wysłaniu nie dostałem odpowiedzi a) czy tekst zostanie wydrukowany? b) czy mogę jego wersję skróconą umieścić w EBIB-ie?]
Nawet pełną. Myślę, że brak nam trochę refleksji nad funkcjonowaniem Stowarzyszenia w skali ogólnopolskiej.
Jestem zwolennikiem wpisania INFOBIBnetu w strategię komputeryzacji i wsparcia
ze strony całego SBP tej idei. Ale czym innym jest strategia a czym innym pragmatyczne i skuteczne działanie. Tu liczę bardziej na pomysły grupy dyrektorów bibliotek publicznych, którzy nie mogą być skrępowani w swoich decyzjach, szczególnie, gdy rodzą one dla nich skutki finansowe. Nie widzę powodów by INFOBIBnet nie funkcjonował na wielu poziomach. Zmienianie statutu czy nadzwyczajne zjazdy to rozpętanie proceduralnych sporów, w których zginie nam szybko sedno sprawy.
Stefan Kubów, 28.08.02
Nie jestem za sporami statutowymi, lecz za poszukiwaniem takiej formuły działania, żeby nie można było twierdzić, że w ramach struktur SBP nie jest możliwe istnienie grupy inicjatywnej, która będzie mogła samodzielnie występować na zewnątrz z upoważnienia ZG, a przede wszystkim będzie mogła pozyskiwać środki finansowe i rzeczowe i nimi dysponować w sposób umożliwiający tworzenie sieci.
Z tekstem chyba musze poczekać na opinie kolegi Prezesa Wołosza, do którego tekst posłałem. dziś napisałem osobiście do niego - bez pośrednictwa biura ZG SBP, które nie reaguje na moje pisma.
Czy mogę być jakoś przydatny w pracach nad INFOBIBNETEM?
Mieczysław Szyszko, dyrektor Biura ZG SBP, 29.08.02
Do Szanownej Pani Teresy SZYMOROWSKIEJ i Sz. Koleżeństwa
Dyskusja w kręgu kol. kol. S. Kubów, A. Radwański, T. Szymorowska o INFOBIB-necie i jego posadowieniu wymaga kilku uściśleń. Są one konieczne ze względu na kontekst ewentualnych, przyszłych zależności organizacyjnych INFOBIBNET-u i SBP.
Ponieważ w wypowiedziach, zwłaszcza Stefana, pojawia się wątek Stowarzyszenia - Molocha, zaś Pani Teresa obawia się utraty samodzielności w ramach SBP, śpieszę z informacją, że wszystkie te niepokoje są przedwczesne. Doświadczenia EBiB-u (prawie dwuletnie) nie skłaniają do wydumanych lęków. Pragnę zapewnić Sz. Kolegów, a szczególnie Panią Teresę, że wejście w strukturę Stowarzyszenia na zasadach komisji lub sekcji ZG SBP nie przesądza o wyłącznie doradczej bądź opiniodawczej funkcji takich gremiów. Ramowy regulamin działania sekcji, komisji i zespołów problemowych, istotnie zawiera w § 1 stwierdzenie, iż są one organami opiniodawczymi i wspomagającymi ZG SBP, lecz już następny § 2 Regulaminu precyzuje, że ich głównym celem jest inspirowanie i prowadzenie działalności zmierzającej do poprawy funkcjonowania określonego typu bibliotek lub sfery aktywności zawodowej, a także wymiana doświadczeń między bibliotekami.
Czyż nie o to idzie w koncepcji INFOBIBNET-u ?
Co do samodzielności to chcę wyraźnie zaprzeczyć, że SBP:
- nie daje możliwości pozyskiwania przez zespoły sponsorów bądź funduszy
niezbędnych do realizacji programu działania;
- nie umożliwia obsługi finansowej przez Biuro ZG SBP, utworzenia
subkonta, promocji itp.;
- ogranicza decyzje w sprawie wydatkowania zgromadzonych przez zespół
środków;
- narzuca arbitralnie koncepcje programowe.
Jak dotąd nikt nie uskarżał się na niedemokratyczność czy też stronniczość
decyzji ZG. Nie mamy też najmniejszych powodów aby komukolwiek rzucać pod nogi kłody. Co więcej, dbamy żebyście sami ich sobie nie ciskali.
Teresa Szymorowska (WBP - Książnica Kopernikańska, Toruń), 7.10.02
Z przyjemnością informuję wszystkich zainteresowanych, że funkcjonuje
już portal projektu INFOBIBnet. Adres: www.infobibnet.pl
Zapraszam do dyskusji i proszę o sugestie.
Przemysław Staroszczyk (IDG Poland S.A., Warszawa), 7.10.02
[Napisano]: "Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany
użytkownik będziesz miał kilka przywilejów".
Dość nieszczęśliwe moim zadaniem sformułowanie, należy bardziej uwidocznić fakt rejestracji i związanych z nią spraw. Nie ma również słowa o ochronie prywatności i udostępnianiu danych. Jakie przywileje? Można dodać wyraźniejszą informację o fakcie, że będzie to forum specjalistyczne i zaznaczyć, że wymagana jest znajomość tematyki i/lub kierunkowe wykształcenie. Właśnie się zarejestrowałem i zobaczę jak wygląda dalej.
Piotr Bierczyński (WiMBP Łódź), 7.10.02
Proponuję, aby portal zawierał poza informacją dla zarejestrowanych (moim zdaniem nie jest to najszczęśliwszy początek sprawy) także informacje dla pozostałych którzy o sprawie wiedzą niewiele lub chcą wiedzieć na bieżąco więcej, czyli przede wszystkim na początek:
skład osobowy, (adresy, e-maile) Zespołu Inicjującego INFOBIBnet, tekst projektu INFOBINETU (ostateczna wersja), kalendarium tego co dotychczas się działo w tej sprawie, wykaz bibliotek które przystąpiły, chcą przystąpić do projektu, plany Zespołu Inicjującego
Ps. Myślę że zdobywanie wiedzy o INFOBIBNecie, zdobywanie sojuszników dla INFOBIBNEtu nie powinno zaczynać się od rejestrowania, hasła itp.
Przemysław Staroszczyk, 7.10.02
Oto kolejna porcja uwag: Mając hasło czasem zdarza się, że wpisanie nowego hasła daje odzew o różnych hasłach. Chociaż może to być wina CapsLocka, właśnie nie ma
informacji, czy w haśle mogą / nie mogą występować duże litery/cyfry. :). Dodawanie linków.
Czy osoba dodająca ma możliwość edycji kategorii, ich zakładania, czy potrzebne są specjalne uprawnienia? W opcji modułowej można dodać kategorię o pracy. W końcu jest to forum profesjonalne i powinno również umożliwiać znalezienie pracy w zawodzie. Przy rejestracji można rozszerzyć pytania w kwestionariuszu osobowym o sprawy zawodowe, co może pomóc stworzyć bazę o rzeczywistym stanie bibliotekarstwa. Ile osób pracujących w zawodzie ma kierunkowe wykształcenie, kiedy ukończyło i jaką uczelnię dodatkowe kursy itp.
Piotr Bierczyński, 7.10.02
Jak widać konieczna jest podstawowa informacja o INFOBIBNecie, co to jest - do czego służy - co powinien zmienić - bo czy ma to służyć do szukania pracy w zawodzie naszym kochanym????? Czyżby rejestracja miała służyć tworzeniu bazy osobowej bibliotekarstwa polskiego, przecież nie. Potrzebna jest szybka informacja o tym po co został utworzony PORTAL i co to takiego INFOBIBNET, bo będzie więcej nieporozumień.
Aleksander Radwański (EBIB - IB UWr - Ossolineum), 8.10.02
[W związku z pierwszą wypowiedzią Piotra Bierczyńskiego z 7.10.]
Tak jest, dokładnie tego nam brakuje! ... na razie portal INFOBIBnet nie różni się zbytnio od serwisu randkowego. Nie mam nic przeciw temu, żeby było sympatycznie, ale jak na razie na portalu jest więcej narzędzi pozwalających na flirtowanie niż potrzebnych informacji.
Rozumiem, że to początek, ale podstawowe dokumenty trzeba tam zamieścić jak najszybciej.
A przede wszystkim tekst porozumienia i dokładną procedurę przystępowania do tej inicjatywy. Bardzo się cieszę, że portal ruszył.
Małgorzata Janczak (Komorów), 8.10.02
[w związku z informacją w portalu]: Witamy w INFObibnecie!
Mamy nadzieję, że będzie to miejsce wymiany poglądów i rzeczowych dyskusji (...)
Prosimy o zarejestrowanie się w systemie. Tylko w ten sposób można uzyskać uprawnienia do publikowania swoich opinii i dyskusji z pozostałymi użytkownikami naszego portalu. [koniec cytatu]
Mam spore wątpliwości dlaczego zarejestrowanie się ma być warunkiem wzięcia udziału w dyskusji? Czy zagwarantuje w jakikolwiek sposób jej rzeczowość? Czy ochroni portal od wysyłania do niego postów nie mających nic wspólnego z jego tematyką?
W moim odczuciu trzeba też wybrać styl, w jakim portal ma być utrzymany. Strona główna zapowiada ton raczej poważny: ma to być miejsce dyskusji nad kształtem i rozwojem polskiego bibliotekarstwa publicznego. Nie musi to oznaczać sztywności ani braku uśmiechu. Ale całuski i maskotki proponowane jako logo uczestników bardziej pasują do serwisu randkowego (jak to trafnie określił p.Radwański) niż forum dyskusyjnego.
Andrzej Gawroński, (WiMBP, Łódź) , 9.10.02
Brawo! Proponuję, by przy wjeździe na infostradę INFOBIBNETU nakazać wykupienie
winiety. Wszystkie loginy, passwordy nie zapewnią nam, że nie wjedzie na nią jakiś konny wóz z Galicji! A my tu pędzimy do bibliotekarskiej Europy! Szanowne Panie! Szanowni Panowie! Chyba nie tak zachęcać należy do nowych inicjatyw. Od początku miałem
mieszane uczucia, co do tworzenia Infobibnetu - nowej struktury, dla wyręczania leniwych dyrektorów bibliotek, którzy zapomnieli o swoich statutowych obowiązkach. Ale skoro nie ma sił, by ich do tego zmusić...! Jednakże wolałbym dowiedzieć się co to i po co to z "normalnej" strony, gdzie nie musze się meldować i pokazywać paszportu. Chyba to nie loża
masońska, gdzie pełnię osiągnę po kolejnych wtajemniczeniach. A tajemnic dworu nie jestem ciekaw! Na budowę właściwej sieci wymiany informacji i zabezpieczeń będziecie mieć czas! Pozwólcie maluczkim z prowincji zrozumieć po co ten szum?! Z szacunkiem dla idei - Andrzej Gawroński
Przemysław Staroszczyk, 9.10.02
Nie bardzo rozumiem o co kruszy kopię pan Gawroński. Jeśli dotyczy to faktu rejestracji to niestety nie uciekniemy od tej opcji. Co więcej osobiście uważam ją za konieczną do właściwego funkcjonowania forum. Dlaczego? Niestety natura ludzka jest ułomną i w momencie gdy mamy anonimowe forum umożliwiające wypowiedź może ona odbiegać od ogólnie przyjętych norm. W przypadku gdy mamy świadomość, że nie jesteśmy anonimowymi użytkownikami, a nasze dane znajdują się w bazie adresowej bardzo cywilizuje to użytkowników. Ale nie sądzę, ani też sugeruję że użytkownicy forum będą zachowywali się nieobyczajnie. Dodatkowo jest to forum profesjonalne, które zakłada od użytkownika podstawowej wiedzy fachowej. Jeśli już jesteśmy przy rejestracji to rozszerzył bym jej formułę o pytania dotyczące: stażu pracy, typu biblioteki w której pracujemy, pełnionej funkcji. Chętnie wysłucham kontrpropozycji.
Słuszną wydaje się propozycja pana Gawrońskiego o umieszczeniu ogólnie dostępnej informacji dotyczącej idei Infobibnetu. Czyli podsumowując wypowiedź osobiście nie uważam rejestracji za zło, wręcz przeciwnie, jest to ogólnosieciowa tendencja i mimo faktu, że infobibnet jest inicjatywą niekomercyjną należy utrzymać rejestrację. Mam nadzieję, że inicjatywa ta spotka się z przychylnym przyjęciem środowiska, szczególnie, że potrzebujemy medium umożliwiającego wymianę doświadczeń. Czy stanie się nią Infobibnet?
Małgorzata Janczak 9.10.02
Mam zbyt małą wiedzę by oceniać czy rejestracja jest konieczna do właściwego funkcjonowania forum, choć zdarzają się fora dyskusyjne (np. Eduseek - biblioteka szkolna ) gdzie rejestracja nie jest wymagana a dyskusja jest rzeczowa i kulturalna. W tej chwili rejestracja jest formalnością (jedyne wymagania to podanie loginu i emaila). W moim przekonaniu pytanie o staż pracy lub stanowisko, które się zajmuje ma sens tylko wtedy, jeśli odpowiedź na nie będzie wymagana i nie staną się one warunkiem zarejestrowania użytkownika lub oceny ważności jego głosu. Jeżeli ta witryna ma służyć szukaniu sprzymierzeńców dla idei infobibnetu również wśród niebibliotekarzy np. czytelników czy członków władz samorządowych, to chyba przede wszystkim należy zaznaczyć, że takie osoby są mile widziane, a forum jest otwarte dla ich głosów.
Teresa Szymorowska, 9.10.02
[w związku z wypowiedzią Andrzeja Gawrońskiego]
Jestem leniwym dyrektorem i mam przywilej być jednocześnie koordynatorem INFOBIBnetu, który nie wyręcza, a dodaje nowych obowiązków. Po co szum? Niestety, szumu nie ma, być może zacznie się po opracowaniu projektu. Ale ktoś to musi zrobić i podejrzewam, że uczynią to dyrektorzy. Na portalu INFOBIBnetu jest już lista członków grupy inicjatywnej. Uprzejmie przypominam, że aby być uczestnikiem listy dyskusyjnej na
której właśnie jesteśmy, należało się zarejestrować i to było dla wszystkich oczywiste. Jak Pan sam wie, lista sbplist zajmuje się wieloma problemami, a nam chodzi o koncentrację pomysłów i aktywności wokół jednego, zdefiniowanego problemu.
Teresa Szymorowska, 9.10.02
Chyba pierwsza strona portalu informuje z grubsza o co chodzi. Proszę uprzejmie zauważyć, że adres publicznie jest znany dopiero od 2 dni, a już zalogowało się 25 osób. Niestety, nikt nie zechciał niczego napisać, a jak piszemy na stronie głównej powinno to być forum wymiany informacji, a nie tablica ogłoszeniowa.
Teresa Szymorowska, 9.10.02
Nie, nie będzie modułu o pracy, chyba, że chodziłoby tu o prace przy pisaniu projektu lub jego rozliczaniu (aby było co rozliczać). Mam jednak propozycję. Jeśli wydaje się Panu [dotyczy wypowiedzi Przemysława Staroszczyka] , że moduł dotyczący pracy jest potrzebny, proponuję współpracę przy jego tworzeniu oraz administrowaniu. A propos kwestionariusza. Nie jestem pewna jak Pańska propozycja ma się do ustawy o ochronie danych osobowych. My jej nie naruszamy, ale rozszerzenie kwestionariusza budzi wątpliwości.
Przemysław Staroszczyk, 11.10.02
Pytanie o moduł dotyczący ofert pracy jest bardzo prozaiczny, w czasie poszukiwania pracy po ukończeniu studiów nie mogłem znaleźć ofert czysto zawodowych. Patrząc na to z tej strony uważam, że oferty pracy mogą okazać się bardzo pomocne wszystkim szukającym pracy w zawodzie. Nie musi to być typowa forma ogłoszeniowa, ale można np. dodać informację pt. Szukam pracy. :) Dziękuję za propozycję, ale niestety nie mam możliwości zajęcia się tym modułem (jeszcze pół biedy jeśli miałbym dostęp do sieci w domu) obecna praca pochłania mnie całkowicie. Natomiast dodatkowe pola kwestionariusza osobowego i ich wypełnienie dałbym jako opcję do wyboru przez użytkownika. Jeśli chciałby podać bardziej szczegółowe dane, jeśli nie, wystarczą podstawowe dane kwestionariuszowe.
|