Logo SBP Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich - Serwis Informacyjny
Lista dyskusyjna SBP

Główna strona serwisu

Przyszłość SBP

Bożena Bednarek-Michalska (BG UMK Toruń), 26.09.01
Jakiś czas temu pojawiły się na listach dyskusyjnych bibliotekarzy pojawiły się głosy, ze powinniśmy zastanowić się wspólnie nad innowacjami i zmianami, jakie powinny nastąpić w naszym stowarzyszeniu. Ponieważ na liście mamy już około 40 osób, myślę że możemy zainicjować taką dyskusję.
Zespół EBIB, który jest sprawcą uelektronicznienia SBP będzie starał się zmieniać jego oblicze w tym zakresie, że prowokowane dyskusje znajdą elektroniczną platformę, która może pobudzić bibliotekarzy do jakieś sensownej kłótni, z której wyrośnie coś dobrego. Poprowokujmy sobie nieco. Ponieważ mamy nowy Zarząd, który ma nowe plany (wyrażone na Forum w Katowicach) idące w dobrym kierunku, wydaje mi się, ze teraz należy je przedyskutować.
Jednym z celów jest np. umiędzynarodowienie SBP. Na ile nas stać na to, żeby podjąć dyskusje międzynarodowe i zarobić na wyjazdy, brać udział w pracach zespołów międzynarodowych itp. Wydaje mi się, że może to być bardzo trudno z błahego powodu.
Ilu bibliotekarzy zna język angielski czy niemiecki i będzie chciało takie zadania realizować? A jest to konieczne, jak mamy wyjść z naszego zachcianka. Nawet jeśli będzie nas 10 osób, to już wystarczy żeby dużo dobrego zrobić dla siebie samych, bo tak naprawdę robimy to dla siebie.
Wkładem EBIB będzie angielska wersja serwisu i stron SBP. Chcemy żeby świat nas czytał i widział. Będziemy lobbować gdzie się da w internecie - już to zresztą robimy.
Inny cel to współpraca bibliotekarzy w Polsce i tworzenie lobbingu na rzecz rozwoju naszych instytucji.
Bibliotekarze nie lubią zabierać głosu. Widać to po listach dyskusyjnych. Na Infobibl jest ponad 180 osób i kto tam dyskutuje? A przecież jak mamy rozwiązywać wspólnie problemy, to komunikacja, otwartość, sympatia są niezbędne.
Przeraża mnie to, jak mało rozmawiamy.
Już nawet mieliśmy taki pomysł w EBIB, żeby zrobić anonimowe FORUM, ponieważ dochodzą do nas głosy, że ludzie nie chcą rozmawiać, bo boją się krytyki, ośmieszenia, podwładnych itp.
Co o tym sądzicie? Prawda to czy nie?
Problemów mamy dużo, zacznijmy zatem o nich rozmawiać i zapomnijmy o tym, ze ktoś nas ocenia. Niech sobie ocenia jak chce, najważniejszy żeby cel był osiągnięty.
A do Pana Jana Wołosza mam prośbę, czy by nie zamieścił swojego katowickiego wystąpienia na stronach SBP, żeby każdy mógł się do niego odnieść.

(wypowiedź anonimowa) 27.09.01
Pani Bożeno. [.....] Bardzo się cieszę, ze stara się pani poruszyć oporne środowisko bibliotekarzy i natchnąć je nowymi pomysłami. Moim zdaniem nawiązanie współpracy z bibliotekarzami z innych krajów jest konieczne i możliwe. Zachęcam do kontaktowania się nie tylko z zachodem i północą ale także z krajami byłego ZSRR i samą Rosją. Taką próbę (bardzo zresztą udaną) podjęliśmy na wrześniowej konferencji Polskiego Związku Bibliotek.

Ewa Krysiak (BN), 27.09.01
Byłabym wdzięczna za nie wysyłanie do uczestników naszej (a w ogóle żadnej) listy dyskusyjnej tekstów anonimowych [.....]. Dobrze jest zawczasu przemyśleć, czy niektóre treści nie powinny zostać przekazane "kanałem prywatnym"
Sprawa obudzenia bibliotekarzy polskich z zimowego snu jest pierwszorzędnym zadaniem dla nowego Zarządu. Jestem przekonana, ze powinniśmy zacząć od współpracy krajowej i dopiero po niejakich sukcesach w tym względzie rozszerzyć ją na zagranice. Można też - korzystając z dobrodziejstw cywilizacji - integrować się wirtualnie, zarówno w kraju, jak i międzynarodowo.

Piotr Bierczyński (WiMBP Łódź), 29.09.01
Będąc w zespole serwisu informacyjnego SBP (ebib.oss.wroc.pl/sbp) proponuję, aby w tym serwisie do linku Współpraca międzynarodowa nadsyłane były informacje o nawiązaniu stałej współpracy z bibliotekami, stowarzyszeniami bibliotekarskimi, fundacjami w innych państwach. Teksty na ten temat mogą też znaleźć się w linku Komisje, Sekcje, Zespoły. Redakcja serwisu czeka więc zarówno na krótkie informacje jak i dłuższe sprawozdania z wyjazdów, konferencji, osobiste refleksje z odwiedzanych bibliotek. Część sprawozdań z tych wyjazdów, artykuły były już publikowane w czasopismach, niskonakładowych i trudno dostępnych sprawozdaniach bibliotek, biuletynach, a warto, aby skupić informacje o tej współpracy w jednym miejscu.
Interesujące byłoby przekazywanie informacji o udziale w unijnych programach bibliotecznych, o regionalnych inicjatywach współpracy z bibliotekami z Unii Europejskiej i nie tylko. Informacje te są rozproszone. Może uda się je skupić na stronach serwisu SBP, przy udziale także z listy dyskusyjnej.
Miasta polskie współpracują z innymi realizując pomysł miast partnerskich, bliźniaczych.
Jeżeli uczestniczą w tym biblioteki, także warto spopularyzować tę współpracę, dopisać ciag dalszy do współpracy opisanej już w czasopismach (np. o współpracy bibliotekarzy krajów nadbałtyckich, Euroregionu Nysa, Euroregionu Karpackiego, cd. współpracy zaczętej programem PLACCAI, PubliCA, o klubach europejskich zakładanych w bibliotekach publicznych oraz o współpracy bibliotek szkół wyższych, w tym bibliotek uczelni niepaństwowych, o współpracy instytutów i katedr bibliotekoznawstwa i informacji naukowej, o współpracy bibliotekarzy z bibliotek muzycznych itp.).
Ciekawe byłyby wypowiedzi na liście dyskusyjnej Polaków pracujących w bibliotekach zagranicznych, bibliotekoznawców oraz innych osób mających związek z bibliotekarstwem i informacją naukową. Na teksty tych osób również czeka serwis SBP. Ich obecność zapewne może ułatwić kontakty z tymi bibliotekami, instytucjami.
Na Krajowym Zjeździe Delegatów SBP w czerwcu br. przyjęto program działania SBP na lata 2001-2005 (jest w serwisie SBP w linku KZD). To program, którego poszczególne punkty także powinny być przedmiotem dyskusji.
Zapewne część uczestników sbplist nie jest członkami Stowarzyszenia, a w tej liście dostrzegła możliwość poznania problemów nie tylko SBP ale i polskiego bibliotekarstwa i uczestniczenia w ich rozwiązywaniu.
Może gdy zarysują się duże grupy problemów poza SBP-owskich będą utworzone nowe listy biblioteczne, a na razie niech sbplist będzie miejscem zgłaszania także problemów, które nie są dyskutowane na już istniejących listach.
Tylko dla części członków SBP, tylko dla części bibliotekarzy wymiana i korzystanie z doświadczeń międzynarodowych jest ważna. Dla innych to co ważne i niepokoi to puste budżety bibliotek, zagrożenie bezrobociem, głuche władze samorządowe i brak nadziei, że dobry pomysł cokolwiek zmieni, poza tym że zostanie przystopowany przez przełożonych.
Zapewne wielu jest bibliotekarzy i członków SBP, którzy myślą - zmienić trzeba i można wiele, tylko ja ledwo wiążę koniec z końcem, pensji nie starcza do pierwszego, więc nie wymagajcie ode mnie, że będą naprawiał Rzeczpospolitą Biblioteczną.
W liście Bożeny Michalskiej jest pytanie o to, czy to że nie chcemy rozmawiać na listach dyskusyjnych nie wynika czasem z tego, ze boimy się krytyki, ośmieszenia, podwładnych itp. Zapewne w pewnej części tak. Poza tym w części bibliotek, np. publicznych, pedagogicznych dostęp do internetu, poczty elektronicznej ogranicza się do niewielu stanowisk, a ci którzy mają do nich dostęp nie są zainteresowani SBP i bibliotecznymi listami dyskusyjnymi. Chętni do dyskusji, którzy nie mają domowych komputerów mogą omijać brak dostępu zakładając konta pocztowe korzystając z kawiarenek internetowych. Pełna anonimowość może być zachowana.
Pani Ewa Krysiak prosiła, aby nie zamieszczać tekstów anonimowych. W cytowanym przypadku chodziło o to chyba, ze list nie był podpisany imieniem i nazwiskiem, oraz aby teksty nie dotyczyły wzmianek o spotkaniach w karczmach, restauracjach itp. Ale to przecież
Chyba ważny element bibliotecznych, nie tylko międzynarodowych, ale i krajowych spotkań. Ile to spraw omawia się przy lampce wina, czy ostatnio przy grillu. Sprawozdania wielu konferencji, seminariów kończą się formułką o miłej atmosferze i gościnnym przyjęciu. Tak więc nie cenzurujmy swoich wypowiedzi, jeżeli oddają klimat spotkania. A oboawy przed anonimowością, donosami. Nie zakładam, że na sbplist pojawią się teksty naruszające dobre obyczaje itd., ale wówczas zawsze administrator listy może usunąć z listy adres z którego przychodzą takie teksty. Tak więc proponuję, aby wypowiedzi były zgodnie z wolą nadawcy podpisane imieniem i nazwiskiem, miejscem pracy lub anonimowe.
Może dla zachety warto wprowadzić na liście dyskusyjnej losowanie nagród wśród osób biorących udział w dyskusji (wśród każdych kolejnych 10-20 głosów); byłaby to forma zabawy, też potrzebnej w naszym środowisku. Nagrody, także zabawne, mogłyby być wręczane podczas dorocznego zjazdu sbplist-owców. To też propozycja.
Proponuję, aby w serwisie SBP w linku Lista dyskusyjna były zamieszczane niektóre wypowiedzi z sbplist. Pozwoli to szerszemu gronu członków SBP i nie tylko zapoznać się z problematyką poruszaną na liście.

Jan Jackowicz-Korczyński (koordynator ds. bibliotek zespołu zadaniowego Programu INTERKLASA)
W minionych kilku tygodniach na bardzo aktywnej i żywej liście dyskusyjnej PTI (Polskiego Towarzystwa Informatycznego) rozwinął się również osobny wątek dyskusji na temat anonimowości wystąpień na liście. Wydaje mi się, ze powinniśmy unikać formy "HYDE PARKU" a jednak wymieniać myśli między rzeczywistymi i realnymi ludźmi. W dyskusjach szczególnie ważne jest, gdy padają kontrowersyjne dla mnie osobiście wypowiedzi. Muszę wtedy podjąć dojrzałą decyzję jak się do nich ustosunkować, a ponieważ "słowo jest twarde i śliskie jak mydło" (jak mówił jeden ze współczesnych młodych poetów) stąd uczciwie i odpowiedzialnie mogę podjąć decyzję o odpowiedzi lub jej zaniechaniu tylko w wypadku, gdy wiem komu odpowiadam. Myślę również, ze dopuszczalne są wypowiedzi anonimowe tylko i wyłącznie wtedy, gdy ich autor zaznaczy w wypowiedzi, zechce pozostać anonimowy i wcale nie musi się tłumaczyć dlaczego. Bez tego zastrzeżenia nie podpisany list może mi się kojarzyć z brakiem szacunku dla jego adresatów. Koniecznie trzeba rozróżnić listę dyskusyjną od HYDE PARKU lub Graffiti.

Bożena Bednarek-Michalska (BG UMK Toruń), 01.10.01
Ewa, ja bym nie czekała na ułożenie się współpracy wewnętrznej, bo ona już jest. Może nie zawsze tak dobra jakbyśmy sobie tego życzyli, ale na pewno istnieje. Natomiast powinniśmy myśleć o wejściu do międzynarodowych komisji różnego typu, zwłaszcza tam, gdzie dyskutuje się problemy, które i nas dotyczą. Wiem, ze możemy mieć kłopoty finansowe z wyjazdami, ale widzę, że czasem są granty IFLA na takie podróże.
Nie pamiętam (jestem w SBP dopiero od niedawna) czy w SBP mamy jakąś sekcję ds. międzynarodowych kontaktów? Jeśli jest to warto ją wzmocnić personalnie i dać zadanie monitorowania innych organizacji pod katem poruszanych tam spraw i informowania polskich bibliotekarzy o tym "co w trawie piszczy".

Bożena Bednarek-Michalska (BG UMK Toruń), 01.10.01
[....] mnie się w pośpiechu też czasem zdarza zapomnieć podpisać listu, a już w żadnym razie nie możemy unikać na liście miłych wspomnień z naszych spotkań nieoficjalnych, choć właściwie służbowych. Chcę żeby na liście było miło, przyjemnie, wesoło, nie będziemy sami sobie wprowadzać ciężkiej atmosfery poważnej dyskusji. Moje hasło" WYLUZUJ SIĘ BIBLIOTEKARZU i zacznij zabierać głos. Pisz o wszystkim, o czym chcesz napisać. Tylko rzeczywiście, może skupmy się teraz na sprawach SBP, bo mamy przecież jeszcze inne listy, gdzie można dyskutować inne sprawy. W Stowarzyszeniu jest co zmieniać, warto namówić do pracy w SBP ludzi aktywnych, którzy rozumieją co to jest praca społeczna i chcą trochę swojego czasu poświęcić na rzecz całego środowiska.

Piotr Bierczyński (WiMBP Łódź), 01.10.01
Była Komisja Współpracy Międzynarodowej (w 1989 r. przew. B. Karamać, od marca 1991 - przew. D. Kuźmiński). Był też Polski Komitet Współpracy z IFLA (przew. S. Kubów, rok 1989). Takie informacje wymieniano przy okazji Krajowego Zjazdu Delegatów w 1989 r. w Sobieszewie k. Gdańska. Ale potem, przy okazji Krajowego Zjazdu Delegatów w 1993 r. w Chorzowie w wykazie Komisji nie było już ww. ciał. Do chwili obecnej nic się nie zmieniło. Informacje z: Kronika Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich 1917-2000 / pod red. A. Kempy

Grażyna Bilska (instruktor PiMBP, Kłodzko), 20.03.02 Witam bibliotekarzy zrzeszonych w SBP !
Tworzymy nowe struktury SBP w terenie. Zarząd Okręgu SBP w Wałbrzychu zorganizował 14 marca br Zjazd Wyborczy Okręgu, w którym uczestniczył kol. Ryszard Turkiewicz, członek ZG.SBP. Wybrano delegatów na Zjazd do Wrocławia .Delegaci z Koła w Kłodzku i Bystrzycy Kłodzkiej wyrazili chęć utworzenia Oddziału SBP w Kłodzku - na poziomie powiatu. Chcemy być widoczni w naszym środowisku (lobbing), zachęcić młodych, niezdecydowanych bibliotekarzy do wspólnego działania, ukierunkować się na współpracę z bibliotekarzami z sąsiednich krajów - z miast partnerskich..
A na koniec slogan : wszystko zależy od nas samych.!

Jan Jackowicz-Korczyński (koordynator ds. bibliotek Zespołu Zadaniowego Programu INTERKL@S.A), 20.03.02
POPIERAM!!!! KONIECZNIE AKTYWNI SAMI i RAZEM. Inaczej nas nie ma wcale, a to nie jest ani zdrowe, ani przyjemne!
P.S. I jeszcze pytanie? Chyba powinienem się zapisać do SBP - przyjmiecie mnie - choć nie jestem już z tych młodych?

Stefan Kubów 21.03.02
Wczoraj, 21 marca 2002 r. odbyło się zebranie sprawozdawczo-wyborcze w Legnicy.
W jego rezultacie wybrano nowy zarząd, ale z dotychczasową prezeską, kol. Anetą Szczepańską, która uzyskała - w tajnym głosowaniu - 100 % głosów. Też był kol. R. Turkiewicz jako przedstawiciel ZG SBP i ja - jako prelegent. Mówiłem o marketingu bibliotecznym. Bardzo żywa i konstruktywna była dyskusja. W jej rezultacie ZO SBP postanowił wystąpić do ZG, żeby zainicjował akcję "Internet w każdej bibliotece samorządowej". Tym sposobem ZO w Legnicy ma prawo uważać się za inicjatora lub przynajmniej pomysłodawcę idei.
W IBiIN UŚ powstały dwa nowe koła SBP - pracowników i studentów. To drugie już nawet się ukonstytuowało i zarysowało wstępny program działania. Ogłosimy go, gdy zostanie formalnie przyjęty. Niżej podpisany podjął się roli... mentora koła.

Grażyna Bilska (PiMBP, Kłodzko), 25.03.2002
Nie ma granicy wieku dla chętnych bibliotekarzy, którzy chcą należeć do SBP. Ale tu nie chodzi o lata, bardziej chyba o dojrzałość zawodową. Sama należę od 27 lat. Pamiętam, że przynależność do tej organizacji - zawodowej przecież ! znaczyła dla mnie utożsamienie się z zawodem bibliotekarza. To, że spotykamy się, organizujemy wycieczki, rozmawiamy o naszych sprawach, itd..., proszę mi wierzyć, jest powodem do zazdrości i podziwu ze strony np. pracowników ośrodków kultury.
Mam pytanie do zainteresowanych Czy nie można byłoby działającego już w nowej strukturze Oddziału SBP, wpisać do rejestru stowarzyszeń prowadzonego przez Starostwo Powiatowe. Dlaczego mamy działać " w ukryciu". Biura Promocji przy starostwach opracowują różne materiały informacyjne . Widziałam wykaz organizacji i stowarzyszeń działających na terenie powiatu kłodzkiego, a nasze Koło istnieje od 1951 r. i nie wiadomo (poza kręgiem bibliotekarzy), że w ogóle istnieje. Nie będziemy przecież tworzyć nowego stowarzyszenia i rejestrować go w Starostwie.

Stefan Kubów, 17.10. 02
Wreszcie zaczynamy dyskutować o SBP! Mam nadzieję, że dyskusja rozgorzeje po opublikowaniu mego artykułu "W trosce o nasze stowarzyszenie" (redakcja EBIB-u zapowiada w numerze październikowym). Zgadzam się z opinią p. Grażyny Bilskiej , ale sam jestem jednak za gruntowną zmianą formuły organizacyjnej, członkostwa, ewidencji członków i składek oraz działalności. Od góry (zjazd delegatów, a właściwie walne zgromadzenie członków) po koło. Ogólnie rzecz biorąc wszystkie ogniwa SBP powinny być kreatywne. Nie możemy czekać na pomysły władz, lecz przedstawiać im nasze koncepcje i domagać się ich akceptowania, tak, żeby stały się dokumentami władz: rządu, sejmiku, powiatu i gminy. Natomiast takie działania, jak wycieczki, sesje naukowe i popularnonaukowe, szkolenia, wymiana wydawnictw, obchody Dnia Bibliotekarza oczywiście powinny się odbywać, ale nie stanowić głównej treści działań. Główną treścią powinno być tworzenie narodowej lub lokalnej polityki bibliotecznej i dążenie do jej urzeczywistniania przez władze. Teraz pracuję nad artykułem "Czego trzeba polskiemu bibliotekarstwu?", gdzie też zawieram oczekiwania pod adresem naszej organizacji. Jeśli przeczyta to też p. Bożena Michalska, z której zdaniem bardzo się liczę, to chcę zwrócić uwagę, że to moje wołanie na puszczy trwa już całe lata. W okresie, kiedy prezesowałem też. Kończyło się to jednak na ogół dobrotliwym "Towarzyszu prezesie..." (że niby nie uchodzi, ma być jak jest). Ostatnio na walnym zebraniu członków oddziału wrocławskiego wiele osób (głównie młodych) mnie poparło, ale gdy przyszło do wyborów zdecydowało to, kto się ładnie uśmiecha i ubiera. Czyli nowe idzie, stare jedzie. W zeszłym roku na Krajowym Zjeździe Delegatów ujrzawszy co się dzieje uznałem, że nie ma co zabierać głosu. Wszyscy woleli dyskutować o opóźnieniach w podnoszeniu płac. Wyjechałem ze stolicy mocno rozczarowany zjazdem i nosiłem się z zamiarem opuszczenia szeregów SBP. Po namyśle postanowiłem jednak kontynuować walkę o nową jego twarz.

Jan Jackowicz-Korczyński, 21.10.02
Polecam artykuł Stefana Kubów w najnowszym EBIB-ie
http://ebib.oss.wroc.pl/2002/38/kubow.php
Chciałbym zauważyć, podpierając jeszcze dodatkowo argumentację Stefana, że jeżeli chcemy myśleć o próbie budowania społeczeństwa obywatelskiego, to niejako zobowiązani jesteśmy do aktywności. Tylko w państwach totalitarnych aktywność jest domeną WYŁACZNIE władzy. Polecam również raport UNDP, który jednoznacznie wskazuje na potrzebę aktywnego uczestnictwa w tworzeniu społeczeństwa wiedzy pod ,,groźbą wykluczenia społecznego'' (digital divide).
http://biblioteka.edu.pl/warteuwagi/ww20021005.html
Myślę, że postawa otwarcia się jest wymagana zarówno od bibliotekarza ale również od Stowarzyszenia (jego władz - zarządu?). Zamierzałem się zapisać do SBP. Wierzcie mi, że to wcale nie jest proste. Proste to jest w innych stowarzyszeniach, np. w Polskim Towarzystwie Informatycznym (www.pti.org.pl). Jest tam na stronie www wniosek i jednoznacznie określone zasady przyjęcia. Są dość rygorystyczne, bo wymagane jest wprowadzenie przez dwóch członków PTI. Ale mam na www formularz deklaracji członkowskiej oraz inne informacje jak się zapisać. A jak jest z SBP? Pół roku temu posłałem mailem zapytanie do zarządu SBP o lokalny oddział (gdzie się znajduje) abym tam się mógł zapisać. Dostałem odpowiedź po jakimś czasie, że mam się zgłosić gdzieś w centralnej Polsce, ponieważ też jest tam miejscowość o takiej samej nazwie jak miejscowość mojego zamieszkania. Nic wielkiego - zwykła pomyłka, nieporozumienie. Niezwykłe natomiast jest, że na moje sprostowanie, że chodzi mi raczej o rejon Trójmiasta nie dostałem już żadnej odpowiedzi. Pytałem innych członków SBP co mam robić. Także bezskutecznie. Dziś już nie pytam - ,,odpuściłem sobie''. Może zresztą niekoniecznie muszę być członkiem Stowarzyszenia ? W końcu obecnie nie pracuję już w żadnej bibliotece, może już więc nie jestem bibliotekarzem. A jednak marzy mi się integracja pozytywnych działań dla spraw informacji, bibliotek i bibliotekarzy

Bożena Bednarek-Michalska, 21.10.02
Ale nie bardzo podobają mi się propozycje Pana Stefana dotyczące członków SBP, nie lubię rozróżnień na zwyczajny, nadzwyczajny, honorowy, choć wiem, że są takie zwyczaje i stosuje się tego typu rozróżnienia. Wydaje mi się, że członek jest albo aktywny, albo bierny i to jest wszystko co jest ważne w organizacji non-profit. Dzięki aktywnym Stowarzyszenie osiąga sukcesy, dzięki pasywnym ma pieniądze ze składek. Jedno i drugie jest ważne. Nie komplikujmy sobie życia wprowadzając nowe formy członkostwa. Przy obecnej mizerii także nie wprowadzałabym rabatów na wydawnictwa dla członków, niech wydawnictwo zarobi trochę pieniędzy na działalność SBP - ale zniżki konferencyjne bardzo mi się podobają, to stosuje się w każdej organizacji i one powinny być.
Wydaje mi się, że teraz bardzo ważne jest, żeby przed następnym walnym popracować nad zmianami w statucie, jest wg mnie przestarzały, zrobiłam kiedyś dokładną jego analizę, potrzebujemy nowoczesnego statutu i nie przegadanego. Im mniej tym lepiej. Sąd bym zupełnie wyrzuciła ze struktur SBP. To zaszłość bardzo socjalistyczna. Sądy nie są potrzebne wolontariuszom. Albo się pracuje i dyskutuje ze sobą, albo się odchodzi. I do tego wystarczy Statut i jego zapisy, kto może być członkiem i na jakich zasadach. Po co komu sądy i kto ma być niby sędzią? W jakich sprawach? Podyskutujmy wiec o Statucie do nowego Zjazdu walnego.

Stefan Kubów, 21.10. 02
Wywołując dyskusję liczyłem zarówno na akceptację moich tez, jak i liczyłem się ze sprzeciwami. Co do rabatów. Wydawnictwo SBP może na nie "zarobić" podnosząc cenę np. 50 gr za tom. Przecież i tak co 10 egz. trafia do bibliotek. I te sprzedane egzemplarze do bibliotek "zarobią" na ten co 10. egz. sprzedany członkowi SBP. 10 % rabatu to 2.50, a 20 % - 5 zł. A mając w perspektywie pewne wymierne korzyści z członkostwa członkowie zaczną płacić składki. Przyczyni się to też do poprawy kontroli płatności składek i tym samym do ich "ściągalności". Nie mówiąc o tym, że można wtedy podnieść te składki, choćby do 5 zł/mies. Co do sądu - zgoda! Tym bardziej, ze najstarsi górale nie pamiętają, żeby sąd miał coś do roboty - na wszystkich szczeblach. Moje propozycje zmian miały na celu doprowadzenie do zwiększenia szeregów SBP, umocnienia SBP jako reprezentacji i wyraziciela opinii środowiska i zwiększenia aktywności. Tak więc pogodzenie się z tym, że polegać możemy na tych co są aktywni już, bez dążenia, żeby było nas w SBP więcej i tym samym więcej aktywnych każe zastanawiać się, po co w takim razie zmieniać statut? Tylko dlatego, że jest przestarzały? To co mają powiedzieć Amerykanie o swojej konstytucji? Znam trochę stowarzyszenia zagraniczne (do dziś jestem członkiem Okrągłego Stołu Zarządzania Stowarzyszeniami Bibliotekarskimi IFLA, gdyż moi następcy przez 13 lat nie wyrazili chęci zastąpienia mnie w tym gremium, a poza tym już dość dawno na łamach wrocławskiego kwartalnika "Książka i Czytelnik", w skrócie KiCz, opublikowałem serię artykułów prezentujących niektóre stowarzyszenia, np. niemieckie, brytyjskie, holenderskie i amerykańskie) i zazdroszczę moim zagranicznym kolegom, że mają w stowarzyszeniach oparcie, że są dumni z członkostwa (bo to oznacza uznanie kwalifikacji zawodowych), że z tytułu członkostwa mają co miesiąc w domu odpowiednik naszego "Bibliotekarza", że mogą co roku uczestniczyć w walnych zjazdach i posiadać tam bierne i czynne prawo wyborcze. No i że ich stowarzyszenia mają duży wpływ na politykę biblioteczną państw i samorządów lokalnych. Aktywność dla aktywności mogę realizować z równym powodzeniem w kółku filatelistycznym, wiedząc, że to tylko nieszkodliwe hobby. Albo w samorządzie mojej uczelni. Ja jednak chcę przez moją aktywność w SBP wpływać na to, co się dzieje w moim zawodzie, co się dzieje w dziedzinie mojej pracy zawodowej i tym samym również i tą drogą wpływać na mój los jako profesjonalisty, a także służyć tym, którzy chcieliby nie tylko usilnie pracować, ale i mieć warunki do osiągania sukcesów, i żeby były one dostrzegane i honorowane. Nie wszyscy wszak mają temperament działacza. I żeby były reprezentowane wszystkie sieci bibliotek. Reprezentuję dwie mniejszości w SBP: biblioteki niepaństwowych szkół wyższych (nsw) oraz pracowników naukowych. Jako ci pierwsi mieliśmy prawo oczekiwać jakiejś inicjatywy z ZG SBP, żebyśmy zasilili szeregi organizacji. Tymczasem to my pchamy się tu, by wreszcie zostać uznanymi jako sekcja. Ja nie, ale moje koleżanki w innych okręgach SBP mogą opowiedzieć, jak byli przyjmowani na walnych zjazdach okręgowych. Oczywiście, nie mieli szans zostać delegatami. Cud, że nie zrazili się w ogóle do SBP. Ja we Wrocławiu nie zostałem prezesem ani delegatem, bo znalazł się ktoś (oczywiście reprezentujący biblioteki publiczne), kto się ładniej ode mnie ubiera i uśmiecha. Ale przynajmniej została zgłoszona moja kandydatura. A co pracowników naukowych. Żeby się tu znaleźli i zechcieli być aktywni, trzeba przedstawić jakąś ofertę. Co mogliby robić i co mogliby dzięki członkostwu wyzyskać - indywidualnie i jako zbiorowość. Kłania się marketing. I kłaniają się wzory zagraniczne.

Stefan Kubów, 21.10.02
[w związku z wypowiedzią Jana Jackowicz- Korczyńskiego]
No, widzisz? A w SBP wystarczy sama deklaracja. No i trzeba bardzo chcieć. Szkoda, że nie mieszkasz we Wrocławiu. Od pewnego czasu zawsze mam ze sobą kilka formularzy deklaracji członkowskiej i wiem, komu je po wypełnieniu oddać Sam też bawię się w kuriera.

Teresa Arendt, 22.10.02
[w związku z wypowiedzią Jana Jackowicz-Korczyńskiego]
Przeczytałam o Pana kłopotach z wstąpieniem w szeregi SBP i poczułam się zobowiązana do odpowiedzi. Zapraszamy do licznej grupy członków SBP w Okręgu Pomorskim bo liczącej ok. 600 osób. Zapisać się można do Koła Trójmiejskiego SBP , którego przewodniczącą jest dyr. Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej w Gdańsku ul. Gen. J. Hallera 14; tel. 300 92 41 lub do Oddziału SBP w Gdańsku, którego siedzibą jest WBP, Targ Rakowy 5/6, pok. 88, tel 301 38 18 lub w Zarządzie Okręgu Pomorskiego który ma swoją siedzibę w MBP w Gdyni (Dział Instrukcyjno-Metodyczny ) ul. Partyzantów 39 (wejście od ul. Kopernika) gdzie służę deklaracją i wszelkimi informacjami. Tel. 622 44 31

Bożena Bednarek-Michalska, 22.10.02
Konieczne są zmiany, ale ludzie nie chcą pracować w SBP, nikt w Zarządzie Głównym przecież nie trzyma się pazurami przy władzy, wręcz przeciwnie Pan Wołosz od lat namawia na zmianę warty i tej zmiany nie widać, bo nikt nie chce zajmować się tysiącami przyziemnych spraw . Stowarzyszenia i tu jeszcze trzeba pomyśleć o koncepcji całkiem nowego działania, o nowe strukturze, nowym statucie, nowych ideach itd. Marazm panuje w naszych instytucjach i przenosi się na działalność społeczną. Ludzie nie chcą pracować społecznie i to z tak wielkim zaangażowaniem intelektualnym. A byłoby co robić, dla naukowców też jest sporo pracy. Sama mogę w ciągu paru minut sformułować tematy spraw, które winny znaleźć opracowanie naukowe i zastosowanie potem w praktyce. Ale jakie zasoby intelektualne, materialne, ludzkie, takie i rezultaty. Dlatego jest potrzebna ta dyskusja. Potrzebne jest określenie od nowa misji Stowarzyszenia, poprawienie statutu, zmiany struktury, praca nad nową ustawą o bibliotekach i wiele innych pilnych spraw. Tak to widzę.

Teresa Hewelt, 22.10.02
Chciałabym i ja coś dodać do tego tematu, zwłaszcza, ze rzecz dotyczy SBP w Okręgu Pomorskim . Od 2000 r. działaliśmy jako Klub Bibliotekarza w Wejherowie, początkowo naszym celem była wzajemna pomoc i współpraca bibliotekarzy szkolnych z terenu Wejherowa. Jednak szybko dołączyli do nas bibliotekarze gminy Wejherowo oraz bibliotekarze szkół średnich. W czasie naszych spotkań postanowiliśmy, że dobrze byłoby się "zalegalizować". Mieliśmy tylko jeden problem, do kogo przystąpić: wybrać SBP czy TNBSP [Towarzystwo Nauczycieli Bibliotekarzy Szkół Polskich]. Ponieważ uznałyśmy, że SBP powinno zrzeszać wszystkich bibliotekarzy w Polsce, a więc i szkolnych, postanowiłyśmy zawiązać Koło SBP, nastąpiło to w maju 2002 r. W czerwcu złożyłam stosowne dokumenty w Zarządzie Okręgu Pomorskiego w WBP. Nasze Koło liczy prawie 30 osób, chyba niemało jak na początek. Cały problem w tym, że do tej pory, czyli przez prawie 4 miesiące nie wiemy czy zostałyśmy oficjalnie przyjęte do SBP, nie otrzymałyśmy bowiem żadnego potwierdzenia, chociaż wcześniej mówiono o uroczystym wręczeniu legitymacji. Kiedy tak sobie myślę o SBP i naszym oczekiwaniu na jakikolwiek sygnał z Okręgu, to właściwie mam tylko jedno skojarzenie, a mianowicie, że my sami traktujemy siebie niepoważnie, wręcz stereotypowo, jako ludzi mało aktywnych, niemrawych, mających czas na wszystko, na zasadzie "co się odwlecze to nie uciecze". Na bieżąco przeglądam sbplist, mówi się tu o różnych sprawach dotyczących naszego środowiska, wiem, ze wielu uczestników listy należy do SBP, są też członkowie Zarządu Głównego, chyba najwyższy czas, zwłaszcza, że jubileusz obliguje do działania, przyjrzeć się, a przede wszystkim zabrać się do wprowadzenia gruntownych zmian w SBP. Taka organizacja powinna zaistnieć na szerszym forum, a nie tylko wśród bibliotekarzy. Mam nadzieję, że konferencja majowa, organizowana przez p. Stefana Kubów "Bibliotekarz w świecie wartości" mogłaby być dobrą okazją do powiedzenia kilku słów na temat SBP, oby i mi dane było być na tym spotkaniu. A może warto zwołać specjalną konferencje na temat organizacji bibliotekarskich i ich działalności. Może o istnieniu niektórych nawet nie wiemy. Właściwie mogłabym jeszcze parę zdań napisać zarówno o SBP, jak i o TNBSP, myślę, jednak, że wszyscy wiemy na czym polega problem. Wychodzi na to, że biblioteki publiczne nie bardzo przepadają za środowiskiem naukowym bibliotekarzy, ale i też za bibliotekami szkolnymi, a przecież wszyscy jesteśmy jedną grupą zawodową, i wszystkich nas nękają podobne problemy.
P.S. Jeszcze jedna sprawa, tym razem nie dotyczy ona SBP, ale p. Jana Korczyńskiego, który roztoczył przed naszym wejherowskim środowiskiem możliwość zorganizowania sieci bibliotek. Było spotkanie z przedstawicielami miasta, gminy i powiatu, władze wyraziły chęć współpracy, niestety do tej pory nie ma odzewu ze strony pana Janka, mimo moich mailów i telefonów. Może tą drogą otrzymam odpowiedź na pytanie " I co dalej z tak pięknie rozpoczętą współpracą?"

Stefan Kubów, 22.10.02
No, bardzom rad, że dyskusja się rozwija. Ale nie wiem, czy powinno cieszyć to, moja obserwacja, że SBP wymaga profesjonalizmu w sprawach organizacyjnych potwierdza się już w kolejnym głosie dyskusyjnym. Jak ma to Stowarzyszenie rosnąć w potęgę, skoro jest jak jest? Co do konferencji we Wrocławiu - formularze zgłoszenia będą rozsyłane w lutym 2003. Uważam, że o stowarzyszeniach, w tym głównie o SBP należało dyskutować na zeszłorocznym zjeździe delegatów SBP, ale z udziałem zaproszonych delegacji SNBSzP, Konferencji Dyrektorów bibliotek Szkół Wyższych, Polskiego Tow. Czytelniczego i Związku Bibliotek Polskich. Tymczasem delegatów interesowało tylko, kiedy dostaną obiecane podwyżki. Ważne też, ale czy akurat na tym forum? W tej sytuacji konferencja nt. stowarzyszeń wydaje się co najmniej wskazana. Rozmawiałem z prezesem Wołoszem nim mój artykuł ukazał się w EBIB-ie. Stanęło na tym, że przedstawię go 6 grudnia na forum ZG SBP. Ale czy wobec mojej niecierpliwości z ogłoszeniem mego zatroskania w EBIB-ie sprawa jest jeszcze aktualna? Nie wiem.

Stefan Kubów, 22.10.02
Droga Pani Bożeno piszę tak, po raz kolejny z satysfakcja stwierdzając, że, od różnicy zdań dyskusja z Panią wiedzie do tzw. konsensu (a nie jak mawiają p - pożal się Bożę! - politycy, konsensusu). Wiem, że prezes się nie palił na ten fotel, ale inni - owszem. A we Wrocławiu do Zarządu Oddziału wszyscy zgłoszeni bardzo chcieli być wybrani i deklarowali gotowość działania. Jest nas takich zagorzalców trochę. Zajętych i tak mnóstwem spraw, ale gotowych zrobić coś jeszcze. I wspólnie z tymi w ZG, którzy chcą i potrafią cos zrobić dla bibliotekarstwa na skalę szerszą niż jednej biblioteki (a nie brak ich wśród piszących i czytających sbplist) zróbmy choć trochę.

Bożena Bednarek-Michalska 23.10.02
[w związku z wypowiedzią Teresy Hewelt]. Ma Pani racje, problem komunikowania się z Biurem SBP jest problemem natychmiastowym do rozwiązania. Biuro ZG ma już e-mail biurozgsbp@wp.pl i powinno stosować jedną zasadę , która obowiązuje w Internecie, żadnego listu nie można pozostawić bez odpowiedzi, nawet jeśli nie mogę odpowiedzieć dziś merytorycznie to pisze: znam sprawę, odpiszę za .... dni. A ja często wysyłam listy do Warszawy i nie zawsze dostaję odpowiedź, nie wiem, czy list zginął, czy mają mnie w nosie. Dlatego mamy apel do Biura. Odpisujcie na nasze listy - nieustannie. Dobra komunikacja jest najważniejsza, zobaczcie ile spraw załatwiliśmy dzięki pracy online. Można zarządzać całymi zespołami i to funkcjonuje, tylko trzeba to robić umiejętnie.

Bożena Bednarek-Michalska, 23.10.02
Zatroskanie o własne Stowarzyszenie jest zawsze na czasie, Ci co się nie troskają , niczego nie wnoszą. Każda dyskusja nawet najbardziej ostra i pełna argumentów przeciw, ma szanse przerodzić się w dyskusję z argumentami pozytywnymi, bo o to chodzi w demokracji. Obawiam się jednak, że za mało nas w tej dyskusji o SBP. Na liście jest nas prawie 100 osób, a w dyskusji bierze udział najwyżej 8. Nie wiemy, kto jest ZA kto PRZECIW, wiemy że większość WSTRZYMAŁA SIĘ i to mnie prawdziwie martwi. Bo co to może znaczyć? To samo jest z Polską demokracją.

Stefan Kubów, 23.10.02
No, to prawda, że nie chcemy korzystać ze zdobytej demokracji. Na początku października byłem na ciekawej konferencji w Sierakowie (organizowała ją WBP w Poznaniu, a ja miałem referat pt. "Model biblioteki publicznej w świetle standardów europejskich". Wyszedł mi nawet dość oryginalny...) i z zazdrością słuchałem pani reprezentującej Belgię. Wyraziła się mniej więcej tak: "Kiedy u nas jest jakiś problem w skali kraju, to bibliotekarze w stowarzyszeniu bibliotekarzy skrzykują się i wspólnie rozwiązują jak w skali lokalnej, to zbierają się bibliotekarze i rozwiązują problem w skali lokalnej". Było to dla niej całkowicie oczywiste i dziwiła się, że u nas tak nie jest. przecież mamy stowarzyszenie.

Stefan Kubów, 4.11.02
No i już po dyskusji o SBP. Ponarzekaliśmy sobie w stałym gronie żelaznych dyskutantów. Czyżby tyle tylko spośród 70 000 bibliotekarzy obchodziło Stowarzyszenie?

Aleksander Radwański, 5.11.02
Pani Stefanie, Dyskutować z Panem nie jest łatwo, bo niewiele osób ma sprawę przemyślaną tak jak Pan, który przez wiele lat SBP przewodniczył. Nie zabierałem dotąd głosu, bo po pierwsze nie mam sprecyzowanych poglądów na to jak Stowarzyszenie powinno wyglądać, po drugie zaś nie wierzę w przezwyciężanie marazmu środkami organizacyjnymi. Myślę, że nic nie zastąpi ludzkiej aktywności, chęci sprostania wyzwaniom i zwykłej "ciekawości świata". Zmiany, które Pan postuluje i słabości, które Pan wytyka są najpewniej trafne, jednak nie jestem w stanie ich rzetelnie ocenić i pewnie większość członków SBP również nie. Trudno zatem o jakieś ścieranie się poglądów w tej materii. Ja sam mam "nieczyste sumienie". Zapisałem się do SBP poprzez koleżankę z jednej z wrocławskich bibliotek, która od jakiegoś czasu już tam nie pracuje. Nie znam mojego koła, nigdy nie byłem na żadnym zebraniu i nawet nie wiem komu zapłacić składki za ostatnie 3 lata (czy to nie charakterystyczne, że nikt mi o tym nie przypomni, nie mówiąc o podsunięciu wypełnionego druku przelewu, jaki dostaję od innych instytucji i firm?). Nie wiem zatem czy wolno mi zabierać głos w sprawach organizacyjnych, skoro moje członkostwo jest trochę "niepewne". Na usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć, ze działam na rzecz środowiska w Komisji przy ZG SBP i Piotr Bierczyński obiecał nam jakoś uregulować sprawę członkostwa SBP dla całej redakcji EBIB (może stworzymy pierwsze wirtualne koło?), która w większości nie należy do SBP (!), co nie przeszkadza nikomu w działaniu na rzecz SBP i w jej strukturach (członkowie Komisji nie musza być członkami SBP). Jak widać, sprawy organizacyjne nie są zatem najistotniejsze, jeśli chce się działać. Niewątpliwie natomiast pewne rzeczy należy poprawić, by "bibliotekarskie rzesze" mogły się konsolidować i tworzyć biblioteczny lobbing na wszystkich poziomach (lokalnym i centralnym). Myślę, że zapoczątkowana przez Pana dyskusja jest bardzo ważna i nawet jeśli nie będzie przybierać formy burzliwej wymiany poglądów, "ziarno zostało rzucone" i prędzej czy później będzie "kiełkować".

Stefan Kubów, 5.11.02
Panie Alku, a ja tymczasem w rezultacie dyskusji dziś wieczorem dowiedziałem się, że moje propozycje, przecież "W TROSCE o NASZE Stowarzyszenie", jak i wcześniejszy tekst o siedmiu grzechach głównych kształcenia bibliotekarzy, to nic innego niż atak na SBP i atak w ogóle. Postaram się więc od tego czasu nie wypowiadać o sprawach zawodowych, o SBP, nie publikować gotowego już artykułu "Czego trzeba polskiemu bibliotekarstwu". Skupię się na pracy dydaktycznej i naukowej oraz organizacyjno-naukowej (organizacja konferencji naukowych i udział w innych konferencjach) oraz na kierowaniu Biblioteką DSWE TWP. Mam nadzieję, że moi studenci zechcą, żebym nadal opiekował się Studenckim Kołem SBP na UŚ Mam jeszcze tydzień do namysłu nad dalszą aktywnością w Sekcji Bibliotek Niepaństwowych SBP (jej zarząd spotyka się 13.11). Może jestem surowy w ocenie status quo, bo bez tego nie można myśleć o zmianach. Nie sądziłem jednak, że może to być traktowane jako destrukcja. Ten mój artykuł (W trosce o nasze Stowarzyszenie) składa się w 5 % z oceny istniejącego stanu rzeczy i w 95 % z konstruktywnych wniosków co i jak zmienić. Nie ma więc powodów do traktowania go jako atak na SBP. Ale skoro odbiór jest inny. Będę czytał listę dyskusyjną, ale dyskutujcie sobie Koleżanki i Koledzy beze mnie. Robiłem to wszystko kosztem własnego czasu prywatnego i pracy naukowej

Teresa Hewelt, 6.11.02
Mam nadzieję, że takie podejście do sprawy SBP jest tylko chwilowe panie Stefanie. Każdemu z nas trafiają się chwile zwątpienia, ale oby to były tylko chwile, o których szybko zapominamy. Nie wyobrażam sobie, że mógłby Pan zrezygnować z walki o dobre imię bibliotekarza, a więc i SBP. Wierzę w Pana, ktoś nareszcie musi rozruszać środowisko bibliotekarskie. Natomiast SBP powinno cieszyć się, że pracownicy bibliotek są zainteresowani wprowadzeniem zmian w działalności Stowarzyszenia, wszak "prawdziwa cnota krytyk się nie boi". Natomiast winna cieszyć się, że zależy nam na wyjściu z dotychczasowej stagnacji. Nie wiem czy to Panu pomoże, ale ja jestem tego samego zdania co Pan, a myślę, że i moje świeżo co zalegalizowane Koło SBP w Wejherowie również. Na dobry początek jest nas prawie 30 osób- nowych członków SBP, i nie są to ludzie siedzący w zaciszu bibliotecznych regałów. Przecież nie powiem im, ze Pan zrezygnował z walki, czekam na odpowiedź, pozytywna dla nas odpowiedź.

Stefan Kubów, 7.11.02
Pani Tereso, no, to już drugie wezwanie, bym nie ustawał. Chciałbym, żeby powstał szerszy front dyskusji, która doprowadzi do zmiany do myślenia o naszej profesji i o SBP. Wie pani, słyszę, że atakuję SBP w najtrudniejszym jego okresie. jeśli okres jest najtrudniejszy lub tylko trudny, to naprawdę nie można pisać "Jest dobrze z SBP, a będzie świetnie". W 1975 roku na miejscu było odbywanie dyskusji pod hasłem "O dalszy rozwój...". Wtedy nawet uczeń na pytanie w szkole "Ile jest 2 x 2?" jeśli chciał dostać "5" odpowiadał "Już jest 4. A będzie jeszcze więcej!". Jeśli okres jest trudny, lub nawet najtrudniejszy, to trzeba go nazwać trudnym, zastanowić się, gdzie tkwią słabości, jakie są ich przyczyny i jak je przełamać. Nie twierdzę, że ZG SBP i ogniwa terenowe same nie diagnozują stanu rzeczy i nie podejmują prób wyjścia z impasu. Ale jeśli to robią, to niechże o tym informują i jednak odwołują się do nas, tzw. dołów członkowskich, z wezwaniami o propozycje zmian. A nie obrażają się na tych, którzy zgłaszają propozycje zmian samorzutnie. ZG SBP to nie primadonna, która się obraża, że publika za krótko i za cicho bije brawa. Nie po to w całej procedurze wyborczej został wyłoniony. Na razie ZG, który chciał mnie zaprosić na dyskusję nad mymi propozycjami na 6 grudnia, zrezygnował z tego zamiaru. Że niby tekst został opublikowany, więc nie ma o czym mówić. Obiecuję, że jeszcze zastanowię się, czy angażować się w sprawy inne niż moje własne.

Bożena Bedanrek-Michalska, 5.11.02
Olku, to że nie chodzisz na zebrania koła wrocławskiego, to jest absolutnie uzasadnione, bo pracujesz w Komisji przy Zarządzie Głównym i masz co robić. Ja też raz w roku tylko pokazuję się na zebraniach w Toruniu i moje koleżanki to rozumieją, wiedzą, że zajmujemy się inna materia. Nie miej wiec wyrzutów sumienia, bo nie masz powodów.

Aleksander Radwański, 8.11.02
[odniesienie się do fragmentu wypowiedzi cytat z listu: ....czasy zagłaskiwania problemów już minęły.... Niestety list ten nie zachował się w redakcji serwisu ..., redakcja serwisu prosi autora o przesłanie całości listu, jeżeli ma go jeszcze w swojej poczcie]
Ale nie każdy to zrozumiał. Myślę, że albo niektóre osoby zmienią przyzwyczajenia, albo będą musiały odejść wraz z nimi. Jest zbyt wiele do zrobienia by bawić się w kontredanse i dworskie uprzejmości.

Stefan Kubów, 8.11. 02
Pani Grażyno, dzięki za krzepiące słowa. Nie ma rady, skoro kolejna koleżanka po fachu wzywa do aktywności - wracam. Pisząc artykuł w trosce o nasze SBP (w czasie wakacji nad morzem, kiedy pogoda nie sprzyjała kąpielom słonecznym, bo morskim nie sprzyjały liczne algi i inne paskudztwa) liczyłem właśnie na to, że poruszę liczne rzesze członków SBP i wywołam dyskusję nie tylko na sbplist, ale we wszystkich ogniwach statutowych Stowarzyszenia. Ale też, że i na dyskusjach się nie skończy. Tekst artykułu "Czego trzeba polskiemu bibliotekarstwu" wymaga jeszcze kosmetyki, uzupełnień, a może i skreśleń. Jeszcze nawet nie przeczytała go moja żona - pierwsza, niestety niezbyt krytyczna czytelniczka. Posyłam więc surogat artykułu.

Elżbieta Czyżewska, 8.11.02
Do Pana Stefana Kubowa. Kolejne wezwanie o nieustawanie! Śledziłam dosyć uważnie dyskusje o SBP, choć nie zabierałam głosu, uważając, iż moje skromne zdanie nie będzie liczyło się w dyskusji, a poza tym myślałam że powiedziano wszystko to, co cisnęło mi się do głowy po lekturze listy. Przeczytałam także Pana artykuł "W trosce o nasze Stowarzyszenie". I nijak nie umiem dostrzec w Pana słowach ataku na SBP. Przemyślenia Pańskie są bardzo trafne, ujmują rzecz w bardzo realistycznych kształtach. Próbuje Pan znaleźć drogę do "lepszości" i to jest istotne. Sama tkwię w marazmie, nie potrafię znaleźć w sobie iskry, która by mnie zachęciła do aktywności (jestem członkiem SBP - raczej martwym). I Pana słowa były w pewnym momencie dla mnie tą "iskrą", a tu okazuje się, że to był atak na SBP. Bzdura! Propozycje przedstawione w artykule są w stanie wyłowić tych aktywnych, identyfikujących się z zawodem bibliotekarzy, zachęcić młodych do aktywności zawodowej, a o to przecież chodzi. W tej chwili nowym członkom można zaproponować tylko płacenie składek. A może w moim Kole jest coś nie tak? Z moich obserwacji wiem, że jest to raczej reguła. Jeśli dla innych JEST dobrze, to na pewno nigdy nie będzie lepiej! Pozdrawiam Pana i trzymam kciuki, by nie poddawał się Pan tak łatwo.

Stefan Kubów, 8.11.02
Dzięki, więc jednak warto było poświęcić część wakacji na pisanie. Spodziewam się, że teraz niekoniecznie przy okazji zebrań kół, zarządów, sekcji, choć i przy nich też, zaczniemy dyskutować już nad meritum: które z moich propozycji należy urzeczywistnić, które odrzucić, zastanowić się nad jeszcze innymi rozwiązaniami. Mamy na to trochę czasu, gdyż jak pisałem, zjazd delegatów planowany jest za trzy lata i trzeba ten czas wykorzystać, żeby doprowadzić do wypracowania całkiem innego statutu SBP. Dyskutujmy więc, zgłaszajmy wnioski do ZG SBP lub publikujmy - jak nie w czasopismach SBP (mój dyskusyjny tekst przeznaczony był do "Bibliotekarza", ale w końcu zmuszony byłem zaproponować go EBIB-owi, co sprawiło, że osiągnął znacznie szerszy rezonans) to na naszej liście dyskusyjnej. Marzy mi się, że w rezultacie wprowadzenia nowego statutu w życie, w terminie około rocznym terminie od Zjazdu Delegatów SBP zwołany zostanie już zjazd członków Stowarzyszenia, z których każdy uczestnik, który opłaci składki będzie miał czynne i bierne prawo wyborcze. I że będziemy na tym zjeździe dyskutować o ważnych sprawach bibliotekarstwa, a nie tylko o podwyżkach wynagrodzeń dla pracowników bibliotek publicznych.

Bożena Bednarek-Michalska, 9.11.02
Pani Grażyno, Pani pomysł jest świetny. Może powinniśmy przedyskutować to w swoich Kołach, Oddziałach, Okręgach. Posłuchać bibliotekarzy, co myślą. Zróbmy takie regionalne dyskusje o unowocześnianiu SBP i poinformujmy o nich Zarząd, jakie wyszły z dołów postulaty pozytywne, może wtedy rozruszamy nieco innych.
[uwaga redakcji serwisu, z zapisu dyskusji widać, że wypowiedzi p. Grażyny Bilskiej, gdzieś przepadły w wirtualnej przestrzeni].

Bożena Bednarek-Michalska, 9.11.02
Marzyłam sobie, że jak założymy listę dyskusyjną bibliotekarzy i będzie na niej ponad 100 osób, to rozruszamy niejedną dyskusję, ale ciągle dyskutuje nas za mało, poza Piotrem Bierczyńskim z Zarządu nie dyskutuje z nami nikt i to jest bolesne. Bo Internet stwarza nam niepowtarzalną szansę prowadzenia ożywionej i otwartej dyskusji, bez odniesień do dawnej przeszłości w imię budowania lepszej przyszłości. Chciałabym, żeby nasze Stowarzyszenie działało tak, jak amerykańskie, nie mówię tu o finansach, ale o zapale, o chęci reformatorskiej, o widzeniu naszej przyszłości za 10 lat - a nie tylko co będzie jutro, może wtedy młodzież by do nas przyszła????

Bożena Bedanrek-Michalska, 9.11.02
A pro po naszych wzajemnych relacji. O narzekaniu bibliotekarzy napisano już wiele słów, o goryczy też, polecam Państwu bardzo esej Janusza Lewandowskiego z Gazety Wyborczej z czwartku (7 listopada). "Jak inteligent z populistą". Jest to esej o inteligenckim narzekaniu i konsekwencjach, jakie to narzekania ma na nastrój narodu, aktywność zawodowa, ekonomiczna i rozwój. Autor pisze o piramidzie niechęci do III Rzeczpospolitej i zmian jakie w niej zachodzą. Dostrzegam też ten problem wśród bibliotekarzy, którzy niewątpliwie kształtują polską kulturę. A przecież dzięki wolnej, demokratycznej Polsce tyle nam WOLNO. Mamy tyle wolności na ile nas osobiście stać, mamy tyle osiągnięć ile jesteśmy w stanie wypracować jako naród - osiągnięcia nie są do kupienia, one są tylko tam, gdzie jest duża aktywność, spory, kłótnie, kompromisy dla osiągania wyższych celów. Zacznijmy dostrzegać plusy transformacji i budujmy atmosferę przyjazna dla przekształceń, nie tylko w sferze intelektualnych dyskusji, ale także w praktyce zawodowej. Optymizm w pracy, przekłada się na zmiany i rozwój. Kłótnia pozytywna, taka z której wynika konkretny PRODUKT - jest kłótnią piękną. Kłóćmy się zatem, myśląc, że perspektywa pogodzenia będzie wnosiła nową jakość . Wtedy będzie nam lżej, jak trafimy na próg, który wydaje się nam ścianą niezrozumienia, traktujmy go jedynie, jako tylko mały schodek do osiągania wyższych celów. NIE NARZEKAJMY - TWORZMY RACZEJ!!!

Stefan Kubów, 9.11.02
Sam nie wiem, jak to się stało - zajrzałem jakiś rok temu na sbplist i już przy niej zostałem. A że zwykłem odpowiadać na listy i nie potrafię pozostać obojętny wobec naszych zawodowych i SBP-powskich spraw, więc goszczę tu często, chyba nad miarę. A że z kolei moje wypowiedzi ewokują komentarze, więc... Mnie też marzy się SBP z żywotnością intelektualną na miarę ALA. Stąd ten kontrowersyjny tekst, który Pani łaskawie zechciała w EBIB-ie umieścić. Wydaje mi się , że mielibyśmy żywszy ruch intelektualny, gdyby SBP skupiało szersze rzesze bibliotekarzy, w tym głównie ludzi nauki oraz bibliotekarzy bibliotek naukowych. Trochę ich jest w SBP, ale czasem odnoszę wrażenie, że uważają uczestnictwo w dyskusjach za coś, co im nie przystoi. Bo nie wierzę, że nie mają nic do powiedzenia.

Stefan Kubów, 9.11.02
[w związku z apelem Bożeny Michalskiej z 9 listopada: NIE NARZEKAJMY - TWORZMY RACZEJ!!!]
Narzekanie nie ma sensu - dyskusja, w której padają propozycje rozwiązań - ma. Ale jak chcemy coś zmieniać, to nie ma rady, trzeba napisać dlaczego. A zmieniać chcemy, kiedy nie godzimy się lub nie godzimy ze wszystkim z tym, co jest.

Piotr Bierczyński, 16.12.02
Ponieważ do godz.16-ej 16 grudnia nikt nie wziął udziału w konkursie który polegał na podaniu opisów bibliograficznych 7 najważniejszych - zdaniem uczestnika konkursu - artykułów, wypowiedzi oraz innych tekstów na temat Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich, postanowiłem sam wziąć udział w konkursie. Ponieważ jednak mój glos napłynie po godz. 16-ej więc zostaje zdyskwalifikowany, nie zdobywam nagrody - książki Wydawnictwa SBP. Przechodzą one do następnego konkursu.
Przyznaje pora nieszczególna na takie imprezy, myślimy o świętach, o Unii Europejskiej, o niezrealizowanych w tym roku planach. Ale ponieważ konkurs ogłosiłem, więc chcę go zakończyć zgłoszeniem kilkunastu wypowiedzi - nie tyle najważniejszych co istotnych w dyskusji nad SBP - ale nie będą one z roku 2002, nie z lat 1997-2001, ale z lat nieco wcześniejszych i które moim zdaniem nie straciły na aktualności. Jest to lista w wyborze oczywiście. Pomijam wiele wypowiedzi członków ZG SBP, zapewne będzie jeszcze okazja do nich wrócić.

Jesteście jeszcze młodzi, jeszcze macie czas / Kolo Młodych przy SBP Łódź - Miasto // Bibliotekarz. - 1973 nr 4 s. 115-117

Udział młodych w pracach SBP / Andrzej Gawroński // Bibliotekarz. - 1973 nr 5 s. 147-148

Młodzi w Stowarzyszeniu / Zofia Skwarnicka // Bibliotekarz. - 1973 nr 5 s. 149-150

Głos w dyskusji o SBP / Janusz Dunin // Bibliotekarz. - 1973 nr 5 s. 152-153

Czy istnieje kryzys pracy SBP? / Mieczysław Mazurkiewicz // Bibliotekarz. - 1981 nr 3 s. 53-54

O reformie SBP / Tadeusz J. Szul // Bibliotekarz. - 1990 nr 4 s. 27-29

Dlaczego? list otwarty do delegatów na krajowy Zjazd SBP / Andrzej Gawroński // Poradnik Bibliotekarza. - 1989 nr 4 s. 6-10
No właśnie - dlaczego? / Stefan Kubów // Por. Bib. - 1989 nr 4 s. 11
Ostry zakręt / Władysława Wasilewska // Por. Bibl. - 1989 nr 4 s. 12-14
Ostatnie słowo (w tej sprawie) / Andrzej Gawroński // Por. Bibl. - 1989 nr 11-12 s. 16-18

Co może Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich / Maurycy Malkontent // Por. Bibl. - 1989 nr 45-47

O samoorganizacji środowiska i SBP / Jan Wołosz // Bibliotekarz. - 1992 nr 6 s. 5-8

Na tym skończę, to tylko wybór. To tylko opisy bibliograficzne, tylko o nie w konkursie chodziło. W wolnej chwili warto sięgnąć do przykurzonych roczników Bibliotekarza i Poradnika. Może na opisach bibliograficznych się nie skończy.

2003

Jan Wołosz, 21.01.03
Chciałbym zaproponować kontynuowanie dyskusji o Stowarzyszeniu Bibliotekarzy Polskich. Temat Stowarzyszenia zaproponował Stefan Kubów w swoim artykule "W trosce o nasze Stowarzyszenie", opublikowanym w 38 nrze EBIB, a wkrótce potem pojawił się na liście dyskusyjnej (sbplist) w EBIB, lecz sczezł zanim się rozwinął, i mimo gotowości SK na odegranie w tej dyskusji roli inicjatora, mentora i poniekąd prowokatora. Dlaczego? Każdy na ten temat może mieć swoje zdanie. Wedle mojego - SK uderzył w ton trochę fałszywy, mało wiarygodnie, nie całkiem poważnie, zwłaszcza gdy się zważy jego wcześniejsze, publicznie ogłaszane próby dokonania grupowej secesji ze Stowarzyszenia osób, które mu krok ten, zdaje się, wyperswadowały; po zapowiedzi wystąpienia z SBP, jeśli nie będzie ono prowadziło działalności wedle jego oczekiwań, do czego ma oczywiście prawo. Także po humorystycznych (żeby tego nie określić inaczej), wielokrotnie powtarzanych opiniach o tym, że ostatni Krajowy Zjazd Delegatów SBP niczym innym się nie zajmował tylko podwyżkami dla pracowników bibliotek publicznych.
Szkoda, że w dotychczasowej dyskusji nie został zauważony i uwzględniony artykuł Stanisława Czajki "Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich i jego pojubileuszowe dylematy", opublikowany w nrze 11 "Bibliotekarza" z ubiegłego roku. Podniesione w nim kwestie z pewnością tę dyskusję by wzbogaciły, a przede wszystkim pogłębiły.
Temat SBP dla nas, bibliotekarzy, dotyczy bowiem sprawy poważnej - organizacji fachowej, która wszystkim pracownikom bibliotek stwarza najszersze możliwości i warunki aktywizacji społeczno-zawodowej w zakresie własnej profesji.
Stowarzyszeniem na pewno nie są zainteresowane osoby, które, choć zatrudnione w bibliotekach czy szkołach bibliotekarskich, z zawodem bibliotekarza nie mają nic wspólnego, nie chcą się z nim identyfikować i związać, traktują swoje zatrudnienie jako czasowe. Są to osoby wykorzystujące jedynie możliwość zatrudnienia w tych instytucjach, bez ambicji zawodowych i odpowiednich kwalifikacji profesjonalnych. Wspomnieć też trzeba o grupie bibliotekarzy, m. in. wysoko wykwalifikowanych, którzy nie dostrzegają potrzeby zajmowania się innymi sprawami, jak tylko wykonywaniem swoich obowiązków na zajmowanym stanowisku pracy. Przyjmijmy do wiadomości, że obca jest im potrzeba zajmowania się sprawami swojego środowiska, zawodu, niekiedy podnoszenia poziomu kwalifikacji, a swoje zainteresowania lokują w sferach spraw rodzinnych, kręgu towarzyskiego, czy innych, np. naukowych.
Sadzę, że w dyskusji o SBP należy też wziąć pod uwagę, że jest to organizacja pracowników bibliotek, którzy na reformach ostatniej dekady stracili najwięcej. Kondycja materialna środowiska pogorszyła się, "przerzuty" tej sytuacji widoczne są także w obniżeniu poziomu jego integracji, ambicji zawodowych, w osłabieniu mechanizmów obronnych. Dostrzegamy więcej przejawów niebezpiecznej bierności, w dużej mierze wywołanych brakiem wiary w przyszłość, obawami, lękami, strachem. O strachu słyszę coraz częściej, lecz w kuluarach, nigdy w okolicznościach oficjalnych - w obawie przed szefem, władzami itp. I dostrzegamy biedę: dla wielu członków SBP problemem jest podniesienie składki członkowskiej z 1 do 2 zł miesięcznie. Bieda zagląda także do bibliotek... Brakuje pieniędzy na książki i czasopisma, w tym fachowe, których prenumerata spada... O podwyżkach w wielu bibliotekach dawno zapomniano. Choć - przyznajmy to - wzrasta powoli liczba bibliotek, którym środków na zbiory, wyposażenie i podwyżki nie brakuje.
A teraz kilka zdań o samej organizacji. Stowarzyszenie nie jest organizacją wodzowską, lecz demokratyczną, w której zarządzanie jest zdecentralizowane. Jego rozbudowane i nadal rozbudowujące się struktury w postaci oddziałów i kół tworzą organizacyjne ramy dla aktywności zawodowej bibliotekarzy, którzy sami (nikt za nich) i na miarę swoich możliwości inicjują i realizują podejmowane przedsięwzięcia z myślą o własnych potrzebach i przez siebie określanych celach. Efekty działalności Stowarzyszenia to synergiczny efekt działalności jego członków. Honorowana jest zasada pomocniczości: wyższe ogniwa struktury organizacyjnej SBP udzielają pomocy niższym na miarę swoich możliwości. Cała działalność SBP prowadzona jest na zasadach pracy społecznej. Jedynie pracownicy Biura ZG SBP otrzymują płace za swoją pracę. Środki SBP pochodzą głównie z działalności wydawniczej i w małym stopniu, bo trudno je zdobyć, z uzyskiwanych grantów na zadania aprobowane przez sponsorów. Składki członkowskie są wykorzystywane w całości w kołach, oddziałach i okręgach.
Na pytanie, co daje członkowi SBP, odpowiedź jest jedna: stwarza możliwości i warunki aktywizacji zawodowej, a precyzyjniej - podejmowania przez członków działań, które sami uznają za ważne, a więc dokształcających, naukowych, interwencyjnych, marketingowych, społecznych promocyjnych - ich paleta określona w statucie jest bardzo szeroka. Innymi słowy: SBP stwarza szanse, a o tym, jak one są wykorzystywane, decydują sami bibliotekarze.
Zachęcając do kontynuacji dyskusji nad SBP, chciałbym sugerować jedno: nie proponujmy czegokolwiek, w co sami, osobiście nie chcemy się zaangażować. Będziemy wówczas wiarygodni i będą szanse na to, że nikt nam nie zarzuci braku odpowiedzialności za nasze słowa. Pamiętajmy, że proponując zadania czy rady dla innych, proponujemy je w istocie swoim koleżankom i kolegom, także z najbliższego otoczenia, którzy muszą wykonywać swoje obowiązki zawodowe, a oprócz tego, w miarę czasu wolnego, chęci, talentu i osobistego zaangażowania w sprawy swojego zawodu, działaj+/- w naszej organizacji. Rady i zalecenia tak będą przyjmowane w środowisku, jak przyjmuje je najbliższe otoczenie. Nie wystarczy rzucić idei na zasadzie a wy jego łapcie, ale, by spełniła ona nasze oczekiwania, musimy pozyskać dla niej zwolenników, być otwarci na ich opinie, zaangażować się osobiście w jej urzeczywistnienie. To wyjaśnia dlaczego piekło jest w znacznej mierze wybrukowane dobrymi chęciami i radami.
Jeśli przyjmiemy taki punkt widzenia, to z pewnością zgodzimy się z jego konsekwencja w postaci tezy, że największy wpływ na kształt organizacyjny i działalność SBP mają jego członkowie, a zwłaszcza członkowie jego władz na wszystkich poziomach struktury organizacyjnej. Odmowa udziału w gremiach kierowniczych SBP, co się zdarza, zwykle nie służy umocnieniu naszego wpływu na organizację i rozwiązywaniu problemów bibliotek i całego naszego środowiska.
Na koniec kilka odniesień do dotychczasowej dyskusji.
SK proponuje zróżnicowanie członkostwa w SBP. Teraz - nie, w przyszłości może tak. Podzielam opinie krytyczne wyrażone w dyskusji na sbpliście.
Kwestia opłacanych lub nieopłacanych składek członkowskich. Wyrażone w dotychczasowej dyskusji opinie upoważniają do stwierdzenia, że w kołach niezbędna jest większa dyscyplina w zbieraniu składek, nawet tych symbolicznych.
Kwestia udziału w pracach komisji i sekcji osób nie będących członkami SBP. Przyznaję, że nie pojmuję do końca motywów aktywnego działania w SBP osób - a czego należy się cieszyć - które się nie mogą zdecydować na wstąpienie do organizacji.
Apeluję o kontynuację pogłębionej dyskusji m. in. dlatego, że Zarząd Główny z udziałem przewodniczących okręgów naszej organizacji na swym posiedzeniu w dniach 7-8 grudnia ubiegłego roku podjął wstępna dyskusję nad przyszłością SBP. Po dyskusji powołano zespół roboczy, którego zadaniem będzie opracowanie wizji i założeń przyszłej działalności SBP. Grupą kieruje Piotr Bierczyński, wiceprzewodniczący SBP. Chodzi o to, że dyskusja na sbpliście może wnieść wiele do dyskusji na temat SBP, że jej rezultaty mogą wzbogacić i ułatwić prace zespołu.

Stefan Kubów, 21.01.03
Do Janka Wołosza i do osób zainteresowanych sprawami SBP! Myślę, że różne rzeczy można mi zarzucić, ale nie autentyczne zatroskanie sprawami SBP, którego członkiem jestem - z kilkuletnią przerwą - od 1971 roku i dla którego poświęciłem siły w najważniejszym w moim życiu zawodowym okresie czasu. Czego zdaje się obecny ZG nie zauważyć (o uroczystości z okazji rozdania odznaczeń dla zasłużonych członków SBP dowiedziałem się z gazety). Pewnie jestem nadal uważany za głównego inicjatora i sprawce przystąpienia SBP do PRON... Już nie chce mi się wracać do tego incydentu i mojej w nim roli. Kto był przy tym, ten wie. Jeśli głosi, że było inaczej - to kwestia jego sumienia. Nie chcę się tłumaczyć z mojej oceny ostatniego zjazdu. W końcu było nas tam nieco ponad 100 osób. Ale widać z perspektywy członka zarządu ustępującego, wybranego na prezesa i kogoś, kto był obecny, ale bez mandatu i jako przedstawiciel nowej sieci bibliotek na mandat szans długo nie mającego, przebieg zjazdu wyglądał całkiem inaczej. Fakt, że nie byłem wtenczas zaangażowany emocjonalnie i mogłem sobie popatrzeć na wszystko nieco bardziej chłodno. Ale osoby, które były na zjeździe pierwszy raz i zwierzały mi się ze swoich obserwacji były znacznie bardziej krytyczne w osądzie. Nie pozostaje mi nic innego, niż literalnie wyłuszczyć moje powody tej niby humorystycznej oceny, choć uważałem, że może lepiej tego nie nagłaśniać dla dobra organizacji. Trudno, zostałem sprowokowany. Otóż po raz pierwszy w historii organizacji członkostwem honorowym obdarzono osobę aktywną zawodowo. Prawda, kiedy sam prezesowałem, uporczywie domagałem się zmiany idącej jeszcze dalej. Jednak te same osoby, które teraz zmianę zainicjowały, wtedy były stanowczo przeciwne. Uważałem wtedy, że członkostwo honorowe SBP nadane osobie ze świecznika pomoże nam stworzyć silne lobby bibliotekarskie. Owszem, istniało niebezpieczeństwo, że ZG i delegaci mogą być naciskane, żeby tytułem obdarzyć osoby z b. aparatu partyjno-rządowego. Ale w sprawie PRON-u, to nie aparat naciskał (potem owszem też, ale dopiero gdy ZG podjął temat i zagłosował na "nie"), lecz nasi najgorliwsi w uleganiu władzy koledzy. Na tej samej zasadzie nie potrafiłem zaakceptować utworzenia ad hoc statusu honorowego przewodniczącego. A ogólniej jako b. prezesowi jest mi przykro, że kolejne ZG już od dawna postrzegaja mnie jako - owszem, dość dziarskiego - ale emeryta. Najlepiej, gdybym po ustąpieniu z ZG w 1993 r. r. wyemigrował lub umarł. Na szczęście mam się nieżle i nie tylko pracuję, ale mam sukcesy. Kierowana przeze mnie biblioteka została przez PKA uznana za najlepszą specjalistyczną bibliotekę uczelnianą. Cokolwiek to znaczy, wymowa jest jednoznaczna. Nie mogło się podobać skazanie delegatów na zjazd i gości (takich bez mandatu, ale ciekawych SBP i identyfikujących się z nim i z zawodem) na półtoragodzinne oczekiwanie na uroczystą kolację, na którą część ustępującego i nowego ZG przyszła na rauszu. Kto nie pamięta tego ciągłego zmuszania wszystkich - zgłodniałych, gdyż nie ma sensu najadać się będac zaproszonym na kolację - do nieustannych toastów, które trwały ponad pół godziny? Nie mogę się do dziś pogodzić ze zmianą - uchwalonego wcześniej! - porządku zjazdu. Wyjechałem z miejsca obrad zwiedzić jedną z bibliotek uczelni niepaństwowej, a kiedy wróciłem po niespełna trzech godzinach, na wybory, już było "po ptokach"! Dyskusja programowa była rachityczna. Przygotowałem się do zabrania głosu, ale wobec dotychczasowego przebiegu zjazdu uznałem, że to nie ma sensu i - przyznaję - podjąłem ustalone wcześniej kroki, że jeśli dla przedstawiciela Sekcji Bibliotek NSW nie znajdzie się możliwości wejścia to ZG, to szukamy sobie miejsca poza szeregami SBP. W dyskusji nad statutem rozważano drobne szczegóły, zasadnicze zaś przyjęto bez oporu. Lakoniczna relacja z przebiegu dyskusji programowej w "Przeglądzie Bibliotecznym" i w "Biuletynie ZG SBP" świadczy o "mikrości" dyskusji. Miałem nadzieję, że pisząc o potrzebie zmiany i o widzianych przez mnie kierunkach tych zmian, poparta dość surowa - ale jednak uzasadnioną! - diagnozą, spowoduje ferment. Trzyletnia dyskusja z natury rzeczy może być głębsza i bardziej wszechstronna niż dwu-trzygodzinna na zjeździe delegatów. Można ją przeprowadzić na wszystkich szczeblach i we wszystkich ogniwach Stowarzyszenia, pisać o tym, zwoływać fora itd. Prezes Wołosz niepotrzebnie wziął moją ocenę do siebie. W moim przekonaniu dotyczy ona nas wszystkich w SBP, ze mną włącznie, w tym samym stopniu. Przez rok od chwili wyboru, do chwili, kiedy ogłosiłem mój manifest, mógł jako prezes zdziałać tyle, na ile pozwala mu uchwala programowa, podzielone na 4. Mam nadzieję, że wystąpienie kol. Prezesa i moje - niewolne od pewnego rozżalenia - znów spowodują pewien odzew. Przyznaję, że ze strony obecnego ZG na nic nie oczekuję. Wierzę jednak, że moje koleżanki i moi koledzy po fachu przynajmniej pozwolą mi uwierzyć, że jest dla mnie miejsce w SBP, a nie tylko na śmietniku jego historii.

Stefan Kubów, 22.01.03
Po przyjściu z pracy i przeczytaniu artykułu kol. Prezesa ogarnął mnie nadmiar emocji. W rezultacie pierwsze zdanie na skutek braku jednego słówka uzyskało wydźwięk absolutnie przeciwny od zamierzonego. Powinno ono brzmieć: "Wszystko mi można zarzucić, ale nie brak zaangażowania w sprawy SBP". Reszta - w zasadzie bz. Ale być może trzeba będzie o tym napisać, gdy wywiąże się dyskusja.

Bożena Bednarek-Michalska, 23.01.03
Jestem młodym członkiem SBP ze stażem 2-letnim i może dlatego mój stosunek do tego co było jest nijaki. Czytam listy panów i wydaje mi się, że nie ma co wracać do dawnych lat, bo spraw dzisiejszych do załatwienia mamy bardzo dużo. ZMIENIAJMY WŁASNĄ PRZYSZLOŚĆ. PATRZMY DO PRZODU. Takie hasło dyskusji proponuję. Wiem, znam powszechne narzekania na marne pensje i brak pieniędzy dla bibliotek, ale wiem także że narzekanie niczego nie zmieni w moim życiu. Jedyna szanse dla siebie (żeby nie zwariować) postrzegam we własnej aktywności i uporze w dażeniu do celu.
To co mnie uda się załatwić, to jest "wartość dodana" nawet jeśli jest to zaledwie promil tego co trzeba zrobić. I nie chodzi tylko o prace w swojej bibliotece i w swoim środowisku, ale szerzej w Polsce dla dobra wspólnego. Przyjmujmy postawy aktywne - nie pasywne. Zróbmy dla Stowarzyszenia choć troszkę czegoś wartościowego, coś co jest na naszą miarę, nie bójmy się choćby napisać listu do senatora, bo prawo polskie daje nam taką szansę a poczujemy się lepiej i powoli wepchniemy te biblioteki do dyskusji tych, którzy decydują o pieniądzach. Na mój apel o prace przy INFOBIBNECIE zgłosiły się 4 osoby, mamy zatem redakcję - jestem z nich dumna a one same jeszcze nie wiedza, że będą niedługo też z siebie dumne, choć czeka ich dodatkowa praca. Ale jak ją dobrze podzielimy i zorganizujemy, to nie będzie jej tak dużo. BO INFOBIBNET ma szanse. To będzie pierwsza w Polsce elektroniczna sieć współpracy bibliotek publicznych. Wepchnęliśmy (wiele osób na to pracowało, łącznie z Zarządem) ten pomysł do dokumentów rządowych wysokiej rangi - strategicznej i tylko od nas zależy co z tego dalej wyciągniemy, na jakie pieniądze to się przełoży. Nie wolno czekać aż nam pieniądze z nieba spadną, bo nie spadną - będzie coraz gorzej, bo polski rząd musi górników, hutników i rolników wspierać a nie kulturę i edukacje - a my musimy przetrwać do lepszych czasów, kiedy jakiś kolejny rząd się obudzi i zobaczy że nie tędy droga. Bo jest wiek XXI a nie XX. To jest ta aktywność o którą proszę i wołam. Nikt nie chce i nie może członków Stowarzyszenia zmuszać do czegokolwiek, jak napisał pan Jan, tylko od nas zależy co dla nas zrobimy. Współpracujmy, poprawiajmy organizacje SBP - płaćmy składki - róbmy konferencje, napiszmy nowy statut - bardzo krotki. nieprzegadany (bez sądu koleżeńskiego). Zabierzmy się do ustawy o bibliotekach itd. Roboty jest dużo - ale Panie Janie Pan nam policzy - jak nas jest 9000 i każdy poświęci Stowarzyszeniu pół godziny tygodniowo to ile zrobimy w tydzień? Spokojnie napiszemy nowy statut. Ale żarty na bok. Dyskusja niech się toczy, wywalajmy sobie ciężkie działa, pokłóćmy się okropnie, a potem podsumujmy te nasze opinie i zobaczmy co nam z tego wyjdzie.

Jan Jackowicz-Korczyński, 23.01.03
BRAWO!!!! Bożena.

Stefan Kubów, 23.01.03
Pani Bożeno, niepodobna odmówić pani racji. Jestem pełen podziwu dla Pani konstruktywnej postawy. Cóż jednak pocznę , jeśli z moich 13 stron z września największe emocje budzi diagnoza? Przecież nie mogłem zacząć od pisania, że jest świetnie, bo nie miałoby wtedy sensu pisaniu o proponowanych przeze mnie środkach zaradczych. Są one radykalne i byłem pewien, że ktoś poza samym ZG SBP napisze, które z nich sa dobre, a które nie. Napisała tylko Pani, dość sceptycznie. A ZG z Jankiem Wołoszem na czele obraził się na mnie, zamiast zaprosić na jakieś forum dyskusyjne. Wstępnie kol. prezes nawet mnie zaprosił, a potem uznał (sam? ktoś mu zasugerował?), że obejdzie się. Teraz zostałem przez p. Piotra Bierczyńskiego zaproszony do takiego SBP-owskiego odpowiednika Komisji Troski o Radio Maryja. Może coś się w tym gremium dobrego wykluje? Nie wątpię, że na tym forum wreszcie poznam Panią osobiście. A co moich recept przezwyciężenia stanu obecnego w SBP nie mam powodu ich "odszczekiwać". Musimy czynić daleko idące działania reformatorskie, żeby liczba osób piszących o sobie :"jestem młodym członkiem SBP" szła w tysiące i żeby mieli motywację do płacenia składek. Tylko nawet za tę złotówkę na miesiąc powinienem coś mieć. Ja choć organizuję zebrania, bywam na nie zapraszany, a wielu członków SBP nawet w ten sposób nie odczuwa swego członkostwa. Bo przecież udział w zebraniu to zaspokojenie potrzeby przynależności (dół stożka Masłowa). Tyle, że wg mnie to stanowczo za mało.

Bożena Michalska, 24.01.03
ZNAM PROBLEM OCENY POSTAW KRYTYCZNYCCH, bo wielokrotnie byłam ganiona za takie postawy. Boleję nad tym, że w naszym środowisku postawy krytyczne uważa się za atak, a nie próbuje wyjścia z impasu. TRAKTUJMY POSTAWY KRYTYCZNE JAKO SKARB nasz wspólny, bo dzięki krytycznej ocenie możemy w ogóle coś ruszyć. Jak mi ktoś mówi, że jestem brzydaka i zaniedbana, to się na niego nie obrażam, tylko gnam do fryzjera i poprawiam wizerunek, bo może rzeczywiście ma rację? Przecież wolę być ładna?.....O Boże, a co Pan z tym radiem? Niech Pan nam o nim nie wspomina, bo nerwowa się robię.

Bożena Michalska, 24.01.03
Proponuję konkurs, zabawę - bo pozazdrościłam Piotrowi jego igraszek na liście. Musimy sobie w Stowarzyszeniu odpowiedzieć na parę podstawowych pytań zanim będziemy kreślić jego nowa wizję.
Pierwsze pytanie brzmi banalnie, ale odpowiedzi chcemy mieć niebanalne.
PO CO NAM JEST POTRZEBNE STOWARZYSZENIE BIBLIOTEKARZY?
A może się możemy obejść bez niego?
Proszę odpowiadać krótko, zwięźle i podać jeśli uważamy że jest potrzebne, przynajmniej 5 powodów dla których tak jest.
1. bo w pojedynkę nie da się dziś funkcjonować i robić rzeczy naprawdę ważnych
2. bo duże i silne grupy zawodowe mogą lobbować skutecznie w parlamencie i senacie żeby osiągać wymierne korzyści
3. bo w organizacji pozarządowej można zrobić więcej i inaczej niż w instytucji w której się pracuje - nie działa hierarchia i podległość służbowa
5. bo jak wymyślę projekt, który wychodzi poza moje podwórko, to mogę mieć wsparcie u kolegów, którym też zależy na rozwoju bibliotek
6. bo można przez stowarzyszenie pozyskiwać granty dla organizacji pozarządowych Zapraszam każdego do zabrania głosu, nie tylko te parę osób, które do tej pory pisały, jeśli nas ponad 100 chyba już na liście, wiec zasypmy Piotra naszymi punktami, będzie miał co w komisji robić z Panem Stefanem. Poanalizuja sobie....

Aleksander Radwański, 24.01.03
[napisała Bożena] ZMIENIAJMY WŁASNĄ PRZYSZŁOŚĆ, PATRZMY DO PRZODU.
Takie hasło dyskusji proponuję.
Popieram.
Lubię i cenię zarówno Jana Wołosza jak Stefana Kubowa i ich doświadczenia są na pewno warte przemyśleń. Ale żeby żyć potrzebujemy czegoś więcej. Nadziei, perspektywy, prawdziwych wyzwań. Dziwiłem się wielokrotnie dlaczego tyle energii tracimy na przekonywanie się, że to nie ten człowiek, nie ta sprawa, nie takie rozwiązanie... zamiast wspólnie coś zbudować. Sam też łapię się wiele razy na zrzędzeniu, ale pozrzędzę trochę a potem zabieram się do roboty. Myślę, że środowisko bibliotekarskie ma kilka spraw do załatwienia: - trzeba zbudować pragmatyczną organizację zawodową, która będzie mogła nas reprezentować, wspierać i organizować - trzeba włączyć się w powszechną edukację społeczeństwa na temat Unii Europejskiej i społeczeństwa informacyjnego - trzeba tworzyć strategie, programy, projekty bo bez tego nie będzie pieniędzy w bibliotekach. Wszyscy znamy te hasła. Wiele z nas to realizuje. Ale nie realizujemy tego w sposób ZORGANIZOWANY jako środowisko. I w tym leży nasza słabość Jest OGROM pracy do zrobienia i naprawdę zostawmy na boku spory, kto co komu i dlaczego.
Przykładowo:
Sprawa bardzo pilna: bibliotekarze mają mnóstwo problemów prawnych. Potrzebują ochrony prawnej w sporach. Pomysłodawcy projektów potrzebują ochrony swojej własności intelektualnej. Prawnej analizy wymaga wiele przepisów. Porady prawne (a właściwie omówienia, bo nie są to porady w sensie opinii) na łamach Bibliotekarza czy w serwisie EBIB to za mało.
Potrzebowalibyśmy REALNEGO wsparcia ze strony REALNYCH prawników. Czy to nie zadanie dla organizacji zawodowej? Myślę, że mając świadomość takiego wsparcia nie wahałbym się płacić składki 10 zł miesięcznie i nie zajmować się dylematami czy 2 zł to za dużo. Sprzeciwy są, bo jak ludzie płacą 1 zł za nic, to nie chcą płacić 2 zł za nic. To zrozumiałe. Pisze o tym, wbrew postulatowi Janka Wołosza, nie mając żadnego pomysłu na organizację takiego wsparcia. I nie jestem się w stanie zaangażować w działania na ten temat. Chciałem podać tylko przykład, czego można by oczekiwać od zawodowej organizacji ogólnopolskiej.
Konkretne działania są nam potrzebne jak powietrze. Myślę, że to co wielu ludzi odstrasza, to ceremonialność i pusta retoryka mająca pokryć brak pomysłów na cokolwiek. Może okażę się niewdzięcznikiem, ale posłużę się własnym przykładem.
Otrzymałem w ubiegłym roku medal, który bardzo sobie cenię, bo uważam, że sporo wysiłków włożyłem w różne przedsięwzięcia służące polskiemu bibliotekarstwu i cieszę się, że zostało to docenione i nagrodzone. Zawiadamiając mnie o obchodach 85-lecia SBP nikt mnie jednak nie poinformował, że zostanę wyróżniony (niespodzianka?) wiec nie pojechałem, mając już wcześniejsze zobowiązania w tym samym terminie. Potem pomyślałem, że to może dobrze, bo ominęły mnie uroczyste wykłady, przemówienia i to wszystko, co uważam za stratę czasu, a czego w naszym Stowarzyszeniu jest wciąż bardzo wiele. Wiele mówimy ale niewiele jesteśmy w stanie załatwić. A to powinno być miarą jakości organizacji - czy potrafi załatwić konkretne sprawy. Na koniec tylko zastrzeżenie. Nie stawiam siebie ani ponad, ani obok. Jestem częścią SBP i sam też ponoszę odpowiedzialność za to, jak wygląda ta organizacja. Może nie jestem tak konstruktywny, pogłębiony itd. jak postulowali to moi przedmówcy, ale próbuję dyskutować tak jak potrafię i zachęcam do tego gorąco innych.

Jan Jackowicz-Korczyński, 24.01.03
Od ręki dodaję argument nr 6 do pięciu wymienionych przez Bożenkę: 6) Bo taki jest obecnie rozwój rzeczywistości i cywilizacji związanej z globalizacją i społeczeństwem wiedzy. Wszystkie dziedziny i przejawy rozwoju zaczynają wykorzystywać strukturę sieciową: e-gospodarka i wszystkie dziedziny z przedrostkiem e-... Stowarzyszenie ma strukturę sieciową od zawsze (!!!!! - na tym polega STOWARZYSZENIE, ze stowarzyszają się jednostki). Tak było zawsze, zanim jeszcze powstał INTERNET...., e-goverment, e-edukacja. Kiedy jednak w mikroskali i społeczeństwie zniewolonym i nakazowym minionego okresu można wyobrazić sobie pracę i rozwój OSOBNO to całkiem inaczej wygląda to w perspektywie budowania społeczeństwa OBYWATELSKIEGO i powszechnej obecnie dążności do integracji zasobów, sił, środków - (wszelkiego rodzaju UNIE ).

Jan Wołosz, 24.01.03
Drogi Stefanie, Nie pogratuluję Ci nazwania zespołu Piotra Bierczyńskiego jako "takiego SBP-owskiego odpowiednika Komisji Troski o Radio Maryja". Przyjmij do wiadomości i uwierz wreszcie, że tak nie można. W ten sposób obrażasz - pewnie nieświadomie - niektórych członków tego zespołu, do którego masz - jak widzę - zamiar dołączyć. Wierz mi - to kiepskie wejście. Zespół postanowił powołać ZG po to, by opracować wizję funkcjonowania i organizacji SBP w bliskiej przyszłości. Powierzone zostało to zadanie Piotrowi Bierczyńskiemu ze względu na jego kompetencje, walory osobiste oraz dobrą współpracę ze środowiskiem ebibowskim, które cenimy sobie bardzo wysoko, mając nadzieję, że z niego także wyjdą działacze Stowarzyszenia i kandydaci do jego władz wszystkich szczebli łącznie z przyszłym Zarządem Głównym, który za nieco więcej niż 2 lata będzie wybierany na kolejnym zjeździe. Muszę się czuć osobiście odpowiedzialny za tworzenie warunków do wyłonienia kandydatów na moje i innych koleżanek i kolegów stanowiska w ZG, którzy sprostają nowym wyzwaniom i będą do nich odpowiednio przygotowani. Zastanów się nad tym wszystkim przed podjęciem ostatecznej decyzji w sprawie przyjęcia propozycji Piotra, która nie jest tylko jego osobistą propozycją.

Bożena Bednarek-Michalska, 24.01.03
Olek, ten pomysł z prawnikiem jest genialny. Zbadajmy ile kosztuje prawnik do dyspozycji SBP, żeby był dostępny bibliotekarzom na e-mail. Możemy skorzystać z pomocy serwisu e-prawnik. Oni takie usługi sprzedają i podnieśmy składkę o 1 zł z wytłumaczeniem na co potrzebujemy te pieniądze. Ludzie się wtedy zgodzą chętnie, bo będą mieli zawsze pod ręką prawnika. Olek, nie musisz się tłumaczyć, że nic nie zrobisz z każdym nowym pomysłem, który ci przyjdzie do głowy, bo ty tyle pracujesz dla SBP, że nikt ci za złe nie poczyta, że nie wejdziesz do następnej inicjatywy, ale chcemy żebyś rodził takie pomysły jak ten dzisiejszy.
POMYSŁY SĄ NAM BARDZO POTRZEBNE, a czy potem uda się je nam wdrożyć, to już inna sprawa. Możemy je zapisać, możemy je przedyskutować, potem zaproponować robotę, jeśli się ludzie nie zgłoszą - ogłaszamy oficjalnie, że sprawa nie będzie załatwiona, bo nie ma chętnych do roboty. Jasne jest, że zarząd nie zrobi wszystkiego, bo nie jest w stanie. ZARZAD jest od koordynacji zadań. My od roboty, jak w każdej porządnej firmie.

Stefan Kubów, 24.01.03
Odpowiadam : 5 x TAK. Ale to nie koniec. Takich odpowiedzi można spodziewać się od osób, które są ogarnięte pasją społecznikowską. W żadnej grupie zawodowej nie ma ich (znacznie) więcej niż ok. 20%. Jest jeszcze pozostałych 80%, które:
mają potrzebę przynależności (nie być samym), w tym część ma potrzebę przynależności do grup, które się pozytywnie z tła wyróżniają, a każdy z nich oczekuje, że regularnie w tej grupie będzie mógł się spotykać, wyrażać opinie itd.
oczekują osobistych pożytków z płacenia składek (pierwszeństwo do miejsc pracy w wyuczonym zawodzie, różnego typu ulgi i przywileje, pomoc w pracy i doskonaleniu zawodowym, imprezy kulturalne i turystyczne itd).
Bez tych 80 % nie będziemy organizacją masową, ani elitarną, a one nie odczują potrzeby istnienia SBP i swojego w nim członkostwa. Nawet złotówka miesięcznie powinna być wydana z sensem. Inna sprawa, że gdyby bibliotekarze odczuwali potrzebę (a nie ewentualność) istnienia SBP i swojego członkostwa, to płaciliby i więcej i regularnie.

Ewa Stachowska-Musiał, 24.01.03
A ja mam 28 lat stażu w SBP, od prawie 20 lat aktywnie uczestniczę w pracach tej organizacji, a mimo to w pełni popieram opinię wyrażoną przez kol. B.Michalską. Bo rzecz pewnie nie w stażu , ale w postawie: albo jest kreatywna, albo bierna, a najgorzej jeśli pełna hipokryzji: szermująca nośnymi hasłami o potrzebie uzdrowienia sytuacji i osobistym zaangażowaniu, a w gruncie rzeczy destrukcyjna , bo skupiająca się przede wszystkim na krytyce.
Tak niestety oceniam wypowiedzi kol. St. Kubowa dotyczące SBP, wielokrotnie pojawiające się na sbplist. Ubolewam przy tym, że ich autor, człowiek z dużym doświadczeniem zawodowym, nie zdołał zauważyć, iż mimo tylu wystąpień nie uzyskał szerokiego poparcia dla swych opinii i nie sprowokował choćby merytorycznej dyskusji. Ci, którzy działają społecznie mają zbyt mało czasu, aby się w nurt czczej gadaniny włączać, bo wiedzą, że ona niczego nie załatwi. Kol. St.Kubów, który utworzył w 2001 r. Sekcję Bibliotek Niepaństwowych Szkół Wyższych, ma tu znakomite pole do działania, ale efekty są przeciętne na tle innych, aktywnie działających przy ZG SBP sekcji i komisji (jak choćby Komisja Wydawnictw Elektronicznych, w której działa kol. B. Michalska). Troszcząc się o lepszy ład w SBP (teoretycznie) sam np. nie przysyła do Biura ZG SBP sprawozdań z działalności Sekcji, którą kieruje. To może szczegół, ale jakże wymowny.
Wszystkim, których interesuje praca społeczna w SBP zapewniam, ze jest jej dość i bardzo potrzebni są ludzie "pozytywnie zakręceni", tacy jak kol. B. Michalska , osoba, która rozwiązuje problemy zamiast narzekać, robi swoje i jeszcze trochę, wzywa do konkretnych działań, a na sbplist umieszcza ciekawe informacje lub sensowne uwagi. Czego wszystkim życzę.

Stefan Kubów, 24.01.03
Janku, czuję się...okropnie. Przecież w podtekście nie było niczego obraźliwego! Sądzisz, że w głowie mi kpić w biskupów tworzących tę komisję? Bo przecież ja nawiązałem - żartobliwie - do tej komisji, a nie do twórcy RM! Wygląda na to, że jak sobie pozwolę na żart, a lubię żartować, to będę musiał od razu tłumaczyć: jak będzie to żart o góralach, że nie obrażam górali, jak o Szkotach, to że nie mam zamiaru obrażać Szkotów, a jak o Eskimosach, to że bez intencji obrażania Eskimosów. Przyznasz, że wyglądałoby to na ultrapoprawność polityczną i dopiero w swej wymowie byłoby niepoprawne.
No, ale skoro w SBP mamy być super poważni, to będę trzymał twarz. A jak mi się wypsnie jakiś żart, to trudno - trzeba będzie mnie skarcić lub wyrzucić z zespołu. I druga sprawa. Owszem, skierowanie do mnie zaproszenia do pracy w tym zespole mam rozumieć - i rozumiem - jako zaszczyt. Ale przecież ZG wie chyba, że może liczyć na moją gotowość bezinteresownego wkładu pracy i raczej z tego powodu zostałem poproszony, a nie w celu szczególnego wyróżnienia mojej osoby. Pod tym względem bowiem od 1989 r. rozpieszczany nie jestem. I nawet mi z tym do twarzy.

Stefan Kubów, 24.01.03
do P. Ewy Stachowskiej-Musiał Czuję, że jednak w SBP nie ma dla mnie miejsca. Dziękuje za życzliwość

Stefan Kubów, 24.01.03
Panie Alku, a mnie się JUŻ odechciało dyskutować. Napisałem w czasie wakacji obszerny dośc artykuł - konstruktywny, poparty jednak ok. 40 wierszami diagnozy. Bo jak inaczej pisać o potrzebie zmian, kiedy stwierdzimy na początek, że jest świetnie. No i członkowie ZG przeczytali widać tylko tę jedną stronę,. bo cokolwiek teraz napiszę, to czytane jest przez jakąś siatkę z pierwszej strony tego wrześniowego artykułu. Dziś p. Stachowska-Musiał dała mi wyraźnie do zrozumienia, że jestem up...krytykant, który poza tym nic nie robi. Już raz ogłaszałem, że nie będę tu nic pisał, ale po kilku głosach wzywających do zmiany decyzji zacząłem tu zaglądać i pisać ponownie. Pytam teraz sam siebie: Po co mi to było? Istnieje wszak życie poza sbplist-owe i w ogóle poza sbp-owskie. Jeszcze wczoraj pozwoliłem tu sobie na niewinny żart, a teraz nic mi się nie chce.

Stefan Kubów, 24.01.03
Ostatni raz: Prawnicy odpowiadają na pytania bibliotekarzy na łamach "Poradnika" i "Bibliotekarza". Chyba, żeby był jakiś, który na bieżąco odpowiadałby na sbplist?

Grażyna Bilska, 24.01.03
Do listy argumentów za SBP dołączam: bo pozwala w sposób zorganizowany zaistnieć bibliotekarzom w społeczności lokalnej (Okręgi, Oddziały, Koła); bo jest inicjatorem różnych przedsięwzięć w interesie bibliotekarstwa polskiego ( kraj, zagranica); bo daje poczucie zawodowej przynależności do organizacji z długoletnią tradycją i ...niemałą liczbą członków; bo stwarza możliwość integracji bibliotekarzy z małych bibliotek; bo broni, jeśli potrzeba interesów bibliotekarzy ( konflikty w pracy, opiniowanie, Sądy Koleżeńskie) .O ile dobrze pamiętam, to kiedyś była nawet propozycja przekształcenia SBP w związek zawodowy bibliotekarzy. Jeszcze słówko: nie agitujmy na siłę, jest demokracja. Jeśli będziemy dobrze działać, to Ci stojący obok, może dołączą, a jak nie to trudno. Wolna wola... Dziwić jednak może wybór studiów bibliotekoznawczych, a później ustawianie się plecami do tego co się wokół dzieje. Jak wiemy, przykład idzie z góry i wiele zależy od postawy dyrektora biblioteki. Jeśli ktoś oczekuje materialnych korzyści - często pada pytanie , co mi daje SBP ? - to się zawiedzie, bo SBP daje korzyści intelektualne. A tak w ogóle, to przecież składki są konsumowane w przeważającej części przez samych członków, tyle, że w sposób bardziej zorganizowany.
Pani Bożeno - podziwiam Pani entuzjazm, oby udzielił się innym!
P.S. Nam udało się połączyć siły 3 Kół i utworzyć Oddział SBP w Kłodzku - piąty w woj. dolnośląskim.

Stefan Kubów, 25 stycznia 2003
Jeszcze raz do p. Stachowskiej-Musiał wg. której potrafię tylko krytykować: wykładam na 3 uczelniach, w jednej kieruję wydawnictwem, które założyłem i bibliotekę, która 1 lutego obchodzić będzie 5-lecia wprowadzenia pierwszej książki do inwentarza. Do tego czasu wg. opinii PKA (Państwa Komisja Akredytacyjna) stała się "jedną z najlepszych, jeśli zgoła nie najlepszą specjalistyczną biblioteka uczelniana w kraju" a wg. prezesa Polskiego Tow. Pedagogicznego prof. Z. Kwiecińskiego jest "najlepiej zorganizowaną i zaopatrzoną Biblioteką pedagogiczną w kraju". W ub. roku zorganizowałem (w jednym wypadku z koleżanką z Uniw. Śląskiego, w drugim z trojgiem moich pracowników, dwie ogólnopolskie konferencje naukowe. Materiały jednej zostały wysoko ocenione w "Przegl. . Bibliot.", drugiej są w druku); Brałem udział w 9 konferencjach naukowych, w tym w 7 z referatami, wszystkie opublikowane). Prowadziłem wykłady otwarte w bibliotekach całego kraju. Utworzyłem aktywne Studenckie Koło SBP na Uniw. Śląskim. Utworzyłem Klub Bibliotekarzy Poszukujących w Katowicach, który tworzą moi tameczni wychowankowie, którzy nie chcą tracić ze mną kontaktu po ukończeniu studiów. Wspólnie czytamy i dyskutujemy o książkach ważnych dla humanistyki (filozofia, socjologia) i bibliologii I co, zapraszany tam wszędzie jestem i powierza mi się obowiązki tylko dlatego, że wszystko krytykuję? Jest Pani aktywną działaczką Komisji Konserwacji i Ochrony Zbiorów przy ZG SBP i chwała Pani za to! Ale może Pani chociaż wie, z czyjej inicjatywy ona powstała? Nie kontynuowałem w niej działania, gdyż ustało moje zainteresowanie tą problematyką. We czwartek 30.01 zbiera się zarząd sekcji Bibliotek NSW. Poinformuję moje koleżanki i kolegów o Pani zdaniu o naszej komisji i mojej w niej roli. Niewątpliwie ustosunkujemy się do niej gremialnie. A w ogóle chciałem Pani dać znać, że umie Pani "zachęcać" do aktywności, w tym i na sbplist. Czynię z tego użytek. Tym razem już definitywnie.

Bożena Bednarek-Michalska, 28.01.03
Wiem, że na łamach Bibliotekarza jest taka fajna rubryka, ale e-prawnik działa szybciej, tu nie chodzi o porady w ogóle, ale porady bezpośrednie, konkretne, one mogą się potem zamieniać na FAQ i możemy je trzymać w elektronicznym archiwum, ale ta szybkość działania jest tu ważna

Bożena Bednarek-Michalska, 28.01.03
Bardzo Państwa proszę, skoncentrujmy się na liście na dyskusjach merytorycznych, zostawmy na boku osobiste uwagi, bo nikt z nas tak naprawdę nie wie, co robi druga osoba, można się bardzo pomylić.

Stefan Kubów, 28.01.03
Pani Bożeno, ja po ostatnich doświadczeniach już w ogóle mam dość dyskusji o SBP. Już na pewno sam nie będę nic pisał. Wystarczy mi działanie w naszej sekcji. A poza tym dałem się wybrać do zarządu dolnośląskiego Polskiego Tow. Bibliologicznego i jak na razie udaje mi się poszerzać listę członków - właśnie o bibliotekarzy, którym wydawało się, że to za wysokie dla nich progi. Nie muszą od razu pisać referatów, wystarczy, że zechcą słuchać, czytać i dyskutować.



Ciąg dalszy na liście dyskusyjnej prowadzonej pod nowym adresem
lista_SBP@yahoogroups.com



Serwis Informacyjny
Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich
Uwagi merytoryczne prosimy kierować do WebEditora
Uwagi techniczne prosimy kierować do WebMastera

Serwis prowadzi:  Serwis Elektroniczna BIBlioteka


data ostatniej aktualizacji: 10.04.2003