Logo SBP Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich - Serwis Informacyjny
SBP interweniuje

Główna strona serwisu

List od Boba Kent'a
Friends of Cuban Libraries  [ENG]

List (z 30 grudnia 2004 r.)
od Boba Kent'a z Friends of Cuban Libraries (Przyjaciele Bibliotek Kubańskich)
do Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich
(przesłany pocztą elektroniczną do Piotra Bierczyńskiego - wiceprzewodniczącego. ZG SBP)

Tłumaczenie - Dorota Jaglarz

Celem tego komentarza jest nakreślenie odpowiedniego kontekstu do "Listu do SBP od International Librarians [Stowarzyszenia Międzynarodowych Bibliotekarzy]" wysłanego ostatnio do SBP.
http://ebib.oss.wroc.pl/sbp/interwen10_1.html

Aby lepiej naświetlić zagadnienie, zajmijmy się przeanalizowaniem sekcji FAQ portalu "Friends of Cuban Libraries" ["Przyjaciele Bibliotek Kubańskich"] (www.friendsofcubanlibraries.org).

Wielu ludzi na świecie nadal chce wierzyć, że na Kubie istnieje taki komunistyczny ustrój, który szanuje podstawowe wolności i prawa człowieka, zapewnia swoim obywatelom opiekę zdrowotną na wysokim poziomie, gwarantuje dobre warunki socjalno-bytowe biednym, itd. Rządowi na Kubie udało się z powodzeniem stworzyć mit sukcesu, głównie dzięki milionom rubli napływających regularnie na wyspę z byłego Związku Radzieckiego.

Obecnie, kiedy Związek Radziecki już nie istnieje, im bardziej warunki bytowe na Kubie się pogarszają, tym ostrzej rząd próbuje rozprawiać się z dysydentami. Przekonanie ludzi o dobrych intencjach na całym świecie, że oficjalny wizerunek Kuby bardzo różni się od ponurej rzeczywistości, wymaga czasu.

Rząd kubański usilnie stara się obwiniać Stany Zjednoczone za wszelkie problemy istniejące na Kubie-- i taka teoria ma również wielu zwolenników za granicą.

Dlatego też rezolucja przyjęta przez Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich jest bardzo pomocna w zwalczaniu owego mitu, usilnie podtrzymywanego przez "międzynarodowych bibliotekarzy' - autorów listu protestacyjnego skierowanego do SBP.

Czynnikiem znacznie komplikującym całe zagadnienie jest fakt, iż większość bibliotekarzy na świecie nie zdaje sobie sprawy, albo nie jest zainteresowanych tym, że na Kubie podejmowane są wysiłki w celu przeciwstawienia się cenzurze. Na Kubie powstaje niezależna sieć bibliotek, dzięki której czytelnicy mają dostęp do literatury prezentującej różne poglądy i opinie, począwszy od Marksa i zbiorów przemówień Fidela Castro, a skończywszy na Orwellu i książkach wielu autorów znajdujących się na 'czarnych listach' cenzorów. Niektórzy zwolennicy reżimu Castro są po prostu naiwni, ale są również tacy, którzy celowo zaprzeczają istnieniu cenzury na Kubie, równocześnie przyklaskując prześladowaniom niezależnych bibliotekarzy kubańskich.

Sytuację tę dodatkowo komplikuje szeroko powszechne na całym świecie potępienie istniejącego na Kubie embarga ekonomicznego nałożonego przez Stany Zjednoczone. Członkowie organizacji założonej przez Jorge Sanguinetty i przeze mnie, (Przyjaciele Bibliotek Kubańskich) mają bardzo zróżnicowane poglądy i opinie na temat embarga. Osobiście jestem przeciw i uważam, że embargo wzmacnia jedynie pozycje Castro. Niemniej, organizacja Przyjaciele Bibliotek Kubańskich nie zajmuje stanowiska w tej sprawie, jako że statutowo zajmuje się ona jedynie obroną praw intelektualnych. Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że materiały naukowo-informacyjne takie jak książki, gazety, czasopisma, filmy, etc. nie podlegają embargu. Kubańskie materiały naukowe i książki są sprzedawane i wysyłane do innych krajów, włączywszy w to Stany Zjednoczone, bez ograniczeń, jednak książki przysyłane na Kubę z innych państw są niejednokrotnie rekwirowane przez władzę i uznawane za 'kontrrewolucyjne'.

Poniżej, zamieszczam kilka wyjątków z 'Listu do Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich' nadesłanego przez 'Bibliotekarzy Międzynarodowych", opatrzonych komentarzami na temat sygnatariuszy listu i do SBP.

johnpateman9hotmail.com pisze:
20 grudnia 2004
Drodzy Koledzy ze Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich:
Wasz apel w sprawie bibliotek kubańskich z grudnia 2004 jest oparty na błędnych założeniach. Jako przedstawiciel grupy, która jest lepiej zorientowana w poruszanych zagadnieniach, czuję się w obowiązku wyrazić swoje zastrzeżenia.

W grupie sygnatariuszy listu protestacyjnego adresowanego do Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich znajdują się następujące osoby:

JOHN PATEMAN: Członek Brytyjskiego Stowarzyszenia Bibliotekarzy. Jest święcie przekonany, że istnieje niezależna prasa na Kubie i jako ekspert-samozwaniec w dziedzinie obrony praw człowieka zaprzecza, jakoby Czerwoni Khmerzy byli odpowiedzialni za masowe eksterminacje w Kambodży. Często posługuje się cytatami gazety, będącej organem Brytyjskiej Partii Komunistycznej.

RHONDA NEUGEBAUER: Po odbyciu kilku wizyt na Kubie twierdzi, że: na Kubie istnieje wolność poglądów, słowa, wolność zgromadzeń i możliwość otwartej krytyki polityki rządu".

ANN SPARANESE: W swym wystąpieniu przed ALA twierdzi, że: podczas swoich licznych wizyt na Kubie nie znalazła dowodów na istnienie cenzury, chociaż powszechnie wiadomo, że krytycy polityki rządu są na wyspie konsekwentnie 'uciszani' od ponad czterdziestu lat.

MARK ROZENZWEIG: Bibliotekarz Partii Komunistycznej Stanów Zjednoczonych. Po tym jak został członkiem Komitetu Głównego Amerykańskiego Stowarzyszenia Bibliotekarzy, utrąca wszelkie inicjatywy w ALA mające na celu poparcie dla niezależnych bibliotek.

LARRY OBERG: Profesor uniwersytecki i ekspert w dziedzinie komputeryzacji bibliotek. Nigdy, w trakcie wielu pobytów na wyspie, nie udało mu się zauważyć, że korzystanie z World Wide Web bez pozwolenia jest na Kubie przestępstwem. Kuba figuruje na liście organizacji 'Reporterzy bez Granic' jako jeden z największych na świecie wrogów Internetu.

"Chcemy wyrazić swoje ogromne rozczarowanie faktem, iż treść waszej odezwy wskazuje na całkowitą nieznajomość realiów położenia tzw. 'niezależnych bibliotekarzy' na Kubie."

Lata prześladowań bibliotekarzy kubańskich, włączając w to fizyczne ataki na bibliotekarzy, członków ich rodzin, grożenie śmiercią, najazdy policji, zastraszanie, wysiedlenia, konfiskata książek, wyroki więzienia nawet do 26 lat - wszystko to zostało dokładnie udokumentowane przez organizacje zajmujące się obroną praw człowieka.
Polecam uwadze czytelnikowi raport IFLA z 1999 roku
(www.ifla.org/faife/faife/cubarepo.htm)

Wszyscy niezależni bibliotekarze więzieni na Kubie zostali znani za więźniów sumienia przez Amnesty International, która to organizacja stwierdziła jednoznacznie, że ludzie ci zostali bezpodstawnie skazani za egzekwowania swojego prawa do wolności słowa, myśli i zgromadzeń. Amnesty International żąda ich natychmiastowego i bezwarunkowego uwolnienia. Podobne apele zostały ogłoszone także przez inne powszechnie uznawane i szanowane organizacje zajmujące się obroną praw człowieka, m.in. Pax Christi, Human Rights Watch, Reporterzy bez Granic oraz International PEN. Sygnatariusze listu chętnie twierdzą, że ludzie, którzy popierają idee i interesy niezależnych bibliotekarzy to zwolennicy tzw. 'spisku prawicowego'. Prawdą jest, że autorytety reprezentujące przeróżne poglądy polityczne bezustannie nawołują do uwolnienia uwięzionych bibliotekarzy, m.in. Noam Chomsky, Mario Vargas Llosa, Ariel Dorfman, Cornel West, Naomi Klein.

"Osoby, których zwolnienia z wiezienia się domagacie, nie są ani bibliotekarzami ani ofiarami prześladowanymi za przekonania. Są to ludzie, którzy zostali skazani za przyjmowanie łapówek od obcego rządu w celu udzielenia pomocy Stanom Zjednoczonym w ich planach dotyczących obalenia reżimu na Kubie,a nie za pracę w bibliotekach, posiadanie książek albo uprawianie zawodu bibliotekarza."

Powszechnie szanowane organizacje, takie jak np. Amnesty International. zdecydowanie temu zaprzeczają.
Według opinii (zawartych w liście adresowanym do FAIFE) takich ludzi jak Vaclav Havel, Elena Bonner, Adam Michnik, Yuri Orlov i innych autorytetów z Europy Środkowo-Wschodniej, dokumenty sądowe wywiezione z Kuby i opublikowane Internecie zawierają niezbite dowody na to, że wielu z uwięzionych bibliotekarzy zostało obciążonych zarzutem 'zbrodni' tworzenia bibliotek służących rozpowszechnianiu 'wywrotowych' i 'kontrrewolucyjnych' książek, takich jak: '1984', 'Folwark Zwierzęcy' czy Deklaracja Praw Człowieka. Książki te (razem z tysiącami innych), skonfiskowane z bibliotek przez tajna policję, zostały spalone zgodnie z decyzja sadów kubańskich. W odpowiedzi na zarzut, że kierownicy bibliotek i ich pracownicy nie posiadający dyplomów uniwersyteckich nie są "prawdziwymi" bibliotekarzami, należy przypomnieć, że ani Elades Acosta - dyrektor Kubańskiej Biblioteki Narodowej, ani dyrektor Biblioteki Kongresu Stanów Zjednoczonych również nie posiadają takich dyplomów. Istotnym problemem jest wolność intelektualna jako podstawowe prawo człowieka, a nie to, czy pracownicy bibliotek posiadają dyplomy uniwersyteckie.

"Materiał dowodowy potwierdzający teorie, że ci ludzie przyjmowali łapówki oraz sprzęt od rządu Stanów Zjednoczonych i jego agencji jest niepodważalny. Podobne postępowanie obywateli w Stanach Zjednoczonych, a może i w twoim kraju, także zakończyłyby się pociągnięciem winnych do odpowiedzialności i wyrokami sadowymi."

Sygnatariusze tego listu próbują zwrócić uwagę czytelników na groźny i tajemniczy spisek mający na celu obalenie reżimu na Kubie, w rzeczywistości jednak w udzielaniu pomocy niezależnym bibliotekom kubańskim jawnie bierze udział kilka państw. Pomoc dla ofiar wykroczeń przeciwko prawom człowieka nie może być uważana za działanie bezprawne. W jakiej sytuacji znajdowałyby się dziś np. Południowa Afryka albo kraje Europy Wschodniej, gdyby nie solidarność i pomoc innych państw? Moralne poparcie i pomoc materialna dla bohaterskich bibliotekarzy kubańskich nadchodzi z całego świata.

We Francji na przykład, pewne miasta, m.in. Strasbourg 'zaadoptowały' niezależne biblioteki Havany i Pinar del Rio i konsekwentnie je sponsorują. Typowym działaniem rządu kubańskiego i jego zwolenników jest całkowite ignorowanie pomocy płynącej z krajów wspierających niezależne biblioteki przy jednoczesnym koncentrowaniu się wyłącznie na pomocy oficjalnie przesyłanej bibliotekarzom zgodnie z wytycznymi uchwalonymi przez Kongres Stanów Zjednoczonych. Ponadto rząd kubański nigdy nie wyjaśnia dokładnie, w jaki właściwie sposób lektura nieocenzurowanych książek ma wpłynąć na obalenie rządu. Rządy kilku krajów oferują programy pomocowe wspierające kubańskie cenzurowane, oficjalne biblioteki, ale reżim komunistyczny absolutnie nie oskarża tychże bibliotek o popełnianie przestępstwa.

"Rząd żadnego kraju nie zezwoliłby na podważanie prowadzonej przez siebie polityki przez inne państwa tylko dlatego, że pewne jednostki nazywają się cynicznie bibliotekarzami."

Nie może być przestępstwem sprzeciwianie się cenzurze lub tez otwarcie biblioteki, bez względu na to, jakie teorie głosi rząd kubański albo każdy inny.

Deklaracja Praw Człowieka gwarantuje każdemu człowiekowi na świecie prawo do 'swobodnego wyszukiwania, otrzymywania i dzielenia się informacjami i pomysłami dostępnymi za pośrednictwem każdego medium bez względu na istniejące granice'.
Ponownie powstaje pytanie: w jaki sposób przysyłanie pomocy pod postacią nieocenzurowanych książek oraz sprzętu biurowego (faksów, komputerów, ołówków) dla bibliotekarzy może być uważane za działalność wywrotową?

"Chcemy zwrócić uwagę na fakt, że żaden z tzw. niezależnych bibliotekarzy nigdy nie współpracował z żadną prawdziwa biblioteka. Również, godnym zainteresowania jest fakt, że nigdy żaden prawdziwy kubański bibliotekarz ani pracownik biblioteki nie przyłączył się do grupy 'niezależnych'."

Sygnatariusze tego listu wydają się twierdzić, że jedynymi prawdziwymi i godnymi uwagi bibliotekami na Kubie są poddawane rygorystycznej cenzurze kolekcje znajdujące się w posiadaniu państwa. W podobnym sposób rząd kubański i inne reżimy komunistyczne prześladowały autorów i dziennikarzy nie będących członkami 'oficjalnych' organizacji. Statut ALA natomiast uznaje legalność bibliotek każdego rodzaju. My, w organizacji "Przyjaciele Kubańskich Bibliotek" wierzymy, że bibliotekarze bez Dyplomów, prześladowani za obronę swobód intelektualnych, bardziej zasługują na szacunek niż bibliotekarze z dyplomami, którzy nie robią absolutnie nic, aby się przeciwstawić cenzurze lub też aktywnie solidaryzują się ze zwolennikami 'oficjalnej linii'.

Sygnatariusze tego listu wydają się zapominać, że polscy bibliotekarze, bazując na ponurych doświadczeniach z czasów okupacji nazistowskiej i dyktatury sowieckiej, doskonale potrafią wyłapać kłamstwa takie jak zaprzeczanie istnieniu cenzury i prześladowań dysydentów na Kubie. Wyzwanie rzucone przez niezależnych bibliotekarzy kubańskich cenzurze powinno być wzorem dla innych narodów, których rządy, posługując się rozmaitymi ideologicznymi argumentami, odmawiają swoim obywatelom prawa do wolności intelektualnej.

Bardziej złożoną kwestią jest historia zainteresowania IFLA i ALA sprawą kubańską. Pierwszy raport IFLA na temat Kuby, opublikowany w 1999 roku, potwierdził wszelkie zarzuty postawione rządowi kubańskiemu przez organizację "Przyjaciele Bibliotek Kubańskich". W tym raporcie IFLA potępiła prześladowania niezależnych bibliotekarzy i zamieściła list otwarty zaadresowany do Fidela Castro, z żądaniem zaprzestania. Po roku 1999 jednak (najprawdopodobniej z powodu zmiany w zarządzie kopenhaskiego biura FAIFE), IFLA zaczęło stopniowo wycofywać się z ostrej krytyki reżimu Castro. Rząd kubański zmobilizował swoich popleczników do zarzucenia IFLA skargami i protestami, z których wynikało, że niezależne biblioteki to 'spisek CIA' (rządy USA, jak również innych krajów udzielają jakoby niezależnym bibliotekom pomocy).

W 2001 roku IFLA wydelegowała grupę ekspertów do Hawany. Zostali oni przyjęci 'z honorami' przez oficjalnych przedstawicieli rządu, którzy następnie zaprezentowali im egzemplarze książek z 'czarnej listy cenzury' znajdujące się w zbiorach specjalnych głównych bibliotek w kraju funkcjonujących w oparciu o model radziecki.
Ten manewr przekonał przedstawicieli IFLA, że w kubańskich oficjalnych bibliotekach nie istnieje żadna cenzura. Efektem tego śledztwa, jak również nieustannego nacisku ze strony zwolenników reżimu, jest to, że IFLA od 1999 roku nie była w stanie wypowiedzieć się na temat ciągle trwających na Kubie prześladowań, nawet po ich nasileniu się w 2003 roku. Niedawno znaleźliśmy się w posiadaniu kopii listu-odpowiedzi IFLA na pismo przysłane przez V. Havla, Michnika i inne ważne osobistości, w sierpniu 2004 roku. W liście tym IFLA całkowicie ignoruje sprawy przedstawione w piśmie Havla.

Postawa ALA jest jeszcze gorsza.
Komitet Stosunków Międzynarodowych ALA jest zdominowany przez ludzi takich jak Ann Sparanese i Rhonda Neugebauer, które wręcz zaprzeczają istnieniu jakiejkolwiek cenzury czy też prześladowań dysydentów na Kubie. Podobne twierdzenia to bzdury, niemniej jednak, ekstremiści ALA są bardzo dobrze zorganizowani, a większość komitetu zarządzającego ALA automatycznie zatwierdza raporty o Kubie, preparowane przez owych 'ekspertów'. Kolejnym czynnikiem komplikującym całą sprawę jest powszechny sprzeciw wobec embargo ekonomicznego nałożonego na Kubę przez USA.

Podsumowując - rezolucja przyjęta przez Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich zaalarmowała i rozdrażniła reżim kubański i jego zwolenników, włączając w to "bibliotekarzy międzynarodowych", którzy podpisali się pod listem protestacyjnym zaadresowanym do SBP.

Jestem zdania, że akcja przedsięwzięta przez SBP spowoduje wzrost zainteresowania, zaangażowania i poparcia dla prześladowanych kubańskich niezależnych bibliotekarzy oraz ich wysiłków w obronie swobód intelektualnych, które - jak wiadomo - są podstawowym prawem każdego człowieka.

Z poważaniem,
Bob Kent
Przyjaciele Kubańskich Bibliotek




[PL]

From: RKent20551@cs.com
Date: Thu, 30 Dec 2004 00:25:00 EST
Subject: Re: Letter to the Polish LA from international librarians
To: biercz@hiacynt.wimbp.lodz.pl

The purpose of this message is to provide some context for the "Letter to the Polish LA from International Librarians" recently sent to your association. As background information, it would be helpful to review the "Frequently Asked Questions" section of the Friends of Cuban Libraries website (www.friendsofcubanlibraries.org). Some people around the world still want to believe that in one country, Cuba, a Communist regime exists which supports human rights, provides high-quality universal health care, guarantees social services for the poor, etc. The Cuban government has been successful in creating a myth as to the reality of Cuba, a myth which wasn't too difficult to maintain when the Soviet Union was pouring billions of dollars of aid into Cuba every year. Now that Soviet aid has ended, the Cuban standard of living is collapsing and the government is cracking down harder on dissidents, but it takes time to convince well-meaning people around the world that the Cuba's public image is different from the grim reality. The Cuban government tries to blame all problems on the U.S., and this claim also finds support from abroad. So the resolution just adopted by the Polish Librarians Association is a big help in fighting the myth defended by the "international librarians" who just sent a letter of protest to the PLA.

Another complicating factor is that most librarians around the world are unaware of, or indifferent to, the effort in Cuba to challenge censorship by opening a network of independent libraries, where people are free to read books reflecting all points of view, from Marx to Orwell, from the speeches of Fidel Castro to the writings of Cuba's many banned authors. Some supporters of the Castro regime are merely naive, but there are others who maliciously deny the existence of censorship in Cuba while at the same time they cheer the persecution of Cuba's independent libarians.

The situation is further complicated by widespread opposition around the world to the U.S. trade embargo on Cuba. The members of the organization founded by Jorge Sanguinetty and myself, the Friends of Cuban Libraries, hold a variety of views on the embargo. I am against the embargo myself, as I think it only makes Castro stronger. But the Friends of Cuban Libraries, as an organization, does not take a stand for or against the embargo because we are concerned only with intellectual freedom issues. Not many people know the important fact that informational materials such as books, newspapers, magzines, films, etc. are exempt from the U.S. trade embargo. Cuban books and other informational materials are sold or shipped to other nations, including the U.S., without restriction, but books sent to Cuba from other countries are often seized by the Cuban authorities if they are declared to be "counterrevolutionary."

Below I would like to print selections from the "Letter to the Polish LA from International Librarians," with comments about the signers of the letter and the claims they make in their message to the PLA

In a message dated 12/21/04 4:05:45 PM Eastern Standard Time, johnpateman9@hotmail.com writes:

> December 20, 2004
>
> Dear Colleagues of the Polish Librarians Association:

> Your "Appeal for Cuban Librarians", dated December 10,
> 2004 is misguided in a number of ways. As a group of
> international librarians with knowledge of the issue,
> this concerns us deeply.

Among the signers of this letter of complaint to the Polish Librarians Association are persons such as:

JOHN PATEMAN: A British Library Assocation member. He swears that "a free press in Cuba" and, by way of background as a self-proclaimed expert on human rights, he also denies that the Khmer Rouge were responsible for mass killings in Cambodia. He often quotes approvingly from the newspaper of the British Communist Party.

RHONDA NEUGEBAUER: After several visits to Cuba, she claims that in Cuba there is "freedom to dissent, freedom of assembly, freedom to read and freedom to openly criticize the government."

ANN SPARANESE: In testimony before the ALA, this Spanish-speaker claimed to have found "no evidence of censorship" during her many visits to an island where all critics of the government have been silenced for more than forty years.

MARK ROSENZWEIG: He is the librarian of the U.S. Communist Party. After getting elected to the governing Council of the American Library Association, he leads the effort in the ALA to deny recognition and support for Cuba's independent librarians.

LARRY OBERG: A university professor and an expert on library computerization who, during his visits to the island, has never noticed that unlicensed access to the World Wide Web is a crime in Cuba, a nation listed by Reporters Without Borders as among the world's "worst enemies of the Internet."

> We are disappointed to find
> that your statement seems oblivious to the truth of
> the situation regarding Cubaâ's so-called "independent
> librarians"

The years of persecution to which Cuba's independent librarians have been subjected - including physical assaults on the librarians, their family members and library patrons, death threats, intimidation, police raids, eviction, confiscation of their books, and prison sentences of up to 26 years - have been well-documented by many human rights organizations. See, for example, IFLA's landmark 1999 investigative report (www.ifla.org/faife/faife/cubarepo.htm). All of the independent librarians imprisoned in Cuba have been adopted as prisoners of conscience by Amnesty International, which has concluded that they have been unjustly convicted for exercising their rights to freedom of expression and association. Amnesty is demanding their immediate and unconditional release. Similar findings have been issued by other reputable human rights orgnizations, including Pax Christi, Human Rights Watch, Reporters Without Borders, and International PEN. The signers of the letter like to claim that supporters of the independent librarians are part of a "right-wing conspiracy," but in actuality people representing a broad range of political views have called for the release of the librarians jailed in Cuba, including Noam Chomsky, Mario Vargas Llosa, Ariel Dorfman, Cornel West and Naomi Klein.

> The individuals whose release from prison you are
> demanding are neither "librarians" nor victims of the
> repression of their intellectual freedom or their
> freedom of expression. They are individuals who were<
> convicted of accepting funding from a foreign
> government for the purpose of aiding the United States
> in its plan for "regime change" in Cuba, NOT for
> operating libraries, having books or practicing
> librarianship.

Reputable human rights organizations such as Amnesty dismiss this claim. As pointed out by Vaclav Havel, Elena Bonner, Adam Michnik, Yuri Orlov and the other prominent Eastern European leaders in their historic August letter to FAIFE (IFLA's intellectual freedom committee), Cuban court documents recently smuggled out of Cuba and published on the Internet (www.ruleoflawandcuba.fsu.edu) prove, beyond any doubt, that many of the librarians jailed in Cuba were charged with the alleged "crime" of opening libraries containing "subversive" and "counterrevolutionary" books such as "1984," "Animal Farm" and copies of the Universal Declaration of Human Rights. These specific volumes, among the thousands of other books seized from the libraries by the secret police, were ordered to be burned by the Cuban courts. As for the claim that library directors and other library workers without a university degree are not "real" librarians, it needs to be pointed out that neither Eliades Acosta, the director of Cuba's National Library, nor the U.S. Librarian of Congress has a library degree. The real issue is intellectual freedom as a human right, not whether library workers have university degrees.

> The evidence that proves
> that these individuals accepted funds and equipment
> from the U.S.government and its agencies is
> irrefutable. Similar activities by people in the
> United States "and perhaps in your own country?"
> would certainly also result in prosecution and prison
> terms.

The signers of this letter point to a sinister and secret conspiracy to overthrow the Cuban regime, but in reality aid for Cuba's independent libraries is openly provided by several nations. It cannot be a crime to support the victims of human rights violations. Where would South Africa and the nations of Eastern Europe be if they had not received solidarity and aid from other nations? Moral and material support for Cuba's brave independent librarians comes from all over the world. In France, for example, the cities of Paris and Strasbourg have "adopted" the independent libraries of Havana and Pinar del Rio and send them aid. It is typical of the Cuban government and its supporters to ignore the other nations which send aid to the independent libraries while focusing exclusively on the aid openly sent to the librarians through legislation publicly enacted by the U.S. Congress. In addition, the Cuban regime never clarifies how the reading of uncensored books is going to "overthrow the government." Several governments have foreign aid programs which assist Cuba's censored official libraries, but the Communist regime does not accuse its official librarians of committing a crime.

> No government in the world would allow its
> political process to be subverted by another, simply
> because the individuals choose to cynically call
> themselves "librarians"

It cannot be a crime to oppose censorship or to open a library, no matter what the Cuban regime, or any other government, may claim to the contrary. The Universal Declaration of Human Rights guarantees everyone in the world the right to "seek, receive and impart information and ideas through any media and regardless of frontiers." And, once again, how can the sending of uncensored books, fax machines, computers, pencils, or other forms of aid to librarians possibly be an act of subversion?

> We note with interest that none of these so-called
> independent "librarians" has ever been associated
> with a real library. It is also quite interesting
> that not a single genuine Cuban librarian or library
> worker has joined this group of "independents."

The signers of this letter seem to be saying that the only libraries worthy of recognition in Cuba are the harshly censored collections owned by the state. In a similar manner, the Cuban government and other Communist regimes persecuted authors and journalists who were not members of "official" organizations. The ALA policy manual, in contrast, recognizes the legitimacy of "all kinds of libraries." We in the Friends of Cuban Libraries believe that librarians without a degree who endure persecution for defending intellectual freedom are more worthy of respect than librarians with a degree who do nothing to oppose censorship or who actively join in the persecution of those who do.

The signers of this letter seem to have forgotten that Polish librarians, as a result of their grim experience under successive dictatorships imposed by the Nazis and the Soviets, are experts in detecting falsehoods, such as denials of the existence of censorship and repression under Cuba's Communist regime. The historic challenge to censorship represented by Cuba's independent library movement offers a model for other nations where oppressive governments, acting under a variety of ideological pretexts, try to deny their people's right to intellectual freedom.

As to the history of IFLA and the ALA with regard to Cuba, this is a complicated story. IFLA's first investigative report on Cuba in 1999 confirmed all of the charges made by the Friends of Cuban Libraries. I this report, IFLA condemned the repression of the independent librarians and issued a letter to Fidel Castro demanding a halt to the persecution. After 1999, however (possibly due to a change in leadership of FAIFE's office chief in Copenhagen) IFLA began to back away from its strong criticism of the Castro regime. The regime organized its supporters to bombard IFLA with complaints that the independent libraries are a "CIA plot" because the U.S., along with other governments, sends aid to the free libraries. In 2001 IFLA sent a team of investigators to Havana. They were given the "red carpet" treatment by the regime, which produced banned books from the Special Collections of its main libraries, which are modeled on the Soviet library system. This maneuver persuaded the IFLA investigators that there is little or no censorship in Cuba's official libraries. As a result of this "investigation" and steady pressure from supporters of the Communist regime, IFLA has had almost nothing to say about the ongoing repression in Cuba since 1999, even after the repression grew much worse in 2003. For example, we have just obtained a copy of IFLA's response to the letter sent by Havel, Michnik and other leaders in August 2004; the IFLA response totally ignores the points made by Havel's letter.

As for the ALA, its history regarding Cuba is even worse than IFLA's. The International Relations Committee of the ALA is dominated by people such as Ann Sparanese and Rhonda Neugebauer (mentioned above) who flatly deny the existence of censorship or any other human rights violations under Castro's communist regime. These claims are absurd, but the ALA extremists are well-organized, and the naive and negligent majority on the ALA's governing Council tends to automatically "rubber stamp" reports on Cuba made by these alleged "experts" on the International Relations Committee. Another complicating factor is widespread opposition to the U.S. trade embargo, but discussion of this issue would require a great deal of time!

To summarize, the historic resolution passed by the Polish Librarians Association has angered and alarmed the Cuban regime and its supporters, including the "international librarians" who signed the letter of protest to the PLA. I believe that the action taken by the PLA marks an historic change in terms of growing international recognition and support for Cuba's persecuted independent librarians and their efforts to defend intellectual freedom as a basic human right.

Sincerely,

Bob Kent
Friends of Cuban Libraries

Serwis Informacyjny
Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich
Uwagi merytoryczne prosimy kierować do WebEditora
Uwagi techniczne prosimy kierować do WebMastera

Serwis prowadzi:  Serwis Elektroniczna BIBlioteka


data ostatniej aktualizacji: 11.01.2005