 |
EBIB Elektroniczne fora EBIBa
FAQ Szukaj
|
DNIA 19.04.2010 FORUM ZOSTAŁO ZAMKNIĘTE. DLA CELÓW ARCHIWALNYCH POZOSTANIE BEZTERMINOWO W OBECNEJ FORMIE
Zainteresowanych dyskusjami zapraszamy na nowe Forum po adresem: http://forum.nowyebib.info
|
|
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Rudzianka
Dołączył: 26 Mar 2006 Posty: 24
|
Wysłany: Wto Cze 26, 2007 7:15 am Temat postu: Re: a wracając do tematu... |
|
|
| Aniszka napisał: | Witam.
Ja zarabiam 880 zł. brutto. Moje koleżanki z bibl. publicznej nie dostają nawet tyle co ja! |
Ale najniższa krajowa pensja wynosi obecnie 936zł brutto. Może pracujecie w niepełnym wymiarze godzin  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anonim

Dołączył: 28 Cze 2006 Posty: 3822
|
Wysłany: Wto Cze 26, 2007 8:40 am Temat postu: |
|
|
Może sprawę naszych zarobków załatwiłaby ustawa zakładająca, że w bibliotece może pracować tylko osoba z wyższym kierunkowym wykształceniem [zaraz pewnie odezwą się głosy, że „potrzebne” są też osoby, które są po innych kierunkach (zakładam, że powinny one uzupełnić wykształcenie też o studia bibliotekoznawcze)]. Ja osobiście widzę dużo plusów. Wzrost prestiżu studiów bibliotekoznawczych, do bibliotek trafiałby osoby mające już „jakieś pojęcie” co na pewno wpłynęło by na lepszą jakość pracy.
Jednym problem wydaje się kwestia osób już pracujących, które nie mają potrzebnego wykształcenia ( trudno wymagać, żeby osoba, która ma 2-3 dzieci zarabia 900 PLN opłaciła sobie z tego studia ;/)
Teraz tylko pytanie kto by miał napisać projekt takiej ustawy SBP, BN, środowisko akademickie czy może jakaś specjalnie do tego powołana grupa specjalistów. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anonim

Dołączył: 28 Cze 2006 Posty: 3822
|
Wysłany: Wto Cze 26, 2007 9:10 am Temat postu: |
|
|
| anonim napisał: | | Teraz tylko pytanie kto by miał napisać projekt takiej ustawy SBP, BN, środowisko akademickie czy może jakaś specjalnie do tego powołana grupa specjalistów. |
Na szczęście nie widzę potencjalnego autora proponowanej ustawy: zbyt wiele jest osób myśłących w SBP, środowisku akademickim, nawet w BN , żeby podjąć taką propozycję.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anonim

Dołączył: 28 Cze 2006 Posty: 3822
|
Wysłany: Wto Cze 26, 2007 9:23 am Temat postu: |
|
|
Witam
Widzę że wywywołałam zażartą dyskusję. Szkoda tylko że zamiast solidarności skaczamy sobie do gardeł. Zupełnie nierozumiem stwierdzenia Pana, że "zaglądam komuś do portwela". Chyba każdy wie jak mniej więcej kształtują sie zarobki. Pani z Biedronki miała być tylko symbolem, jawnym przykładem niesprawiedliwości. Nie umniejszam jej pracy, bo wiem że Pani ta się solidnie napoci (sama w czasach studenckich pracowałam na kasie) i absolutnie nie chcę jej obcinać pensji. Tylko nie umniejszam też swojej pracy; praca umysłowa jest również pracą i należy sie za nią wynagrodzenie. Podkreślam wynagrodzenie a nie jałmużna. Podziwiam lekarzy, pielęgniarki, nauczycieli, którzy zamiast uciszać innych i wmawiać im, że nie powinni głośno mówić o swoich poniżających pensjach, walczą o swoje. Może kiedyś bibliotekarze też zaczną upominać się o swoje prawa... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aniszka
Dołączył: 30 Wrz 2004 Posty: 24 Skąd: Mazury
|
Wysłany: Wto Cze 26, 2007 10:27 am Temat postu: Re: a wracając do tematu... |
|
|
| Rudzianka napisał: | | Aniszka napisał: | Witam.
Ja zarabiam 880 zł. brutto. Moje koleżanki z bibl. publicznej nie dostają nawet tyle co ja! |
Ale najniższa krajowa pensja wynosi obecnie 936zł brutto. Może pracujecie w niepełnym wymiarze godzin  |
Właśnie. Po prostu wczoraj pomyliłam netto z brutto. No cóż, zarabiam 880 zł na rękę (netto), a ok.1250 brutto  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aniszka
Dołączył: 30 Wrz 2004 Posty: 24 Skąd: Mazury
|
Wysłany: Wto Cze 26, 2007 10:27 am Temat postu: Re: a wracając do tematu... |
|
|
| Rudzianka napisał: | | Aniszka napisał: | Witam.
Ja zarabiam 880 zł. brutto. Moje koleżanki z bibl. publicznej nie dostają nawet tyle co ja! |
Ale najniższa krajowa pensja wynosi obecnie 936zł brutto. Może pracujecie w niepełnym wymiarze godzin  |
Właśnie. Po prostu wczoraj pomyliłam netto z brutto. No cóż, zarabiam 880 zł na rękę (netto), a ok.1250 brutto  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anonim

Dołączył: 28 Cze 2006 Posty: 3822
|
Wysłany: Wto Cze 26, 2007 12:07 pm Temat postu: |
|
|
| anonim napisał: | | Może kiedyś bibliotekarze też zaczną upominać się o swoje prawa... |
Już widzę okiem wyobraźni strajk generalny bibliotekarek i bibliotekarzy oraz nacisk ludu pracującego miast i wsi wywierany na rząd w celu szybkiego zakończenia tego strajku i podniesienia przeciętnej płacy bibliotekarzy do 7800 netto (czy bibliotekarz jest gorszy od lekarza?)
Wiadomo, że wynagrodzenie - zwłaszcza w tak zwanej sferze niematerialnej - nie ma żadnego związku z wytwarzanym dobrem, wysiłkiem, koniecznym wykształceniem i Bóg raczy wiedzieć czym jeszcze. Bo wynagrodzenie, to nic innego jak cena - cena wykonanej pracy - a ta wynika z prostej relacji popytu i podaży. Relacja ta jest wprawdzie zakłócana tam, gdzie pracodawcą jest państwo, jak na przykład w służbie zdrowia, szkolnictwie, kulturze, ale jeśli dla jednych, na przykład lekarzy, zakłócenie to jest przekleństwem (bo - domyśłnie - w prywatnej służbie zdrowia mogliby skuteczniej zdzierać skórę z pacjentów), to dla innych, na przykład bibliotekarzy, zakłócenie to jest zbawienne: nie sądzę, żeby prywatnemu przedsiębiorcy opłacało się utrzymywać pracowników biblioteki płacąc im ustawowe 936 zł brutto.
Wniosek: należy być very, very happy, jeśli od dobrodzieja naszego dostajemy ponad 1000 zł brutto...  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anonim

Dołączył: 28 Cze 2006 Posty: 3822
|
Wysłany: Wto Cze 26, 2007 1:45 pm Temat postu: |
|
|
Mnie denerwuje coś takiego : że niby porządne zarobki i podwyżki należą się tylko i wyłącznie tym, którzy mają CIĘŻKĄ pracę. Oni wręcz wprost mówią o tym, że są "lepsi" od reszty społeczeństwa.
Czy to moja "wina" że niektóre zawody nie są CIężKIE? Jest wcale niemało takich zawodów. Sa nawet takie, które polegają naprawdę na nudzeniu się!!! Czy mam czuć się źle, że taki zawód sobie wybrałam? Przecież ten zawód też jest potrzebny. Dlaczego jego przedstawiciele mają przymierać głodem? Tylko dlatego że ich praca nie jest ciężka? Moja nie jest. Ale ją wykonuję - starannie, przy użyciu walorów umysłu, ze świadomością jej wagi. Czy to jest nic nie warte? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anonim

Dołączył: 28 Cze 2006 Posty: 3822
|
Wysłany: Wto Cze 26, 2007 2:59 pm Temat postu: |
|
|
| anonim napisał: | | należy być very, very happy, jeśli od dobrodzieja naszego dostajemy ponad 1000 zł brutto... |
Skoro jest PAN taki zadowolony proponuję pracę w czynie społecznym wtedy dopiero będzie Pan mógł osiągnąć pełnie szcześcia. A co do strajku - to chyba tylko on jest jeszcze uświadomić innym, że bibliotekarz jest jeszcze potrzebny. Wyobrażam sobie, co by sie działo, gdyby tak zamknąc biblioteki akademickie w czasie sesji i zaliczeń. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anonim

Dołączył: 28 Cze 2006 Posty: 3822
|
Wysłany: Wto Cze 26, 2007 3:34 pm Temat postu: |
|
|
| anonim napisał: |
Na szczęście nie widzę potencjalnego autora proponowanej ustawy: zbyt wiele jest osób myśłących w SBP, środowisku akademickim, nawet w BN , żeby podjąć taką propozycję.  |
Pana/ Pani post nic nie wnosi. Proszę napisać dlaczego ten pomysł jest zły ? Zawsze to jakaś propozycja lepiej dyskutować szukać jakiegoś rozwiązania niż krytykować innych i narzekać.
| anonim napisał: | | należy być very, very happy, jeśli od dobrodzieja naszego dostajemy ponad 1000 zł brutto |
szkoda komentować, póki będą osoby które tak myślą nasze wynagrodzenia nigdy się nie zmienią |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anonim

Dołączył: 28 Cze 2006 Posty: 3822
|
Wysłany: Wto Cze 26, 2007 10:24 pm Temat postu: |
|
|
Skoro dwukrotnie zostałem wywołany do tablicy, to odpowiem, choć z niechęcią
| anonim napisał: | | anonim napisał: |
Na szczęście nie widzę potencjalnego autora proponowanej ustawy: zbyt wiele jest osób myśłących w SBP, środowisku akademickim, nawet w BN , żeby podjąć taką propozycję.  |
Pana/ Pani post nic nie wnosi. Proszę napisać dlaczego ten pomysł jest zły ? Zawsze to jakaś propozycja lepiej dyskutować szukać jakiegoś rozwiązania niż krytykować innych i narzekać.
| anonim napisał: | | należy być very, very happy, jeśli od dobrodzieja naszego dostajemy ponad 1000 zł brutto |
szkoda komentować, póki będą osoby które tak myślą nasze wynagrodzenia nigdy się nie zmienią |
Jeśli chodzi o ostatnie zagadnienie, to pragnę zwrócić uwagę na umieszczone po lewej stronie ekranu tak zwane emotikony. Po moim cytowanym zdaniu także był, przy cytowaniu jednak wypadł. Nie będę się rozpisywał na temat znaczenia tych "mordek", żeby nie być posądzonym o bezczelność. I ta sama odpowiedź skierowana jest do poprzedniego dyskutanta. Sapienti sat.
Jeżeli zaś chodzi o pierwszą z wyżej cytowanych kwestii: owszem bardzo krótko i dosadnie skwitowałem ów pomysł. A to dlatego, że uważam go za nierozważny, delikatnie określając, w kontekście dyskusji o płacach. Otóż pisałem już wcześniej, że wykształcenie czy charakter pracy nie ma żadnego przeniesienia, albo bardzo nikłe, na wynagrodzenie. I to nie tylko u nas, ale i gdzie indziej też. Jestem przekonany, że nawet gdyby w konstytucji zapisano, iż aspirować do stanowiska młodszego bibliotekarza mają wyłącznie doktorzy bibliotekoznawstwa, to i tak nie miałoby to żadnego wpływu na poziom wynagrodzenia. A tym bardziej na prestiż zawodu. Jestem także przekonany, że gdyby w miejscowości X nie było ani jednego czytelnika chcącego korzystać z gminnej biblioteki, to nawet bibliotekarz-docent musiałby się zadowolić minimalną płacą. I to też tylko do czasu posłania go na bezrobocie. A prestiżem też by się nie cieszył, nawet u żony...
Czy sytuacja jest beznadziejna? Osobiście nie widzę jej zbyt różowo. Póki społeczeństwo nie będzie miało potrzeby czytania i korzystania z bibliotek, to nie liczyłbym na kokosy i prestiż. A ponieważ o "nadbudowie" można myśleć wówczas, gdy "baza" jest OK, a w Polsce daleko nam jeszcze do osiągnięcia odpowiedniego poziomu tej "bazy", więc dla zdrowia psychicznego widzę dwa wyjścia: robić to co się lubi, ale za marne pieniądze, albo robić peniądze, ale wówczas trzeba zrezygnować z lustra .
Jest jeszcze jedna możliwość: cud. Można weń wierzyć - podobno się zdarzają . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anonim

Dołączył: 28 Cze 2006 Posty: 3822
|
Wysłany: Wto Cze 26, 2007 11:16 pm Temat postu: |
|
|
Jedno jest pewne: kto się głośno nie dopomina, ten niczego nie dostanie. Tak jest juz ten świat zorganizowany. Nie ma co liczyć na to, że ktoś komuś (myślę o grupie zawodowej) da jakieś pieniądze z własnej woli, bo np. doceni społeczną wartość jego pracy albo dogłębne wyksztalcenie. W obecnej Polsce jest to tym bardziej malo prawdopodobne, że kolejka tych, ktorzy sie ostro upominają (i mają solidne argumenty) jest dosyć długa. Bibliotekarze faktycznie maja niewielkie możliwości np strajkowania lub innych akcji protestacyjnych. Myśle, że tego typu przedsięwzięcia nie znalazłyby wyraźnego poparcia społecznego. Jak zatem bibliotekarze moga się dopominać lepszych płac? Myślę, że mogliby wymuszać coś na decydentach pokazując swoją siłę wyborczą (podczas wyborów do parlamentu i samorządowych) Musieliby być jednak dobrze zorganizowani. Jeżeli polityk ("lokalny" czy "ogólnopolski") zobaczy, że ma doczynienia z dużą grupą wyborców, to bedzie skłonny negocjować wiele spraw. Ale musi widzieć jakiś ruch i jakieś "dusze" za nim stojące.
Natomiast jeżeli bibliotekarze informują, że są very happy z powodu 1000 zl brutto, to sorry, ale przecież nikt nie bedzie ich unieszczęśliwiał i robił kłopot dodatkową kasą. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anonim

Dołączył: 28 Cze 2006 Posty: 3822
|
Wysłany: Sro Cze 27, 2007 5:21 pm Temat postu: |
|
|
| anonim napisał: |
Jeżeli zaś chodzi o pierwszą z wyżej cytowanych kwestii: owszem bardzo krótko i dosadnie skwitowałem ów pomysł. A to dlatego, że uważam go za nierozważny, delikatnie określając, w kontekście dyskusji o płacach. Otóż pisałem już wcześniej, że wykształcenie czy charakter pracy nie ma żadnego przeniesienia, albo bardzo nikłe, na wynagrodzenie. I to nie tylko u nas, ale i gdzie indziej też. Jestem przekonany, że nawet gdyby w konstytucji zapisano, iż aspirować do stanowiska młodszego bibliotekarza mają wyłącznie doktorzy bibliotekoznawstwa, to i tak nie miałoby to żadnego wpływu na poziom wynagrodzenia.. |
Ma pan dużo racji , ale w niektórych punktach się z Panem nie zgodzę. Proszę popatrzeć z tej strony: bibliotek jest dużo więc żeby przyciągnąć wykwalifikowanych pracowników (spełniających warunki) do danej biblioteki trzeba będzie zaoferować lepsze warunki niż inna biblioteka, a co jak co wynagrodzenie jest najlepszym magnezem. Teraz jest tak, że w bibliotece może pracować prawie każdy więc nie ma „walki” o pracowników bo jak biblioteka nie zatrudni kogoś po bibliotekoznawstwie to zatrudni kogoś po politologii tudzież innym kierunku.
| anonim napisał: | | Jestem także przekonany, że gdyby w miejscowości X nie było ani jednego czytelnika chcącego korzystać z gminnej biblioteki, to nawet bibliotekarz-docent musiałby się zadowolić minimalną płacą. I to też tylko do czasu posłania go na bezrobocie. A prestiżem też by się nie cieszył, nawet u żony... |
Wykwalifikowana osoba znajdzie sposób żeby przyciągnąć czytelników, zadba też o prestiż biblioteki. Nie zastanowił się Pan dlaczego teraz biblioteki nie mają prestiżu ( nie wszystkie), może dlatego że przez lata były w nich zatrudniane osoby po znajomości, którym ktoś załatwił posadkę ?
| anonim napisał: | | Póki społeczeństwo nie będzie miało potrzeby czytania i korzystania z bibliotek, to nie liczyłbym na kokosy i prestiż |
Dlatego należy w nich taką potrzeba wywołać dać im tego czego oczekują. Miła, profesjonalna, i szybka obsługa będzie budować nasz prestiż i to nie tylko u żony
Przykładem mogą być Wrocławskie biblioteki. Jak się chce to się wszystko da |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tosia
Dołączył: 05 Sie 2005 Posty: 28
|
Wysłany: Czw Cze 28, 2007 1:50 pm Temat postu: |
|
|
| anonim napisał: | | Póki społeczeństwo nie będzie miało potrzeby czytania i korzystania z bibliotek, to nie liczyłbym na kokosy i prestiż. A ponieważ o "nadbudowie" można myśleć wówczas, gdy "baza" jest OK, a w Polsce daleko nam jeszcze do osiągnięcia odpowiedniego poziomu tej "bazy", więc dla zdrowia psychicznego widzę dwa wyjścia: robić to co się lubi, ale za marne pieniądze, albo robić peniądze |
| anonim napisał: | | Bo wynagrodzenie, to nic innego jak cena - cena wykonanej pracy - a ta wynika z prostej relacji popytu i podaży. |
No, gdyby w ten sposób na sprawę spojrzeć, to kto z nas chce tak bardzo chodzić do lekarza lub ma potrzebę uczyć się w szkole podstawowej i gimnazjalnej? Większość robi to, bo musi. W przypadku lekarza owo musi często nawet oznacza za późno, by uratować życie.
Do biblioteki również ludzie przychodzą przede wszystkim wówczas, gdy muszą. Ja wielokrotnie słyszałam podczas wypożyczania ważnych lektur: „uratowała mi pani życie”. Jedynka w szkole, czy oblany egzamin to nie jest „życie”?
Co do tej drugiej funkcji: kulturalnej, ona jest prawdziwie kulturalna dla starszych pokoleń, dla młodszych – z gruntu edukacyjna, nawet wówczas, gdy kojarzy się z rozrywką. Przyciągnąć do książki oznacza dziś utrzymać tradycję uczestnictwa w kulturze poprzez czytanie papierowych kodeksów. Można dyskutować oczywiście o tym, czy to ma sens, ale nie można twierdzić, że zadaniem bibliotekarza jest czekać, aż ktoś zechce przyjść, gdy mu się tradycyjne czytanie spodoba. Bibliotekarz edukuje w zakresie czytania tradycyjnego, przygotowuje do odbioru tekstów z użyciem tej właśnie technologii.
Komu to potrzebne i za jaką cenę?
Twórcy teorii o „bazie” i „nadbudowie” najpierw nauczyli się pisać i czytać, przeczytali mnóstwo książek, a potem niektóre z nich sami napisali do przeczytania przez innych. Nie należałby się tutaj jakiś procent od każdej kariery z udziałem bibliotek? Może jednak puścić w obieg hasło: „Nie chcesz płacić, rób karierę bez biblioteki”?
Cena usług bibliotecznych nie może być niska w dowolny sposób, może być niska relatywnie do społecznych osiągnięć, w których biblioteka uczestniczy.
t. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anonim

Dołączył: 28 Cze 2006 Posty: 3822
|
Wysłany: Czw Cze 28, 2007 2:00 pm Temat postu: |
|
|
Prawda jest taka że społeczeństwo (większość) zgadza się z lekarzami i pielęgniarkami że powinni więcej zarabiać. Naszego protestu nikt by nie poparł. Dlaczego? Już widzę te argumenty:
1. Do podawania książek zarabiają aż nadto.
2. Każdy może pracować w bibliotece to nic trudnego.
3. Książki to przeżytek, mamy internet.
4. Jak się nie podoba to już do Anglii na wasze miejsca są inni chętni.
5. A co z tego że mają studia. Do tej pracy studia są niepotrzebne.
Oczywiście to są uogólnienia, ale nie czarujmy się, większość społeczeństwa tak właśnie o nas myśli... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz dodawać załączniki na tym forum Możesz ściągać pliki na tym forum
|
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|