| | Andrzej Gawroński Maciej Dynkowski
Dział Informacji i Bibliografii Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. J.Piłsudskiego w Łodzi
Biblioteczne portale albo wirtualne warsztaty informacyjne
Przyzwyczailiśmy się już do bibliotecznego pejzażu, którego ważnym składnikiem jest komputer. I choć w wielu bibliotekach jego wykorzystanie jest jeszcze dość ograniczone, to chyba w większości można już za jego pośrednictwem powędrować po świecie Internetu. Internet stał się, także i u nas, zupełnie nową jakością już nie tylko na polu informacji, ale także w codziennym życiu i obyczajowym. Jego "mityczną" wręcz moc łatwo zauważyć nawet u poszukujących najprostszych informacji, którzy zadając pytanie, zaznaczają natychmiast, że najlepiej by było znaleźć odpowiedź w Internecie, choć wielokroć lepszą można otrzymać zaglądając do stojącego pod ręką księgozbioru podręcznego. Dla wielu, szczególnie młodych, czytelników , informacja uzyskana "z komputera" ma większą wartość niż ta znaleziona w źródłach w tradycyjnych, przy czytelnianym stoliku. Ba, wielu takich neofitów można spotkać często także i wśród bibliotekarzy. Takie zachowania to wdzięczny temat socjologicznych rozważań. Bibliotekarze, którzy mieli możliwość wcześniejszego zmierzenia się z Internetem, wyciągnęli już z tego praktyczne wnioski, traktując z pełnym zrozumieniem internetowe ciągoty nie tylko młodych czytelników. W wielu naszych, nawet małych, bibliotekach nie jest już czymś nadzwyczajnym publiczny dostęp do Internetu. p. Pytaniem na dziś nie jest - jak wykorzystać komputer w bibliotece, ale - jak wprząc do naszego warsztatu informacyjnego Internet. Wiadomo, że różnorodność i liczebność dostępnych źródeł determinuje poziom naszych usług informacyjnych, niezależnie od tego, jak bogate mamy biblioteczne zbiory. Rozbudowa księgozbiorów podręcznych o źródła elektroniczne stała się także i u nas normą, bo oto pojawiła się szansa uzupełnienia warsztatu informacyjnego o źródła, o których wcześniej - kiedy wydawano je wyłącznie w tradycyjnej formie - mogliśmy jedynie pomarzyć. Jednak wbrew temu, co sądzą bezkrytyczni entuzjaści Internetu, korzystając z niego trzeba zachować sporo umiaru i rozsądku, tak samo jak przy budowie sensownego, choć tradycyjnego warsztatu. Jak ważne jest takie podejście do internetowych zasobów widać wyraźnie dziś, po kilku latach boomu internetowego, kiedy to wraz z rozwojem nowych technologii, w ogólnoświatową pajęczynę zdążyli się złapać wszyscy chętni, by choćby najskromniejszą tylko stronicą WWW powiadomić świat o swoim istnieniu. Świat stał się globalną wioską szybciej niż przewidywał to McLuhan. Jednak w związku z praktycznie niczym nieograniczonym dostępem do tej sieci i łatwością umieszczenia własnej strony WWW, choćby tylko z opisem snu z ostatniej nocy, jakość informacji znajdywanej w Internecie jest bardzo zróżnicowana, a ocena jej wartości przy takiej ilości staje się coraz trudniejsza. Niesie to poważne konsekwencje, bowiem prawdopodobieństwo utonięcia w informacyjnych śmieciach czy - bardziej elegancko mówiąc - w informacyjnym szumie, staje się bardzo duże. Kiedy do tego dodamy jeszcze małą wiarygodność źródeł, na których często zbudowana jest internetowa informacja, niesolidność lub zwykły pośpiech autorów, to łatwiej zrozumiemy wagę problemu wykorzystania Internetu w pracy informacyjnej. Toteż, przy całym podziwie dla informacji pojawiającej się na kliknięcie myszką, musimy zachować dużą ostrożność przy podawaniu jej czytelnikowi. Mniejsza z tym, jeżeli informacji wyszukuje ktoś samodzielnie w internetowej kawiarence. Ale zupełnie inaczej ma się sprawa, gdy taką informację otrzymuje czytelnik w bibliotece. I choć korci myśl, żeby każde tradycyjne źródło informacyjne zastąpić jego elektronicznym odpowiednikiem, bo to i nowocześnie i światowo, to jednak pamiętajmy, że długo jeszcze dla wielu naszych użytkowników nie tylko wartość, ale dostępność i swojskość "papierowej" encyklopedii będzie nieporównanie atrakcyjniejsza niż zimny, choć kolorowy ekran monitora. A zatem główne pytanie to - jak w codziennej pracy z rozwagą, a jednocześnie pożytkiem wykorzystywać Internet na równi z innymi tradycyjnymi źródłami. Pytanie całkowicie zasadne, bowiem - jak wynika z obserwacji - korzystamy z Internetu na ogół w sposób chaotyczny i dość przypadkowy. Spowodowane jest to z jednej strony niewiedzą o jego zasobach, brakiem czasu na ich poznawanie, a z drugiej - brakiem tzw. technicznej wiedzy o tym, jak się sprawnie poruszać po Internecie i co zrobić z interesującymi nas plikami, tekstami, ilustracjami - nie mówiąc o nierzadkim przecież zwykłym, strachu przed komputerem i o słabej znajomości języka angielskiego. Przy różnych zastrzeżeniach Internet jednak jest już dziś trudnym do przecenienia źródłem informacji, ba, wręcz kopalnią źródeł łączących w sobie różne formy przekazu - słowo, obraz i dźwięk. Dla wielkich firm informatycznych na całym świecie już przed laty stało się jasne, że przy takim tempie rozwoju Internetu i masowości dostępu do niego, trzeba jakoś porządkować to bogactwo informacji. Przestały wystarczać najsprawniejsze wyszukiwarki, czyli specjalne programy przeszukujące tysiące internetowych stron według najprostszych nawet słów kluczowych. Sensacją było pojawienie się przed paroma laty pierwszego ogólnie dostępnego katalogu internetowych adresów Yahoo, tworzonego na początku na domowy użytek przez dwóch doktorantów z Uniwersytetu Stanforda. Najstarsza i najbardziej podstawowa zasada organizacji bibliotecznych zbiorów - porządkowanie ich według pewnych dziedzin czy klas, okazała się tu nie tylko przydatna, ale i niezbędna. I choć brak jest obowiązujących jednolitych reguł, to jednak uporządkowanie internetowych adresów w najprostszy nawet sposób - przy "wolnym dostępie do internetowych półek" - daje zdecydowanie większe szanse każdemu poszukującemu na znalezienie czegoś, co rzeczywiście jest wartościowe. Dziś obok bardzo sprawnych wyszukiwarek indeksujących zawartość całych stron (Altavista, Google), pojawia się coraz więcej katalogów i portali, które prześcigają się w reklamowaniu swoich serwisów. Prócz obcojęzycznych (Lycos, Yahoo, HotBot, MSN) mamy do dyspozycji polskie wyszukiwarki (Onet, Netoskop) i serwisy (Wirtualna Polska, Interia, Yoyo, Arena, Poland, Portal), które zachwalają swoją wszechstronność nawet z ulicznych bilboardów. Rosnąca ich liczba sprawiła, że trzeba było budować kolejny szczebel informacji, metainformację czyli katalogi katalogów, portale portali. Przykładem może być Abyan Super Gatway lub Easy Searcher 2, a z polskich Szukaj, oferujący dostęp do 12 polskich i ponad 100 obcych portali, serwisów i wyszukiwarek. Jeśli w informacyjnej pracy mamy możliwość wykorzystywania internetowych źródeł, trzeba pamiętać o tych - nie tylko przecież technicznych - pomocach. Bo choć pojawiają się drukowane katalogi internetowych adresów, to jednak trzeba pamiętać o dość szybkiej dezaktualizacji informacji tam zawartych, o zmianie adresów lub po prostu likwidacji wielu stron WWW. Bardziej aktualnym i pełniejszym źródłem danych są wspomniane wyżej elektroniczne katalogi i portale prowadzone przez wyspecjalizowane firmy. Zawsze powinniśmy mieć do nich łatwy i szybki dostęp. Warto też śledzić komputerową prasę, fachowe wydawnictwa, radiowe i telewizyjne programy informacyjne poświęcone Internetowi. Na rynku księgarskim coraz częściej pojawiają się "branżowe" przewodniki po Internecie, przygotowywane z myślą o użytkownikach konkretnej profesji. Prócz cennych uwag technicznych, zawierają wiele przydatnych adresów (łącznie z charakterystyką źródła). Interesującą propozycję w tym względzie otrzymali także ostatnio i bibliotekarze.1) Prawie wszystkie większe biblioteki na swoich stronach WWW zamieszczają linki do stron innych bibliotek. To bardzo cenne ułatwienie i skrócenie drogi w naszych poszukiwaniach. Szczególną rolę odgrywają tu tzw. multikatalogi i metakatalogi. W ten najprostszy sposób mamy dostęp do zbioru informacji o zasobach wielu bibliotek, zbioru, który może tymczasem pełnić funkcję katalogu centralnego. W warunkach polskich jest to jeszcze informacja bardzo niepełna, bowiem internetowe katalogi naszych bibliotek obejmują zazwyczaj tylko niewielką część zbiorów. Duże biblioteki tworzą także swego rodzaju biblioteczne portale, zamieszczając zbiory linków z dostępem do wielu baz bibliograficznych, często pełnotekstowych, wydawnictw, czasopism, instytucji. Interesujące dziedzinowe katalogi adresów tworzą niekiedy na swoich stronach redakcje czasopism fachowych. Dobrym przykładem takiego bibliotecznego katalogu jest np. zbiór linków tworzony przez EBIB. Zbiory linków zamieszczone na stronach WWW są często podstawą oceny wartości danej strony.2) Uporządkowany i szybki dostęp do bibliotecznych katalogów i baz bibliograficznych jest niezwykle ważny. Jednakże w pracy biblioteki istotna jest również informacja faktograficzna z najróżniejszych dziedzin, a Internet stanowi jej niezastąpione źródło. Linki jedynie do katalogów innych bibliotek to za mało. Wszak warsztat informacyjny musi obejmować znacznie szerszy wybór źródeł. Jak podkreślaliśmy, różnorodność i liczebność źródeł świadczy o jego wartości. Różnorodność cechuje także serwisy oferowane w którymkolwiek z portali - od wiadomości agencyjnych i prognozy pogody po biznes, sztukę, prawo, literaturę, turystykę, rozrywkę, motoryzację, film, muzykę, pracę itd., itp. Zakres tematyczny kwerend, zgłaszanych na co dzień przez czytelników, szczególnie w bibliotece publicznej, też bywa nieograniczony. Śledząc internetowe adresy należy takie właśnie potrzeby brać pod uwagę i zatrzymać w naszym podręcznym katalogu "ulubionych" tylko te, do których sięgać będziemy często. Przy wyborze adresów trzeba zastosować dość ostre kryteria, oceniając merytoryczną wartość treści kryjącymi się pod tymi adresami. Tu niezastąpiona staje się jedna z zasad doboru bibliotecznych zbiorów - selekcja. W Polsce brak dotychczas bibliotecznych portali, budowanych z myślą o stworzenia "wirtualnego księgozbioru podręcznego" jako elementu warsztatu informacyjnego, rejestrującego i porządkującego przydatne adresy bez konieczności kłopotliwego, każdorazowego ich wpisywania. "Wrzucenie" ich do "ulubionych" załatwia sprawę tylko częściowo i w niewielkim zakresie. Dobrymi przykładami rzeczywiście bibliotecznych portali są takie przewodniki po internetowych zasobach jak BUBL.LINK, Virtual Library czy LII (Librarian's Index to the Inernet) BUBL.LINK indeksuje około 10000 adresów ze wszystkich dziedzin wiedzy a wszechstronne narzędzia wyszukiwawcze (według autorów, tytułów, haseł przedmiotowych Biblioteki Kongresu, a nawet klasyfikacji Deveya) pozwalają na swobodne poruszanie się po nich także nowicjuszom. Z kolei LII jest adnotowanym spisem ponad 6400 internetowych adresów w układzie przedmiotowym, selekcjonowanych i sprawdzonych przez bibliotekarzy, co gwarantuje wiarygodność i niezawodność źródeł, do których trafiamy. Znakomitym ułatwieniem w tych przewodnikach są obszerne adnotacje (indeksowane) przy każdym z adresów. Tak jak w przypadku innych katalogów internetowych, historia LII rozpoczęła się w 1990 r. od "ulubionych" pracownika informacji Biblioteki Publicznej w Berkeley. Dziś to już wspierany grantami program, obejmujący nie tylko udoskonalenia techniczne systemu, ale i szkolenia, podręczniki, warsztaty dla bibliotekarzy tworzących LII. Możliwość przeszukiwania wg 5 kryteriów, czytelny układ hierarchiczny, znakomicie ułatwiają odnalezienie interesujących nas źródeł. Adresy dotyczące najwęższego tematu nie są szeregowane formalnie, lecz w wartościujących je grupach: Best of..., Directories, Databases, Specific Resources. Jedynym progiem w powszechnym korzystaniu z tych portali w naszych bibliotekach jest chyba język angielski i niewielka liczba uwzględnionych źródeł polskich, co dziwić raczej nie powinno. Potrzeba gromadzenia i porządkowania elektronicznych źródeł informacyjnych wzrasta w bibliotekach wraz z rozwojem możliwości sprawnego i szybkiego dostępu do Internetu. Od chwili pojawienia się możliwości szybszego (niż przez TP S.A.) połączenia z Internetem w Dziale Informacji i Bibliografii WiMBP im. J.Piłsudskiego w Łodzi, zdecydowaliśmy o innym prezentowaniu na ekranie przydatnych nam na co dzień adresów. Najlepszą formułą okazała się być osobna strona WWW Działu Informacji - mały biblioteczny "portal", w którym w sposób uporządkowany (choć jeszcze niedoskonały i ciągle modyfikowany) pomieściliśmy kilkaset linków, ubierając wszystko w skromną, ale chyba interesującą szatę graficzną, co też nie jest bez znaczenia dla użytkowników (www.wimbp.lodz.pl/informacja). Nie jest to oczywiście samodzielny program porządkujący i przeszukujący, lecz raczej uporządkowana książka adresowa i nazywanie go "portalem" jest raczej wskazówką na przyszłość niż aktualną oceną. Głównym celem było uproszczenie drogi dotarcia do internetowych źródeł pracownikom informacji, ale także i czytelnikom. Dziś stworzenie takiej strony, jak wiadomo, nie jest żadnym problemem i nie trzeba szukać specjalistów do jej wykonania, a co najważniejsze - do jej utrzymywania, tzn. niemal codziennej aktualizacji. Najlepszym rozwiązaniem jest umieszczenie jej jako strony towarzyszącej stronie głównej biblioteki, z bezpośrednim do niej linkiem. Równie dobrze jednak strona może egzystować samodzielnie posadowiona na jakimś serwerze - ważna jest bowiem powszechna dostępność do niej. Dla mniejszych bibliotek publicznych czy szkolnych, które mogą korzystać już z Internetu, ale poruszanie się po nim jest jeszcze dla nich problemem, strona taka jest najzwyklejszą pomocą metodyczną w pracy informacyjnej. Możliwość "ściągnięcia" skompresowanego pliku pozwala na zainstalowanie w każdej chwili zaktualizowanej wersji strony, co umożliwia spokojne zapoznanie się z jej budową i zawartością off-line, by nie tracić czasu przy połączeniu on-line. Wszak przy łączach TP S.A. może to być nie lada uszczerbkiem w budżecie biblioteki. Taki kontakt z użytkowników z naszym katalogiem zachęca ich także do współuczestniczenia w tworzeniu go, bowiem pocztą elektroniczną można zgłosić propozycje innych wartościowych adresów, albo też przesłać uwagi o tego typu stronie WWW. W naszym "portalu" umieściliśmy przede wszystkim linki do najważniejszych wyszukiwarek i portali, z których - jak uczy doświadczenie - korzystamy najczęściej, łącznie z wyszukiwarkami plików FTP oraz adresów pocztowych. Wydzieloną grupę tworzą różnego rodzaju instytucje i organizacje zebrane pod nieco szerszymi hasłami, jak radio i tv, edukacja. Pierwszoplanowe miejsce zajmują biblioteki (z bezpośrednimi linkami do stron WWW oraz do bibliotecznych katalogów i baz), księgarnie, wydawcy. Osobną grupę stanowią czasopisma, encyklopedie i słowniki oraz normy i patenty. Tu znajdziemy linki do źródeł, których wartość trudno przecenić, od Encyklopedii Britannica do encyklopedii dziedzinowych, polskich i obcych, od słowników językowych po słowniki narodowe. Obok kilkudziesięciu tytułów polskich czasopism, których elektroniczne wersje są już dostępne w Internecie, dotrzemy do wielu tytułów z całego świata - a takie witryny jak Prasa Media, IT (Internet Technologies Polska), NewJour czy Lange and Springer otwierają nam drogę do kolejnych. Możliwość skorzystania zarówno z najświeższych wydań gazet jak i z archiwum (często bezpłatnie), a także otrzymania pełnych tekstów artykułów, to kusząca oferta dla służb informacyjnych, a przede wszystkim dla czytelników. Osobną grupą zbiorów linków, jaką proponujemy, to różne dziedziny - administracja, astronomia, gospodarka (reformy), film, historia, literatura, medycyna, muzyka, prawo, religia, środowisko. W każdej z nich znajdujemy adresy baz, których przydatność sprawdziła się już w naszej codziennej praktyce. W dziale literatura znajdujemy np. jedyną w swoim rodzaju bazę książek i czasopism z "drugiego obiegu", z lat1976-1989, bibliografię tworzoną przez prywatnego kolekcjonera z godną podziwu aptekarską dokładnością. Tu znajdziemy także wirtualne biblioteki tekstów literatury pięknej. W działach prawo i gospodarka zgromadzono wiele baz prawniczych (w tym pełnotekstowe zbiory praw) i ekonomicznych, bardzo przydatnych w pracy naszej Czytelni Prawniczo-Ekonomicznej i informacji biznesowej. Dotarcie z różnych działów do wielu adresów umożliwiają linki z różnych miejsc, np. do księgarni dotrzemy nie tylko z działu księgarnie, ale też z poddziału zakupy w dziale gospodarka. Te swego rodzaju odsyłacze są w trakcie tworzenia. Ze względu na łatwość wyszukania w Internecie wszystkich źródeł dotyczących konkretnej osoby, zrezygnowaliśmy z haseł osobowych, wyjątkiem będą wybitni łodzianie. Osobnym działem, do którego rozpoczęliśmy gromadzenie źródeł jest Łódź i region łódzki. Znajdą się tu adresy wszystkich dziedzin dotyczących życia miasta i regionu. Wydzielona na razie jest Nagroda Nobla, z czasem wchłoną ją nagrody. Pomimo przejrzystości układu całej strony jawi się potrzeba zamieszczania krótkich adnotacji, charakteryzujących zawartość danego działu, poddziału, a także zbioru linków, co będzie kolejnym etapem naszych prac. Zapytać można, czy w sytuacji, gdy każda z bibliotek tworzy zbiory linków na swojej stronie, jest sens tworzenia kolejnych zbiorów, a także wydzielania linków bezpośrednich do konkretnej instytucji czy tytułu czasopisma. Odpowiedź wydaje się prosta. Pracując w określonym środowisku, realizujemy jego potrzeby informacyjne. Dlatego, tak jak indywidualnie budujemy strukturę naszych zbiorów i tradycyjny warsztat informacyjny, by te potrzeby zaspokoić, tak i pomoc bibliotekarza w wykorzystaniu internetowych zasobów wydaje się na razie niezbędna. Być może kiedyś umiejętność nawigacji po Internecie stanie się w czytelniczym i bibliotekarskim świecie na tyle powszechną, że budowanie takich katalogów stanie się niepotrzebne. Jednak to sprawa przyszłości, być może niedalekiej. Tymczasem, jak wynika z obserwacji, nawet użytkownik, dla którego, jakby się mogło wydawać, Internet nie ma tajemnic, woli szczegółowe wskazówki niż tylko samą wyszukiwarkę. Nie tylko czytelnik, bibliotekarz także. Warto zatem sobie i czytelnikowi pomóc, zanim doczekamy się wyspecjalizowanych polskich portali bibliotecznych budowanych według najlepszych wzorców.3) Doświadczenia prawie 2 lat istnienia naszej strony , pomimo przejściowych kłopotów technicznych, potwierdzają słuszność konstruowania takiej pomocy metodycznej dla czytelników i dla bibliotekarzy.
1) Dobrowolski Z., Franke J., W labiryncie Internetu. Warszawa 2000
2) Analizę portali polskich bibliotek przedstawili na VI Międzynarodowej Konferencji Naukowej "Ocena jakości: edukacja, biblioteki, usługi informacyjne" (Kraków 5-6.06.2000) Dominika Czyżak Co kryją biblioteczne portale? - próba oceny stron WWW i Remigiusz Sapa Ocena jakości serwisów WWW [Inf. Na podst. EBIB 2000 nr 6]
3) Zob. Nahotko Marek: Metadane. EBIB 2000 nr 6
Do góry | |