Nr 7/2003 (47), Społeczeństwo informacyjne - co i jak budujemy?. Badania, teorie, wizje | |
Małgorzata Góralska
| |||
Wyodrębnianie z zasobów Internetu dokumentów elektronicznych, wobec których można by było zastosować określenie książka przysparza wiele różnych problemów. Po pierwsze, sam termin książka jest pojęciem "otwartym", które wymyka się jednoznacznej definicji.[1] Po drugie - w momencie gdy określenie to chcemy sprecyzować (na przykład poprzez hasło książka elektroniczna lub e-książka) problemy definicyjne stają się jeszcze głębsze. Różne istniejące definicje książki elektronicznej wskazują albo na upodobnienie sprzętu komputerowego do materialnych właściwości tradycyjnej książki (zazwyczaj chodzi tu o tzw. e-booki), albo pomijając formę fizyczną, wskazują na tekst jako ten element, który decyduje o przynależności książek elektronicznych do tradycyjnej komunikacji piśmienniczej. Trzeci czynnik, który decyduje o problemach definicyjnych i typologicznych, to sama specyfika Internetu. Jest to bardzo demokratyczny środek przekazu. Każdy może umieścić w nim i rozpowszechniać dowolne treści, bez konieczności powoływania się na istniejące autorytety czy konwencje. Skrajny przykład tego typu prawidłowości stanowią niekiedy różnego rodzaju komentarze internautów, w których wypowiedzi (sporządzane często pod wpływem emocji) odchodzą od obowiązujących w języku polskim zasad ortograficznych, gramatycznych czy stylistycznych. Stąd też, dowolny komunikat tekstowy umieszczony w Internecie może zostać nazwany przez autora książką (lub też w ten sposób zindeksowany). Próbując zatem opisać zjawisko książek elektronicznych w Internecie niezbędne wydaje się podanie odpowiedniej terminologii oraz wyróżnienie podstawowego zestawu elementów, który umożliwiałby ich identyfikację.[2] Jak już wspomniano powyżej, pojęcie książki elektronicznej definiowane jest obecnie na różne sposoby. Rozpatrując zjawisko książek w Internecie śmiało możemy pominąć te definicje, które nawiązują do urządzeń funkcjonujących na zasadach książki tradycyjnej poprzez odwołanie do jej fizycznych właściwości (takich jak: niewielkie rozmiary, portatybilność itd.). Książka elektroniczna w Internecie będzie oznaczała zatem przekaz przetwarzany przy użyciu technologii komputerowej, wyświetlany na ekranie monitora oraz upodobniony w węższym lub szerszym zakresie do tego, który jest charakterystyczny dla drukowanych publikacji. Jednak książka w formie elektronicznej dostępna jest nie tylko poprzez sieć, lecz również na dyskach optycznych (rzadziej na dyskietkach). Stąd też, ze względu na specyfikę dostępu, właściwszym określeniem wydaje się tutaj książka on-line. Tego typu rozróżnienie uzasadniają również zasoby samego Internetu. Wpisanie w dowolnej wyszukiwarce hasła książka elektroniczna zazwyczaj przynosi satysfakcjonującą liczbę odnalezionych stron WWW. Bliższe oględziny zaproponowanych adresów przynoszą jednak następujące efekty: większość stron zawiera artykuły opisujące zjawisko elektronicznych książek, a nie same utwory. Elektroniczne książki sieciowe precyzowane są zatem jako książki on-line. W tym miejscu wypada zauważyć, że termin ten występuje również w wersjach: książka online oraz książka on line. Różnice w pisowni wynikają najczęściej ze sposobu zapisu określenia on-line, które w brytyjskich słownikach językowych podawane jest w formie on-line i on line, natomiast w amerykańskich częściej występuje online i on-line. Ze względu na fakt, że forma on-line jest bardziej uniwersalna i jeszcze wciąż popularniejsza, w tym artykule stosowany będzie termin książka on-line dla określenia książki dostępnej poprzez Internet. Być może najlepszym rozwiązaniem tego dylematu byłoby upowszechnienie innej nazwy: książka internetowa. Kolejnym zagadnieniem, które wiąże się z problematyką książek on-line jest wyróżnienie kryteriów, na podstawie których możliwe będzie wyodrębnienie ich zbioru oraz określenie poszczególnych typów. Działanie to, przynajmniej z bibliologicznego punktu widzenia, nie może się obyć bez odwołania do konstytutywnych elementów tradycyjnej książki drukowanej. Takim fundamentalnym elementem jest niewątpliwie zawartość treściowa, materialnie wyobrażona w postaci zapisu graficznego (graficznego zapisu językowego oraz zapisu obrazowego). Za kolejny podstawowy składnik, charakterystyczny dla książek, można uznać właściwości konstrukcyjne komunikatu tekstowego, czyli rozplanowanie tekstu w przestrzeni książki. Następnym elementem, wynikającym z materialnych właściwości książki, jest jej postać kodeksu. Tekst dziełaChociaż w przypadku książki możemy mówić o zapisie graficznym (ponieważ w książce występuje zarówno zapis językowy, jak i obrazowy), niewątpliwie to właśnie komunikat tekstowy jest tym czynnikiem, który jednoznacznie wskazuje na powinowactwo książek drukowanych i elektronicznych. Jeśli zatem sięgaliśmy dotychczas do tekstu "Pana Tadeusza" Adama Mickiewicza w książce drukowanej, teraz powinniśmy mieć również możliwość odnalezienia takiego dzieła w Internecie. Nawet pobieżne poszukiwania ujawniają całkiem pokaźną kolekcję sieciowej wersji tego utworu:[3]
Fakt, że "Pan Tadeusz" stanowi fundamentalne dzieło literatury polskiej pozwala przypuszczać, że podobna różnorodność odnosi się również do innych lektur z kanonu rodzimej i światowej klasyki literatury. Na przykład, tekst "Małego księcia" Antoine'a de Saint-Exupery'ego również doczekał się kilku różnych prezentacji:
Poszukując konkretnego dzieła literackiego, czy też zestawu lektur bardzo szybko przekonujemy się, że do dyspozycji mamy całe zbiory elektronicznych tekstów:
Udostępnianie w Internecie dzieł klasyków literatury polskiej i obcej nie stanowi obecnie sytuacji wyjątkowej. Inaczej rzecz się przedstawia jeśli chodzi o utwory pisarzy współczesnych. I nie jest to bynajmniej kwestia niewolniczego przywiązania twórców do tradycyjnej kultury druku. Wręcz przeciwnie - wielu autorów dostrzega i docenia możliwości rozpowszechniania swojej twórczości drogą elektroniczną wśród szerokiej społeczności internetowej. O niewielkim udziale uznanych pisarzy w Internecie decydują raczej względy praktyczne. Tradycyjny system książki drukowanej stwarza bowiem, jak dotychczas, najlepsze możliwości uzyskania przez autora gratyfikacji finansowej za jego pracę.[4] Wśród polskich pisarzy prekursorką w dziedzinie udostępniania swoich utworów poprzez sieć była niewątpliwie Olga Tokarczuk. Pod koniec sierpnia 2000 roku wydawnictwo Bertelsmann zaprezentowało w Internecie jej powieść "Dom dzienny, dom nocny". Wcześniej publikacja ta, wydana pierwotnie w formie drukowanej, rozprowadzana była wśród członków klubu "Świat Książki". Strona z powieścią funkcjonowała przez dwa miesiące.[5] W kwietniu 2001 roku zakończyła się pierwsza część projektu (trwającego od października 2000) innej współczesnej pisarki Krystyny Kofty. "Krótka historia Iwony Tramp", ukazywała się w odcinkach na stronach firmy Easy Net. Projekt ten zakładał aktywne współuczestnictwo internautów w powstawaniu kolejnych części utworu, rozwijaniu poszczególnych wątków czy kształtowaniu postaci głównych bohaterów. W efekcie tej współpracy powstała powieść opublikowana przez wydawnictwo WAB we wrześniu 2001 roku. O swoich doświadczeniach związanych z tym projektem pisarka wypowiada się następująco: "dostałam wiele ciekawych maili, trochę wykorzystałam, ale muszę stwierdzić, że kultura literackiego pisania, jest śladowa w tym środowisku. Może nie trafiłam na jakiś klub zainteresowanych pisaniem, ale pomysły moich internautów często sprowadzały się do kina klasy B, albo jeszcze gorzej, zabili go i uciekł".[6] Z kolei w czerwcu 2001 roku w numerze 2304 (26/2001) swoją akcję grupowego tworzenia tekstu rozpoczęła "Polityka". Moderatorem projektu był tym razem Jerzy Pilch. Pisarz udostępnił początek tekstu, pt. "Rok bez siedmiu minut" - dalej inicjatywa należała do internautów. Z pierwszych wypowiedzi Pilcha zamieszczonych w komentarzach możemy się dowiedzieć, że odzew społeczności internetowej na tę akcję był ogromny: "Właściwie od samego początku miałem złe przeczucia, ale nie przypuszczałem, że sytuacja przerośnie mnie tak druzgocąco i zarazem tak zachwycająco. Po prostu: liczba nadesłanych dalszych ciągów naszej wakacyjnej opowieści przerosła - jak to się mówi - wszelkie oczekiwania."[7] Chociaż efektem współpracy znanego pisarza i amatorów miała być jedna powieść, sama lektura stron internetowych poświęconych temu projektowi powoduje, że mamy wrażenie obcowania nie tyle z pojedynczym utworem, co raczej z czymś w rodzaju metatekstu. Na stronach tych znajduje się bowiem początek powieści (zaproponowany przez Jerzego Pilcha), teksty pisane przez różnych autorów należące do różnych wątków (czasem wymienionych z nazwiska, czasem jest to "autor zbiorowy"), komentarze moderatora, i komentarze internautów do komentarzy moderatora. Początek całej akcji dostępny jest w Internecie pod adresem: http://czytelnia.onet.pl/2,1047570,rozne.html. Innym współczesnym pisarzem, który podjął się roli moderatora internetowego opowiadania, pt. "Martyna" jest Janusz Leon Wiśniewski (autor m.in. "S@motności w sieci"). Informacje na temat tego utworu znajdują się na stronach serwisu studenckiego Korba.pl pod adresem: http://www.martyna.korba.pl/. Z kolei ze strony Janusza Leona Wiśniewskiego (http://www.wisniewski.net/) dowiadujemy się, że "Martyna" ukaże się w wydaniu książkowym nakładem wydawnictwa KORBA.PL w pierwszym półroczu 2003 roku, a także poznajemy ostateczne nazwiska autorów (Mariusz Makowski, Renata Palka-Smagorzewska, Janusz Leon Wiśniewski). Powieści, które powstają w wyniku takiego zbiorowego wysiłku często określane są jako książki interaktywne. Ich powstanie wiąże się bowiem z pewnym stałym schematem. Najpierw w Internecie pojawia się początek opowieści - ciąg dalszy zależy od aktywności i umiejętności internautów. Wraz z rozwojem takiego projektu stają się oni czytelnikami-autorami, którzy zgodnie z własnymi pomysłami rozwijają dalej tę historię. Oczywiście nie wszystkie pomysły internautów mogą pasować do tej opowieści, nie wszystkie również spełniają określone kryteria językowe, stylistyczne, gramatyczne itd. Stąd też nadzór nad całością projektu sprawuje zazwyczaj jedna osoba, określana jako moderator. Moderatorem może być ktoś z praktyką pisarską (czyli np. znany pisarz), ale nie jest to warunek sine qua non, aby taki projekt mógł być realizowany.[8] Wypada jednak zauważyć, że obecność w Internecie Olgi Tokarczuk, Krystyny Kofty, Jerzego Pilcha czy Janusza Leona Wiśniewskiego nie stanowi w chwili obecnej źródła przeogromnej rzeki zalewającej sieć literaturą publikowaną przez najpoczytniejszych pisarzy. Jest to ledwie strumyczek, który jeśli nie nastąpią zmiany w kwestii honorariów autorskich i "papierowej" orientacji większości czytelników, raczej wyschnie. Innymi słowy: współcześni pisarze są często obecni w Internecie, ale ich dzieła raczej tylko we fragmentach, które dostępne są na stronach wydawnictw, serwisów informacyjnych poświęconych literaturze czy twórczości poszczególnych autorów. W przypadku takich projektów, jak "Krótka historia Iwony Tramp" czy "Martyna" wzajemne relacje pomiędzy tekstem internetowym a drukowanym były ściśle określone. Utwór najpierw powstawał na stronach WWW, aby w ostatecznym rozrachunku można go było opublikować jako druk. Tymczasem niektórzy wydawcy stosują zabieg, który ma na celu odwzorowanie tej sytuacji. Przykład mogą tu stanowić książki Małgorzaty Budzyńskiej wydane przez Bertelsmann Media "Świat Książki" i rozpowszechniane według stałego schematu. Najpierw w Internecie powstaje na bieżąco aktualizowana strona "niby" pamiętnika nastolatki (wszystkie teksty dostępne są ze strony: http://makota.com.pl/). Wkrótce po premierze strony WWW (i wzbudzeniu zainteresowania potencjalnych czytelników) pojawia się w księgarniach drukowana publikacja. Oczywiście internetowy tekst "blogu" nie jest pełnym utworem ukazującym się później w formie drukowanej. Jednak strona WWW zapewnia inne możliwości, np. stałą komunikację autorki z czytelnikami. Cykl książek "Ala Makota" ("Notatnik sfrustrowanej nastolatki". Tom 1 i 2. Warszawa, 2000; "Zakochana". Tom 1. Warszawa, 2002) oraz "Chłopakom, których kiedyś kochałam..." (Warszawa, 2001) jest zatem przykładem bardzo silnych związków pomiędzy publikacjami internetowymi i drukowanymi. Stwierdzając, że Internet stanowi potężne narzędzie promocji książek dla uznanych twórców, nie sposób nie wspomnieć, że sieć ta jest równocześnie medium, które wielu internautów uważa za doskonały sposób wypromowania samych siebie. Jest to dla nich często jedyna możliwość wystąpienia w roli pisarzy w świecie literatury, nie tylko, ale przede wszystkim drukowanej. W Internecie istnieje wiele możliwości upowszechnienia własnych utworów. Można tam odnaleźć zarówno specjalne miejsca przeznaczone do publikowania osobistej twórczości, jak i pomoc techniczną przy opracowywaniu stron WWW. Zadaniem sieciowego pisarza jest więc często "jedynie" stworzenie takiego tekstu, który zachwyci internautów, lub też zachęci odpowiednie instytucje do wydania go drukiem. Takie otwarte na inicjatywy internautów strony oferują niektóre portale, jak np. "Republika. Portal społeczności internetowych" (na stronach Onetu). W katalogu Republiki, w dziale "Kultura i Sztuka - Literatura" znajduje się wiele stron oferujących twórczość własną autorów (http://katalog.republika.pl/kultura/literatura/index.html). Inne zbiory stron domowych nawiązujących do osobistych doświadczeń pisarskich internautów odnaleźć można w Interii i Wirtualnej Polsce:
Autorzy sygnalizują gotowość do opublikowania drukiem swoich utworów na różne sposoby: Krzysztof Przybylski prezentuje fragmenty thrillera kryminalnego, pt. "Otchłań", a dokładniej 19 fragmentów "jeszcze niewydanej książki" (http://www.republika.pl/przybylski_k/). Wiesław Pasławski, który w "540 dniach w armii" opowiada (na podstawie osobistych doświadczeń) historię odbywania zasadniczej służby wojskowej, wyraża nadzieję, że jego książka "kiedyś ukaże się drukiem" (http://www.e-ksiazka.it.pl/). W niektórych przypadkach twórcy sprawdzają nie tylko stopień zainteresowania wydawców, lecz również potencjalnych sieciowych czytelników. Artur Kamiński oferując początek swojej książki on-line na łamach magazynu "Bana" pt. "Internetowa cela" uzależnia publikację całości od samych odbiorców: "Teraz jednak poprzez przedstawiony fragment, właściwie kilka pierwszych rozdziałów chcielibyśmy, właściwie to ja bym chciał poznać Waszą opinię na temat,: "Czy chciałabym (chciałbym) dowiedzieć się, jak dalej potoczą się losy Iwony? [...] Ta swoista ankieta [...] pozwoli podjąć decyzję, czy "Internetowa cela" pojawi się w całości w Banie online, czy też nie".[9] Wzbudzanie zainteresowania jak największej liczby czytelników za pomocą różnych zabiegów to tendencja, która być może stanie się wyróżnikiem książek on-line. Ciekawą i oryginalną propozycję pod tym względem stanowi niewątpliwie utwór "Borsuk Karol" (http://borsukkarol.w.interia.pl/index.html). Książka ta, to rymowana bajka składająca się z 20 rozdziałów. Aby móc przeczytać kolejny rozdział trzeba otworzyć bramę - a brama jest otwierana w momencie, kiedy pojawi się przed nią odpowiednia liczba gości (I brama-czterech, II brama-ośmiu, III brama-piętnastu itd.) Zdarzają się również autorzy, którzy chcą pozostać pisarzami internetowymi. Taką postawę reprezentuje Janusz Szklarzewicz, który oferuje w sieci fragment swojej książki s-f, pt. "Brama" (http://strony.wp.pl/wp/szklarzewicz/). Autor wychodzi z założenia, że upowszechnienie jej przez łącza elektroniczne jest dużo korzystniejsze, zarówno dla niego, jak i czytelników, ze względu na niższe koszty. Nie jest to jednak inicjatywa całkiem darmowa, ponieważ na stronie dostępny jest tylko początek opowieści, natomiast pełny tekst można uzyskać "pocztą e-mail dopiero po uiszczeniu opłaty". Jednak gdy autor jest sam sobie wydawcą, edytorem i dystrybutorem rodzą się różnego rodzaju problemy: "Zaznaczam, że książka ma pewne wady jeśli chodzi o język czy błędy literowe. Ze względu na ilość tekstu, trudno jest mi je poprawiać przy każdorazowym zauważeniu. Korygowane są one co pewien okres czasu, proszę więc o cierpliwość [...] Przepraszam jednocześnie za ubogą, w chwili obecnej, szatę graficzną, ale dopiero uczę się tworzyć strony www. W miarę upływu czasu będzie ona coraz bogatsza".[10] Niekiedy wkład pracy własnej autora obejmuje nie tylko napisanie tekstu i umieszczenie go na stronach WWW. Czasem twórcza aktywność rozciąga się również na ilustracje. Ciekawym przykładem tego typu działalności mogą być strony Janusza Kubskiego zawierające jego "swojską" powieść fantasy zatytułowaną "Wilczy Pasterz", wraz z rysunkami autora (http://kubski.intertop.pl/). Wymienione powyżej literackie przykłady książek on-line pozwalają na wysnucie w tym momencie kilku wniosków. Po pierwsze, biorąc pod uwagę wzajemne relacje pomiędzy książką drukowaną a jej sieciową odpowiedniczką, w większości przypadków Internet funkcjonuje jako przystanek pośredni w drodze tekstu od autora do czytelnika. Często książka w sieci znajduje się tylko chwilowo - czasem przed ukazaniem się drukowanej publikacji, ale niekiedy również później. Po drugie, Internet jest dogodnym miejscem promocji dla pisarzy, którym trudno przebić się ze swoją ofertą przez zasady obowiązujące na rynku tradycyjnej książki drukowanej. Po trzecie, wreszcie, dla uznanych pisarzy sieć jest raczej polem dla literackich eksperymentów. Stąd też wydaje się, że Internet staje się nie tyle medium docelowym tekstów literatury pięknej, co raczej kolejnym elementem tradycyjnej kultury druku. Konstrukcja utworuNajbardziej charakterystyczna dla tradycyjnej kultury druku konstrukcja komunikatu tekstowego polega na jego liniowym (czy też linearnym) przedstawieniu. I chociaż technologia komputerowa stwarza nowe możliwości prezentacji zawartości treściowej dzieła (system hipertekstu), tekst linearny jest w dalszym ciągu obecny w Internecie. Przykładami tego typu rozwiązań będą teksty literatury klasycznej prezentowane w formie elektronicznej oraz utwory nawiązujące do tradycyjnych gatunków literackich (np. powieść internetowa). Charakterystycznym przykładem linearnych utworów są tzw. blogi (internetowe pamiętniki). Jest to specyficzna forma książki ponieważ charakteryzuje ją otwartość tekstu (w momencie publikacji na stronach WWW nie ma całości dzieła). Dziennik taki prowadzony jest na bieżąco w Internecie, stąd trudno przewidzieć jak będzie wyglądała całość. Blogi stanowią szczególne zjawisko w skali Internetu i nie sposób nie zauważyć, że reprezentują bardzo różne wartości literackie jako teksty przeznaczone do powszechnego udostępnienia. W sieci znajdują się wręcz całe strony zarezerwowane dla blogowiczów (np.: http://www.blog.pl/). Jednak niektóre z nich zmieniają status - z bieżących notatników rejestrujących osobiste wydarzenia stają się drukowanymi książkami. Tak stało się między innymi z popularnym blogiem Jacka Pałki "Przygody pana Bazylka" opublikowanym przez wydawnictwo "Spis treści" (blog dostępny jest pod adresem: http://www.badmofuker.blog.pl/). Z kolei wydawnictwo "Akapit press" ogłosiło konkurs na najlepszy internetowy pamiętnik, w którym główną nagrodą jest jego wydanie drukiem (http://www.akapit-press.com.pl/). Hipertekstowy system prezentowania komunikatu tekstowego może sprawiać trudności czytelnikom przyzwyczajonym do tradycyjnych książek, nie sposób jednak nie docenić jego możliwości wszędzie tam, gdzie poszczególne fragmenty informacji łączą się ze sobą na różne (nie zawsze liniowe) sposoby. Wśród książek, których zawartość może zostać zaprezentowana w oparciu o hipertekst znajdą się z pewnością podręczniki, encyklopedie, słowniki itd. Jednak wykorzystanie tego samego mechanizmu do tekstów literatury pięknej nie wzbudza jeszcze masowego zainteresowania autorów. Jednym z nielicznych przykładów tego typu eksperymentów literackich jest "Koniec świata według Emeryka" Radosława Nowakowskiego (http://www.wici.kielce.pl/emeryk/tytul.htm), twórcy o szerokich zainteresowaniach, w których mieści się m. in. wydawanie "książek artystycznych". Zresztą pojawiające się w tym hipertekście hasło "hasa rapasa" stanowi nawiązanie do unikatowej książki autora pod tytułem: "Hasa Rapasa - opis spektaklu niemożliwego", której wersja z 2001 roku jest "utrójkątowiona". Chociaż autor pisze, że jest to "hasarapasańska opowieść hipertekstowa"[11] trudno jest przedstawić ją w tradycyjny "liniowy" sposób. Można natomiast wyróżnić w niej kilka wątków. Mamy więc motyw końca świata. Kwestię "pewnego tajemniczego zaklęcia które sprawiło że p-papier został w końcu wyparty przez e-papier."[12] Opis upalnego czerwcowego dnia z perspektywy różnych postaci (obiektów, zwierząt i roślin), w relacjach których da się wyczuć oczekiwanie na koniec (w różnych znaczeniach). Poszczególne strony charakteryzują wzajemne związki pomiędzy zawartością treściową a wyglądem graficznym. Wizualnie strony nawiązują do kształtu cytryny, lotu muchy czy płynącej rzeki. Treściowo do rozkładu: monologi usychającej winorośli, rozpadającej się szopy i domu. "Koniec świata Emeryka" stanowi niewątpliwie odejście od tradycyjnej książki drukowanej nie tylko w sferze materialnej, lecz również konstrukcji komunikatu tekstowego. Publikacje tego typu określane są jako powieści hipertekstowe (z jęz. ang. hypertext fiction) i stanowią elektroniczną alternatywę dla "linearnej" literatury drukowanej.[13] Jednak sięgając do książki czytelnik nie zawsze oczekuje wrażeń intelektualnych czy estetycznych płynących z przyjemności obcowania z tekstem literackim - często poszukuje w niej konkretnych informacji, które mogą wzbogacić zasób jego wiedzy. I chociaż problem, czy czytanie powieści z ekranu monitora komputerowego może zastąpić lekturę tradycyjnej książki, w dalszym ciągu wzbudza skrajne emocje, w przypadku tekstów o charakterze informacyjnym wątpliwości tego typu podziela coraz mniej odbiorców. Jest to sytuacja, o której pisał, m.in. Umberto Eco: "Są dwa rodzaje książek, te, do których się zagląda, i te, które się czyta. Nie ulega wątpliwości, że nowe techniki wyeliminują wiele książek pierwszej kategorii. [...] Nowe techniki pozwolą pozbyć się z półek podręczników gramatyki, słowników, być może atlasów, tomów z zestawami chronologicznymi lub bibliograficznymi."[14] Funkcjonowanie podręczników w ramach takiego medium, jakim jest Internet, ma swoje głębokie uzasadnienie. Po pierwsze, sieć stwarza możliwość szybkiej aktualizacji treści. Po drugie, niweluje barierę fizycznej odległości czytelnika od książki oraz liczby potencjalnych użytkowników, którzy mogą równocześnie korzystać z tego samego tekstu. Po trzecie, system hipertekstu pozwala na takie przedstawienie komunikatu tekstowego, które będzie odzwierciedlało różne procesy myślowe towarzyszące poszukiwaniu i przyswajaniu wiedzy przez odbiorcę. Oczywiście cechy te realizowane są w internetowych podręcznikach w różnym stopniu. Pełne wykorzystanie możliwości hipertekstowego systemu przetwarzania wiedzy leży niewątpliwie u podstaw "Wirtualnej historii książki i bibliotek" autorstwa Stanisława Skórki (http://www.wsp.krakow.pl/whk/). Podręcznik ten ma charakter wortalu - dynamicznego, na bieżąco aktualizowanego i rozwijanego serwisu, który poświęcony jest dziejom książki, bibliotek, pisma, opraw i zdobnictwa (od najstarszych zabytków piśmiennictwa do momentu wynalezienia druku, tj. około 1440 roku). Tekst został podporządkowany następującym działom podstawowym: książki, pismo, biblioteki, źródła i biografie. Całość stanowi system hipertekstowy, stąd też poszczególne działy "Wirtualnej historii książki i bibliotek" nie pozostają odrębnymi i zamkniętymi częściami, lecz tworzą strukturę wzajemnych powiązań. Ponadto, aby dotrzeć bezpośrednio do interesujących nas zagadnień, możemy skorzystać z umieszczonych w różnych miejscach wyszukiwarek. Poprzez dział "Ciekawe miejsca w Internecie związane z dziejami książki rękopiśmiennej, pisma i bibliotek" podręcznik ten umożliwia poszerzenie wiedzy o informacje znajdujące się na innych stronach WWW. Z kolei stały kontakt z użytkownikami zapewnia "Księga gości". Inną prezentację komunikatu tekstowego zastosowano w książce "Internet. Podręcznik dla początkującego Internauty" Elwiry Śliwińskiej (http://www.interklasa.pl/portal/dokumenty/iki/index.html). Spis treści dostępny jest przez cały czas pracy z podręcznikiem w lewym oknie, w prawym widoczny jest tekst odpowiedniego rozdziału. Niektóre tematy pokazują się w osobnych oknach. Podręcznik ten jest również aktualizowany. Bibliografia on-line łączy tę książkę z innymi dokumentami tego typu. Publikacją, która w największym stopniu przypomina drukowany podręcznik są "Podstawy typografii" Roberta Chwałowskiego (http://www.typografia.ogme.pl/). Zawartość treściowa poszczególnych rozdziałów ukazuje się na kolejnych stronach. Tekst tego podręcznika stanowi zamkniętą całość (na stronie nie ma mowy o aktualizacji). Publikacje typu encyklopedycznego czy słownikowego w jeszcze większym stopniu odchodzą od wzorca czytelniczego, który obowiązuje przy percepcji tekstów literackich. Liniowy schemat lektury powieści, opowiadania czy noweli rzadko kiedy jest stosowany w przypadku informatorów. Czytelnik encyklopedii, słowników i leksykonów raczej nie przyswaja tekstu w całości, ale odwołuje się do tych jego fragmentów, które go w danym momencie interesują. Publikacje te nie są z pewnością lekturą do "jednorazowego skonsumowania" lecz pomocą, która ma służyć przez lata (a właściwie do czasu jej dezaktualizacji). Oprócz merytorycznej zawartości treściowej niezwykle istotną kwestią w przypadku tych książek jest sama organizacja komunikatu tekstowego, która musi zapewniać łatwy dostęp do poszukiwanych informacji. Niewątpliwą zaletą internetowych informatorów jest możliwość szybkiej aktualizacji informacji w nich zawartych, jednak fakt ten trudno uznać za jedyną różnicę pomiędzy drukowanymi a elektronicznymi publikacjami tego typu. W przypadku internetowych kompendiów wiedzy można zauważyć dwie charakterystyczne tendencje, wyznaczające wzajemne zależności pomiędzy wydawnictwami drukowanymi i ich elektronicznymi odpowiednikami. Z jednej strony mamy odwzorowanie tekstu i schematu konstrukcyjnego tradycyjnych informatorów, z drugiej zaś odejście od nich na rzecz mechanizmów charakterystycznych dla komputerowego gromadzenia i przetwarzania wiedzy. Możliwości takie, jak indeksowanie pełnotekstowe, działy w rodzaju: "hasło dnia", wskazujące na codzienną aktualizację encyklopedii, a także widoczne na stronach banery reklamowe upodabniają elektroniczne encyklopedie do serwisów informacyjnych i internetowych wyszukiwarek, w których indeksowane są nie tyle "abstrakcyjne" zasoby Internetu, co istniejący, określony zbiór informacji tekstowej. Stąd też internetowe encyklopedie często określane są jako serwisy encyklopedyczne. Encyklopedie elektroniczne nie wprowadziły rewolucyjnych zmian w konstrukcji samego hasła. Zachowano podstawowy podział na tytuł i tekst hasła, często podawane są również informacje o źródłach. Pomimo iż hasła są ze sobą połączone systemem automatycznych linków funkcjonują również tradycyjne odesłania typu "zobacz również". "Nowa encyklopedia powszechna PWN" (http://encyklopedia.pwn.pl/0_3.html) reprezentuje produkt nawiązujący do mechanizmów towarzyszących użytkowaniu tradycyjnych książek drukowanych. Co prawda, hasła uporządkowane alfabetycznie nie pokazują się na kolejno ponumerowanych stronach, ale encyklopedia PWN stwarza możliwości odwzorowania sytuacji czytelniczej towarzyszącej wyszukiwaniu i przyswajaniu informacji z tradycyjnych książek. Tak więc, na pierwszej stronie encyklopedii możemy wyświetlić hasła w kolejności alfabetycznej ("lista haseł"), możemy wybrać hasła wyselekcjonowane za pomocą odpowiedniego filtra ("tematy", "miejsca" lub "kategorie"), mamy do dyspozycji okno, które wyświetli nam "hasła zaczynające się na..." i wreszcie mamy okno wyszukiwarki. Stąd też korzystając z tej publikacji możemy użytkować ją tak, jak drukowane wydawnictwa (tzn. przeglądać alfabetyczny wykaz haseł w poszukiwaniu tych, które nas interesują, lub też wykorzystać system filtrów, który odpowiada indeksom zawartym w drukowanych informatorach). Z kolei wyszukiwanie, które jest możliwe do zrealizowania jedynie w elektronicznych publikacjach opiera się na tzw. indeksowaniu pełnotekstowym. Podobnie wszechstronnie zorganizowany tekst encyklopedii spotykamy w "Internautice" (http://encyklopedia.interia.pl/). W tej encyklopedii na pierwszej stronie mamy do dyspozycji: okno wyszukiwarki, możliwość wyświetlenia listy wszystkich haseł zaczynających się na poszczególne litery alfabetu oraz katalog z hasłami pogrupowanymi tematycznie. Ponadto osobno zostały wyróżnione następujące kategorie haseł: nazwiska, miejscowości, mapy oraz Polska. Dodatkowe informacje znajdujące się na tej stronie nie pozostawiają wątpliwości, że mamy do czynienia z dynamicznym, aktualizowanym serwisem encyklopedycznym. Punkty takie jak: "hasło na dziś", "najpopularniejsze hasła", "hasła dnia" czy "ankieta" nie występują w tradycyjnych publikacjach drukowanych. Stosowanie ich w encyklopediach on-line jest związane z oddziaływaniem struktury serwisów informacyjnych. Z kolei na stronie "Internetowej Encyklopedii PWN" w Wirtualnej Polsce (http://encyklopedia.wp.pl/) nie ma już katalogu czy listy haseł w kolejności alfabetycznej - jedynie okno wyszukiwarki. Ponadto integralną częścią tej strony jest kalendarium (podane jest również "hasło dnia" oraz jest możliwość "sprawdzenia się"). Na stronie głównej "Wielkiej Internetowej Encyklopedii Multimedialnej" (http://wiem.onet.pl/) zaproponowane zostały dwie edycje encyklopedii (2001 i 2003). W darmowej edycji 2001 do dyspozycji mamy jedynie okno wyszukiwarki. Ciekawym projektem, który wyróżnia się na tle innych przedsięwzięć encyklopedycznych w Internecie jest z pewnością "Wikipedia" (http://pl.wikipedia.org/wiki/Polska_Wikipedia). Encyklopedia ta stanowi odejście od publikacji drukowanych nie tylko pod względem formy, lecz również treści. Organizatorzy tego projektu piszą "Projekt Wikipedii ruszył w styczniu 2001. Celem jest napisanie wolnej, internetowej encyklopedii od zera."[15] W innym miejscu dowiadujemy się, że "Wikipedia" jest nie tylko encyklopedią, lecz również "społecznością - wspólnotą autorów, których łączy wspólna idea i cele."[16] Jako informator encyklopedyczny "Wikipedia" oferuje: wyszukiwarkę i katalog (m.in.: nauki ścisłe i przyrodnicze, nauki społeczne i humanistyczne, nauki stosowane, kultura i sztuka oraz tło bieżących wydarzeń). Dla tych, którzy są zainteresowani samym projektem na stronach zaprezentowane zostały informacje dotyczące społeczności "Wikipedii", spraw organizacyjnych oraz innych wersji językowych encyklopedii. Innym typem wydawnictw informacyjnych charakterystycznych dla kultury druku są słowniki. W przypadku tego typu internetowych odpowiedników widoczną tendencją jest łączenie w jednym miejscu wielu słowników. Na stronach wydawnictwa PWN mamy więc do dyspozycji trzy słowniki on-line: języka polskiego, wyrazów obcych i ortograficzny (http://sjp.pwn.pl/, http://swo.pwn.pl/, http://so.pwn.pl/). Z kolei portal Onet na swoich stronach (http://slowniki.onet.pl/) oferuje zarówno słowniki języka polskiego, jak i słowniki języków obcych (niemieckiego, angielskiego, włoskiego, francuskiego, hiszpańskiego, rosyjskiego, ukraińskiego, hebrajskiego oraz linki do innych słowników w sieci). Słowniki języków obcych (angielskiego, niemieckiego, francuskiego, włoskiego i hiszpańskiego) znajdują się także na stronach "Multisłownika" (http://www.multislownik.pl/modules/multi/). W Internecie znajdziemy również "Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych" Władysława Kopalińskiego, będący częścią encyklopedii multimedialnej "Omnia" (http://www.slownik-online.pl/). Strony zawierające internetowe słowniki, podobnie jak to miało miejsce w przypadku encyklopedii, zapewniają wyszukanie odpowiedniego hasła poprzez podanie kryterium w oknie wyszukiwarki (Onet, "Multisłownik"), lub też dodatkowo możliwość wyświetlenia haseł w porządku alfabetycznym (PWN, "Omnia"). W przypadku "Słownika wyrazów obcych" Władysława Kopalińskiego mamy również "hasło dnia". KodeksPoruszając problematykę książki i jej różnych postaci nie sposób jednak ograniczyć się tylko do zawartych w niej komunikatów tekstowych, czy też obrazowych. Z bibliologicznego punktu widzenia, bowiem, trudno utożsamiać książkę z samym tekstem. Na pojęcie książki, oprócz treści utrwalonych w postaci zapisu graficznego, składa się szereg innych czynników. Wśród tych elementów znaczące miejsce zajmują cechy fizyczne książki drukowanej (czyli jej postać kodeksu, uformowanego z bloku papierowych kart złączonych ze sobą z jednej strony, posiadających wspólną okładkę). Właściwości materialne tradycyjnej książki decydują o tym, że jest ona przedmiotem łatwym w korzystaniu i przenoszeniu. Czynniki takie jak: trwałość i użyteczność tego medium, czy przyzwyczajenia czytelnicze wpływają w dalszym ciągu na preferowanie przez odbiorców właśnie takiej formy prezentowania informacji tekstowej. Mogłoby się wydawać, że wprowadzenie technologii komputerowej do tradycyjnego systemu książki drukowanej zmieni tę sytuację. Do zaprezentowania tekstu na ekranie monitora nie jest potrzebna fizyczna postać książki. Fakt ten nie oznacza jednak, że kodeks w technologii komputerowej został zupełnie odrzucony. Okazuje się, że z różnych względów na ekranie ma miejsce zjawisko odwzorowywania tradycyjnej postaci książki drukowanej. Wśród przyczyn, dla których na monitorze pojawia się obraz kodeksu, wymienić możemy specyficzną konwencję estetyczną, odwołanie się do przyzwyczajeń tradycyjnych czytelników książek, ale także być może coś więcej - chęć nawiązania właśnie w ten sposób do tradycyjnej kultury książki drukowanej. Przykładem stron WWW wykorzystujących formę tradycyjnej książki jest "Przewodnik po Częstochowie 1909".[17] Na tych stronach mamy nawiązanie nie tylko do tekstu ("Na podstawie Przewodnika po Częstochowie - 1909"), ale również do konwencji książki drukowanej, a ściślej rzecz ujmując do starodruku. Kolejne partie tekstu są wkomponowane w strony otwartej książki, i tylko hipertekstowy spis treści przypomina o tym, że jest to dokument elektroniczny. Obraz książki wykorzystany został również w blogu "Śródmiejska faza 3" (http://nnk.art.pl/sf3/). W przypadku tego typu tekstów mamy do czynienia z odwzorowaniem widoku, jaki przedstawia otwarta książka, ale w Internecie znajdują się również obrazy autentycznych wydawnictw. Miejscem, w którym prezentowane są zeskanowane karty oryginalnych książek jest Polska Biblioteka Internetowa (http://www.pbi.edu.pl/). Strony zawierające unikatowe rękopisy i starodruki umożliwiają niewątpliwie poszerzenie kręgu odbiorców najstarszych i najcenniejszych zabytków piśmiennictwa. Problematyczne wydaje się jednak czy taki "substytut" jest w stanie oddać zespół wszystkich doświadczeń towarzyszących obcowaniu z oryginałem (wrażeń dotykowych, węchowych, ale również wizualnych). W pełnym obcowaniu z tymi elektronicznymi książkami przeszkadza niewątpliwie ich sposób prezentacji (niewidoczne są brzegi kart, a na ekranie oprócz obrazu strony mamy szereg dodatkowych okien zawierających informacje niezwiązane z samą książką). Zeskanowane teksty wybranych publikacji (szczególnie tych, które są albo cennymi egzemplarzami, albo często wykorzystywanymi skryptami) prezentują na swoich stronach WWW również niektóre "rzeczywiste" biblioteki. Na przykład Biblioteka Główna Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie (http://victoria.uci.agh.edu.pl/BG/skrypty/) czy Biblioteka Jagiellońska (http://www.bj.uj.edu.pl/indexp.html, dział: "Zbiory specjalne Biblioteki Jagiellońskiej dostępne on line"). PodsumowanieW tekście tego artykułu pojawiają się różne określenia (takie jak: książka hipertekstowa czy interaktywna), w sposób bardziej szczegółowy charakteryzujące książki on-line. Tego typu terminologia może pomóc w bliższym sprecyzowaniu poszczególnych kategorii książek internetowych, chociaż nie może decydować o rygorystycznych podziałach, dzięki którym wszystkie utwory w sieci będą jednoznacznie kwalifikowane. Problem ten wyjaśnię na przykładzie książek interaktywnych i hipertekstowych. W największym skrócie za książkę interaktywną możemy uznać tę, której tekst jest współtworzony przez czytelników, ale z książką dynamiczną (i aktywną rolą odbiorcy) mamy również do czynienia w przypadku książki hipertekstowej. System ten zakłada, że odbiorcy dany jest tekst (podzielony na fragmenty, tzw. leksje, które połączone są automatycznymi linkami), jednak to czytelnik wybierając odpowiedni zestaw fragmentów tworzy jego ostateczny kształt. Stąd działalność użytkownika w systemie hipertekstowym jest również związana z interaktywnością. Z kolei dokument hipertekstowy mogą współtworzyć internauci (patrz przykład "Wirtualnej historii książki i bibliotek"). Czy istnieje zatem uzasadnienie dla tak dokonanego podziału? Wydaje się, że głównym czynnikiem pozwalającym przyporządkować przekaz elektroniczny odpowiedniej kategorii jest cel, jaki przyświeca poszczególnym projektom. W książce interaktywnej najważniejszym czynnikiem jest współdziałanie wielu autorów - czytelników, w książce hipertekstowej takie przedstawienie komunikatu tekstowego, które będzie umożliwiało różne jego odczytania. Podsumowując problematykę książek internetowych warto jeszcze wspomnieć o kwestii wzajemnych związków pomiędzy publikacjami sieciowymi a drukowanymi. Relacje te można przedstawić za pomocą następującego podziału:
Książka pierwotnie drukowana będzie oznaczała publikację, która upowszechniona została pierwotnie w wersji drukowanej, a dopiero później pojawiła się jej wersja internetowa. Tego typu publikacje mogą prezentować tekst dzieła sformatowany na dowolnych zasadach (bez związku z istniejącymi wydaniami), lub też odwoływać się do konkretnej książki drukowanej (np. książki zeskanowane). Jakie znaczenie ma fakt istnienia drukowanego pierwowzoru możemy przekonać się na przykładzie publikacji "Nad złoto droższe. Skarby Biblioteki Narodowej" pod red. Haliny Tchórzewskiej-Kabaty, przy współpracy Macieja Dąbrowskiego - Warszawa : Biblioteka Narodowa, 2000 (projekt i realizacja wersji elektronicznej Wojciech Buksowicz, współpraca H. Tchórzewska-Kabata. Warszawa : Biblioteka Narodowa, 2003; adres strony WWW: http://www.bn.org.pl/album.pdf) Książka ta w pierwodruku to piękne i bogate wydawnictwo albumowe, które odznacza się "bardzo starannym przygotowaniem edytorskim i kunsztowną szatą graficzną."[18] I chociaż walorów tych nie udało się zachować w wersji elektronicznej, technologia komputerowa szczególnie korzystnie wpływa na możliwość korzystania z ikonografii zawartej w tej publikacji. Książka czasowo w Internecie oznacza publikację, dla której ostatecznym medium jest druk, ale z różnych względów (np. promocyjnych) jej tekst dostępny jest przez pewien okres czasu w sieci. W tej kategorii mieścić się będą również utwory prezentowane początkowo w Internecie, które ostatecznie wydawane są drukiem. W momencie gdy taka książka trafia do księgarń jej tekst nie jest raczej dostępny na stronach WWW, ponieważ wydawcy nie mogą sobie pozwolić na konkurencję w postaci darmowych sieciowych egzemplarzy. Pozostaje jeszcze kategoria książek, które z różnych względów pozostaną publikacjami internetowymi. W niektórych przypadkach będą decydowały o tym względy merytoryczne (np. niskie walory literackie), w innych formalne (np. przeniesienie powieści hipertekstowej do postaci drukowanej wydaje się niemożliwe do zrealizowania). Przypisy
[1] Por. definicje przedstawione w: K. Migoń, Nauka o książce. Zarys problematyki. Wrocław 1984, s. 18-26 i K. Głombiowski, Książka w procesie komunikacji społecznej. Wrocław 1980, s. 26. [2] W przedstawionym artykule egzemplifikacja poszczególnych książek on-line odbywa się w oparciu o polskie strony WWW. [3] Wszystkie podane w tym artykule adresy stron WWW dostępne były w maju 2003 roku. [4] Charakterystyczny przykład tego typu prawidłowości stanowi internetowa przygoda popularnego pisarza horrorów Stephena Kinga. W marcu 2000 wydawnictwo Simon & Schuster wprowadziło do sieci jego krótkie (liczące ok. 33 strony) opowiadanie "Riding the bullet" tylko w postaci elektronicznej, dostępnej po uiszczeniu odpowiedniej opłaty. Początkowa żywiołowa reakcja czytelników upoważniała do optymistycznych zapatrywań co do przyszłości tego projektu. Kolejną inicjatywą tego autora była publikacja w Internecie kolejnych rozdziałów powieści "The Plant". Czytelnicy mieli za zadanie płacenie dolara za lekturę każdego odcinka. Za pierwszy zapłaciło 76% czytelników. Jednak gdy do akcji wkroczyli hackerzy i rozpoczęli swoją własną (darmową) dystrybucję utworów Kinga autor tymczasowo zaniechał tego typu przedsięwzięć. Bliższe informacje na ten temat dostępne są pod adresem: http://www.members.tripod.com/~charnelhouse/ridingthebullet.html. [5] HAJDUK, Monika. Niczego się nie boimy. In serwis informacyjny: Internet Standard Online [on-line]. 01 listopada 2000 [dostęp: 19 maja 2003]. Dostępny w World Wide Web: http://www.internetstandard.com.pl/artykuly/7688.html. [6] Krótka historia Iwony Tramp - pierwsza część. In eBook.pl. Serwis publikacji elektronicznych. Archiwum Obserwatora [on-line]. 07 kwietnia 2001 [dostęp: 19 maja 2003]. Dostępny w World Wide Web: http://www.ebook.pl/obserw/news.php?number=34. [7] PILCH, Jerzy. Komentarz Moderatora: Wyznanie poległego. In Polityka. Onet.pl. Czytelnia [on-line]. [dostęp: 19 maja 2003]. Dostępny w World Wide Web: http://czytelnia.onet.pl/2,1057826,0,1673,rozne.html. [8] Przykład próby stworzenia interaktywnej historii, bez udziału znanych pisarzy, pt. "Samobójca" możemy znaleźć na stronach serwisu e-książka (http://strony.wp.pl/wp/e-ksiazka/). [9] Informacja ta znajduje się w 8 numerze Bany, wydanym 12.11.2002, dostępnym pod adresem: http://www.bana.pl/www/archiwum.html. [10] SZKLARZEWICZ, Janusz. Strona prywatna. In Wirtualna Polska. Strony domowe [on-line]. 22 sierpnia 2000 [dostęp: 19 maja 2003]. Dostępny w World Wide Web: http://strony.wp.pl/wp/szklarzewicz/. [11] NOWAKOWSKI, Radosław. Koniec świata według Emeryka. [dostęp: 19 maja 2003]. Dostępny w World Wide Web: http://www.wici.kielce.pl/emeryk/tytul.htm. [12] Ibidem. [13] Wśród innych internetowych publikacji tego typu dostępny jest także "Blok" Sławomira Shuty (http://www.blok.art.pl/). [14] ECO, Umberto. Nowe środki masowego przekazu a przyszłość książki. Warszawa 1996, s. 15. [15] Wikipedia. In Wikipedia. Wolna encyklopedia [on-line]. [dostęp: 19 maja 2003]. Dostępny w World Wide Web: http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia. [16] Czym jest Wikipedia. Ibidem. [dostęp: 19 maja 2003]. Dostępny w World Wide Web: http://pl.wikipedia.org/wiki/Czym_jest_Wikipedia. [17] Strona ta była dostępna pod adresem: http://www.przewodnik.cz.pl/. W chwili obecnej [19 maja 2003] trwa modyfikacja i "strona nie jest jeszcze gotowa". [18] Nad złoto droższe. Skarby Biblioteki Narodowej. Projekt i realizacja wersji elektronicznej Wojciech Buksowicz, współpraca H. Tchórzewska-Kabata [on-line]. Warszawa : Biblioteka Narodowa, 2003 s. 2 [dostęp: 19 maja 2003]. Dostępny w World Wide Web: http://www.bn.org.pl/album.pdf. |
| |||